Z perspektywy Sabiny.
Obudziłam się dosyć wcześnie. Mój telefon pokazywał godzinę 7:13. Bardzo dziwne, na pewno gdy wrócę z sesji pójdę znowu spać. Przykręciłam się na drugi bok i ujrzałam Brazylijczyka. Boże jaki on jest słodki gdy śpi. Za dnia mężczyzna z marzeń każdej dziewczyny, w nocy hmm jeszcze nie wiem jaki jest ale na pewno nie długo się dowiem. Za to z rana wygląda jak taka przytulanka. Wziąć się do niej przytulić i już nigdy nie puszczać. Zostać tak na zawsze. Dzisiaj nie miałam ochoty nikogo budzić. Za wcześnie i w dodatku były by pytana typu: Co tak wcześnie wstałaś ??? lub Mogę iść z tobą ???, a ja wolałam tego uniknąć. Wstałam i poszłam na balkon. Za ciepło to dzisiaj nie jest. Pomyślałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej to:
Uwielbiam chodzić w butach na koturnie czy nawet w szpilkach, chociaż sportowymi butami też nie pogardzę. Gorzej jest z botkami, ale też chodzę. Nie cierpię chodzić w glanach. Jak tak w ogóle można. Oczywiście do innych nic nie mam tylko ja na 100% bym w nich nigdzie nie poszła. Z drugiej strony są to podobno ciężkie "buty" jeżeli można nazwać to butami, więc nie to, że bym nie poszła tylko nie doszła. Gdy o tym myślałam wybuchnęłam śmiechem no i niestety obudziłam Neymara.
-Ja się w cale nie śmiałam. A ty idziesz spać.
-A mogę wiedzieć przy najmniej gdzie idziesz ???
-Idę na sesje.
-To powodzenia i mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko abym został tutaj.
-Nie no co ty. Czuje się tutaj jak u siebie w domu.- Uśmiechnęłam się do niego oczywiście on to odwzajemnił. Wzięłam naszykowane wcześniej ciuchy i poszłam do łazienki. Tam wzięłam bardzo długą kąpiel, wysuszyłam włosy i kolejny raz zrobiłam mocny makijaż. Wyszłam z łazienki i podeszłam do Brazylijczyka.
-I jak się spało ???
-A dobrze, a tobie ???
-Wyśmienicie.
-Nie idziesz niczego zjeść ???
-Nie, może pójdę po sesji ale nie sądzę.
-Sabina !!!
-Tak ???
-Chyba nie chcesz iść do szpitala, prawda ???
-No nie, ale też nie chce przytyć.
-O no rzeczywiście. Bo co to będzie. Sabina spójrz na siebie jesteś śliczna nie musisz się odchudzać. Nawet nie masz z czego.
-Dobra dla świętego spokoju pójdę po sesji i coś zjem.
-Wiesz, że Ci nie ufam.
-Ja sobie też nie- zaśmiałam się.
-I to jest powód do radości ???
-No raczej.
-Moja wariatka.
-A podpisana, że twoja.
-Jeszcze nie.
-Mmm jeszcze. Jak ja kocham to słowo.
-A nie kochasz czasem mnie ???- spojrzałam na niego pytająco- No bo przecież nie można kochać kilku rzeczy w jednym czasie.
-Rzeczy można, ale ludzi nie. A z resztą ja jetem Sabina, ja wszystko mogę.
-Nie możesz.
-Tak ???
-Tak.
-To czego nie mogę ???
-Przestać mi cię kochać.
-Ney ???
-Nom.
-Ty mnie na prawdę kochasz ???
-Może tak, może nie. Dowiesz się tego nie długo.
-A jak będzie już za późno ???
-Słoneczko, nigdy nie mów że jest na coś za późno, a szczególnie na miłość.
-Never say never.
-Ale tutaj jednak trzeba.
-Czyli mnie kochasz.
-Nie wiem. Znaczy wiem, ale Ci nie powiem.
-Wiem ale Ci nie powiem- Znowu musiałam to zrobić. Chłopak jedynie zmierzył mnie wzrokiem.- Ej a tak w ogóle, to która jest godzina i czy ty czasem nie masz treningu ???
-Jest godzina 8:54, a co do treningu to dopiero mam go na 16:00.
-Co tak późno ???
-Trener ma coś do załatwienia.
-Czyli jak ty będziesz nie będzie mnie, a jak będę ja, nie będzie ciebie tak ???
-Na to wychodzi. Chyba że chcesz przyjść dzisiaj na trening.
-No nie wiem.
-Ale nie wiesz, czy zdążysz czy co ???
-Nie wiem, czy ogólnie przyjdę. Mam kilka ważnych spraw jeszcze, ale jeszcze kilka dni i nie będę musiała niczego załatwiać związanego z moim przyjazdem tutaj.
-A nie potrzebujesz może czyjeś pomocy ???- ruszył zabawnie brwiami.
-Nie Ney nie potrzebuję, ale dziękuję.
-Nie masz za co.
-Oj mam, mam.- Powiedziałam i odeszłam od Brazylijczyka. Zaczęłam iść w stronę balkonu, lecz mi to przeszkodził.
-Nie nie masz.
-Mam.
-Nie masz.
-Uwielbiam się z tobą droczyć, wiesz ???
-Wiem, a wiesz, że ja uwielbiam Ciebie ???
-No teraz już tak. Jeżeli nie kłamiesz oczywiście.
-Nie mam powodu by kłamać.
-No ja mam taką nadzieję.
Spojrzałam na zegarem. Było już po dziewiątej, a ja nie chciałam się spóźnić. Chyba pierwszy raz tak myślę. Nie chciałam zostawiać Neya samego ale po chwili przypomniało mi się, że on nie jest sam. W około ma mnóstwo swoich przyjaciół i bardzo dobrych kolegów. Oni wszyscy byli dla siebie jak rodzina, jedna wielka rodzina, a Shaki i Anto były na jej czele, pilnując tych kochanych idiotów.
-Przepraszam Ney, ale muszę już iść.- Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek.
-Musisz ???
-Muszę, ale aż tak długo to mnie nie będzie, przecież.
-Ale ja wolę być z tobą.
-Haha tyle czasu wytrzymałeś beze mnie to wytrzymasz i kilka godzin. Bo przecież, tak troszkę niż tydzień temu nie wiedziałeś, że jest taka osoba jak ja.
-No tak, z tym się akurat zgodzę i żałuję, że nie poznałem Cie wcześniej.
-Dobry żart, ale teraz na serio uciekam, bo się spóźnię. Pa pa.
-Pa.
Droga do studia zajęła mi sporo czasu, jeszcze w dodatku posłuchałam się Neymara i przed sesją, rozumiecie przed poszłam coś zjeść. W zasadzie tym cosiem była sałatka, ale przy najmniej była. Do studia na szczęście doszłam w porę. Prawię w porę, ale nikt mi nie zwrócił uwagi. Sesja trwała z dobre trzy godziny. Po sesji chciałam iść do urzędu lecz ktoś mi to uniemożliwił. To był Kamil. Za bardzo nie pamiętam co było wczoraj i czy mam się na niego gniewać.
-Czy ty zawsze musisz być tam, gdzie ja ???- Zapytałam jak najmilej tylko potrafiłam.
-A nie myślisz czasem, że to jest jakieś przeznaczenie ???
-Myślę, że jesteś pojebany.
-Tak ???
-Yhm.
-To ja już myślę, co powiedzieć twoim rodzicom.
-A powiedział byś ???
-No pewnie.
-Okey. Czyli to będzie takie coś: Przed wyjazdem waszej córki namówiłem ją na zrobienie kilku głupich rzeczy typu, wciągnąłem ją w narkotyki, szlajała się z nami po nocach, ruchała się z każdym po kolei, a jak jej coś nie pasowało to od razu zaczynała się z kimś bić. I to ma wyglądać mniej więcej tak ?
-No.
-To współczuję.- Posłałam mu sztuczny uśmiech.
-Niby czego.
-O Jezus. Było na samym początku, ale dla szanownego pana trzeba powtórzyć. Powiedziałam: Namówiłem ją na, a dalej nie muszę ci mówić bo chyba już ogarniasz.
-A czy ktoś powiedział, że będę brał w tym udział ???
-No ja.
-Ooo Sabinka ma problem, jest za głupia bo myśli, że się przyznam.
-Dobra Kamil zapomnijmy o tej całej sytuacji. To co było jest już nie ważne, liczy się to co mamy teraz, a ja nie mam dzisiaj nastroju na kłótnie. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.
-Ale to ty ich nie załatwisz, a nie ja.
-Okey. Nie chcesz po dobroci to będzie po złości, a wiesz jaka potrafię być wredna.
-Wiem, ale podczas pierwszego lepszego spotkania, gdy będę miał dragi będziesz je chciała, a wtedy ja ci ich nie dam.
-I to ma być chamskie czy coś ??? No proszę cie, przecież ty mi tym nie zaszkodzisz jedynie będę od ciebie mądrzejsza.
Nie miałam zamiaru z nim już rozmawiać. Miałam jasny cel na dzisiaj i chce mieć już wszystko z głowy. Zaczęłam iść w kierunku, który wybrałam już wcześniej lecz poczułam jak chłopak łapie mnie za nadgarstek i przyciąga jak najbliżej siebie.
-Jeżeli tylko piśniesz komuś słowo o tym, co jest teraz między nami już nie będziesz taka szczęśliwa i możesz pożegnać się, ze swoimi nowymi przyjaciółmi i oczywiście Neymarkiem.
-Spierdalaj !!! Będę robiła co mi się tylko zachce, a taka osoba jak ty nie ma nic do gadania.
-No zobaczymy.
-Zobaczymy. Po tych słowach wyrwałam mu się i zaczęłam iść w końcu do tego urzędu. Spędziłam w nim jakieś 2 godziny. Tyle ludzi tam było, że lepiej nie mówić. Współczuję dorosłym, że im się chce i mają do tego w ogóle cierpliwość. Ale nie, oni muszą i ja też będę musiała może jeszcze nie teraz ale na pewno kiedyś tak. Po wypełnieniu moich dzisiejszych obowiązków postanowiłam się trochę od stresować. Poszłam na zakupy. W galerii spędziłam kilka godzin, a następnie chciałam iść do kina lecz dostałam sms'a od Neymara.
Sabina możesz mi napisać, gdzie jesteś ??? Nie było cię na treningu, no okey. Ale gdy z niego wróciłem nadal cie nigdzie nie było.
Nie chciałam jeszcze wracać, wolałam kolejny raz pobyć sama. Czyżby przez Kamila wrócę do moich różnych nałogów ??? Ja tego nie chce !!! Gdzieś tam w środku siebie biłam się z myślami, ale miałam nadzieję, że gdy wrócę będzie wszystko dobrze. Przytulę się do Neya. Poplotkuje z dziewczynami, ale właśnie żebym się przytuliła do Brazylijczyka musiałam mu odpisać, żeby nie był na mnie zły.
Jestem na zakupach. Trochę dłużej mi zeszło niż się spodziewałam, ale nie długo wrócę. Obiecuję. Jakby co, to od razu piszę, żeby nie było, jeszcze nic nie piłam więc wrócę do hotelu bez niczyjej pomocy :D haha. A właśnie potrzebujesz coś ???
Długo nie musiałam czekać na odpowiedź.
Nie niczego nie potrzebuję ale dzięki. Mam nadzieje, że coś jadłaś i nie spotkałaś tego debila.
Ney jesteś nie możliwy. Tak jadłam i to nawet przed sesją :P A co do Kamila, to dzisiaj z nim rozmawiałam, ale spokojnie wyjaśniliśmy sobie wczorajsze zajście i tyle. Zaraz wychodzę z galerii i około 21:00 najpóźniej będę w hotelu.
Oczywiście skłamałam co do sytuacji z Kamilem, bo przecież gdyby Ney się dowiedział to nie wiem, co by mu zrobił. Poza tym napisałam prawdę. Pochodziła bym sobie jeszcze po sklepach, ale byłam strasznie zmęczona i w dodatku torby z zakupami były takie ciężkie. Do mojego tymczasowego domu postanowiłam iść przez park. Park w którym było zupełnie pusto. Pusto i cicho. Przed wyjściem dostałam wiadomość od Neya. Napisał, że po mnie przyjedzie, lecz ja mu odmówiłam. Po około godzinie doszłam do hotelu. Wielkie szczęście, że nikt mi nie zrobił krzywdy w tym parku. Wreszcie dowlokłam się na 5 piętro. Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam...Ujrzałam Messiego i Pique którzy grają w Fifę. Anto, Shakira i Iza przeglądały moje ciuchy. Ney, Suarez, Iniesta, Dani i Bartra ganiali się po pokoju, a Rakitić i Xavi grają w coś na telefonie. Weszłam najciszej jak tylko potrafiłam. Usiadłam sobie na łóżku i zaczęłam się śmiać lecz nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Chciałam z nimi spędzić trochę czasu lecz byłam za bardzo zmęczona. Położyłam torby na łóżku i wpatrywałam się w przestrzeń przede mną. Przypadkowo zauważyłam klucz do pokoju Neymara. Postanowiłam, że je sobie przygarnę.
Z perspektywy Neymara.
Jest już 21:28, a Sabiny jak nie było tak nie ma. Bardzo się o nią martwiłem, a jeżeli spotkała Kamila. Jestem zły sam na siebie, że po nią nie pojechałem. Zabawiam się w najlepsze z chłopakami.
-Ej a gdzie jest Sabina ???- zapytał Dani.
-Gdzieś na pewno.
-A dzwoniłeś do niej ???
-Nie, ale wcześniej z nią pisałem.
-A może jej poszukamy.
-No spoko, idę tylko po jedną rzecz do pokoju.
-Tylko się pośpiesz.
Po rozmowie z Danim wbiegłem do pokoju. Rozejrzałem się i co, i ujrzałem Sabine. Co ona tu robi ??? Albo to mi się tylko zdaje, ale nie sądzę. Wróciłem się do jej pokoju.
-Ej nie musimy jej szukać.
-Czemu ???
-Bo śpi.
-Śpi ???
-Tak u mnie w pokoju.
-I co, idziesz teraz do niej ???
-No idę, nie mam innego wyjścia.
-Możesz zostać z nami.
-Hmmm Sabina, a wy. Nie no sory ale idę do niej.
Gdy wróciłem do swojego pokoju poczułem ulgę, że nic jej nie jest, ale czemu ona jest u mnie ??? Czemu nie przyszła do siebie i się z nami nie przywitała ??? Chciałem ją o to zapytać ale spała. Po całym dni i jeszcze spotkaniu z tym idiotą na pewno jest bardzo zmęczona. Postanowiłem wziąć prysznic i położyć się obok niej. Śpimy ze sobą, całujemy, martwimy się o siebie na wzajem, a nie jesteśmy razem ??? Czemu już wcześniej się nie zapytałem, czy chce ze mną być, a no tak przypomniałem sobie. Na samym początku chciałem ją tylko zaliczyć, lecz do niej coś poczułem. Nie jest dziewczyną, która leci na moją sławę ani na kase. Mogę jej zaufać, ale nie mogę z nią być, a jeżeli ją zranię,a gdy mi się już znudzi. Nie chce popsuć tego, co jest między nami, ale nie chce, żeby znalazła sobie kogoś innego. Pocałowałem ją w czoło i poszedłem spać.
**************************
Jak mówiłam rozdział będzie w środę no i jest. Bardzo się ciesze, że piszecie mi to, co sądzicie o moim blogu. Będę starała dodawać się rozdziały co drugi/ trzeci dzień, bo inaczej się nie wyrobie. Oczywiście przyczyną jest szkoła, a że ja muszę mieć czerwony pasek to trzeba się trochę pouczyć xddd Kochani 7 komentarzy= 16 rozdział ♥♥♥ Powodzenia
środa, 18 marca 2015
poniedziałek, 16 marca 2015
Rozdzaił 14.
W
jednej chwili do mojego pokoju wparował Neymar. Widać było, że jest
zły. No ale to już jego sprawa. Trzeba było nie mówić tego, co ślina mu
na język przyniesie.
-Gdzie byłaś ???-Powiedział stojąc w drzwiach.
-To nie twoja sprawa i jeżeli zaraz stąd nie wyjdziesz zacznę krzyczeć.- Po tych słowach wszedł do mojego pokoju i zamknął za sobą drzwi na klucz.
-A krzycz se ile chcesz. Nie wyjdę dopóki nie powiesz mi gdzie i z kim byłaś... I dlaczego do cholery nie odbierasz od nas telefonu ???
-Bo nie miałam ochoty ?-Widziałam, że jest mocno wkurzony a moje słowa nie pomagały go uspokoić.
-Gdzie byłaś ?!?
-Nie powiem Ci...
-To nie dam Ci spokoju i nie wyjdę.
-Mówiłeś już to... Mam nadzieje, że masz dużo czasu.-Położyłam się na łóżku, spojrzałam na Neya i uśmiechnęłam się sztucznie. On usiadł naprzeciw mnie. Siedzieliśmy dłuższą chwile w milczeniu.
-Gdzie byłaś ?!?-Wybuchł znowu.
-Gdzieś.
-Mów !!!
-Nie ??? Ale ty nerwowy jesteś, może zaparzę ci meliskę na uspokojenie ???
-Czy ty mogła byś być chociaż przez chwilę poważna ?!?
-Nie.- Podszedł bliżej.
-Ty jesteś pijana !!!
-Gratuluje spostrzegawczości Sherloku.
-Ile wypiłaś ???
-Co Cię to interesuje ???
-Martwię się o Ciebie !!!
-Nie jesteś moim ojcem !!! Nie jesteś nawet kimś ważnym dla mnie !!! Nie powinno Cię obchodzić gdzie byłam, z kim byłam, ile wypiłam. To moja sprawa. Daj mi spokój. Mam Cię już dość !!!
-Co ty kurwa mówisz ???
-Chyba się, aż tak nie seplenię ???-Miałam łzy w oczach. Nie chciałam, żeby mnie taką widział. Powiedziałam o kilka słów za dużo, które i tak nie były prawdą. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi.- Gdzie jest klucz ???
-Ja go mam.
-Oddaj mi go.
-Nie.
-Nie ???- Podeszłam bliżej. Zaczęłam oddychać ciężej.-Oddaj go.
-Nie.
-Tak.- Stałam kilka centymetrów przed Neymarem.- Proszę.- Nie miałam ochoty z nim rozmawiać chciałam iść jak najdalej i dać upust emocją.
-Nie oddam Ci go dopóki mi wszystkiego nie powiesz.
-Dobrze !!! Mam na imię Sabina. Mam 19 lat. Jestem jedynaczką. Aktualnie mieszkam w pokoju nr.269. Osoba mieszkająca pokój obok jest irytującym idiotą który nie rozumie słów: "NIE MAM OCHOTY Z TOBĄ ROZMAWIAĆ". Jestem gruba. Boję się kur i gołębi. Ćpałam. A najgorsze jest to, że zależy mi na To... Na too, Tooooo, to, to, tob. Na tobie...-Końcówkę ściszyłam.
-Na kim??? Bo chyba źle usłyszałem.
Z perspektywy Neymara
To... Na too, Tooooo, to, to, tob. Na tobie...-Końcówkę ściszyła.
-Na kim??? Bo chyba źle usłyszałem.
-Na tobie kretynie.- Powiedziała ledwo otwierając usta.- A teraz daj mi ten klucz...
-Nie ??? Mam jeszcze jedną ważną rzecz do zrobienia.
-Nadal chcesz mi zadawać pytania ???
-Nie.- Zbliżyłem się do niej i ją pocałowałem.
-CO TY KURWA ROBISZ ?!?
-To co powinienem zrobić już dawno.-Pocałowałem ją jeszcze raz. Drugi pocałunek trwał dłużej, był bardziej namiętny. Przerwało nam pukanie do drzwi.
-Sabina wszystko ok ??? - Usłyszałem głos Anto.
-Nie. Mam jednego natrętnego gościa, którego nie mogę się pozbyć.
-No dzięki. Też Cię kocham- wyszeptałem jej to do ucha
-To już biegnę po chłopaków.
-Nie musisz sama sobie chyba dam radę.
-Na pewno ???
-Na sto procent.
-Dobrze ale jakby co, to wiesz co masz zrobić
-Tak , tak. A teraz wróć sobie do Messiego czy tam Shakiry.
W tej chwili byłem sam z Sabiną w pokoju. A, że jest pijana to nie ma sensu dalej z nią rozmawiać. Zacznie gadać jakieś głupoty i wyjdą potem z tego jakieś niesnaski.
-A teraz mogę już klucz ???
-Chyba żartujesz. Nie puszcze Cię w takim stanie.
-Boże jaki ty jesteś wkurzający. Ładnie mówiąc oczywiście.
-Chyba nie zasłużyłaś na klucz.
-Dlaczego tak uważasz ???
-Nadal mi nie powiedziałaś gdzie byłaś...
-Byłam w parku. Nie wiedziałam jak wrócić, Kamil mnie znalazł i zaprowadził do hotelu. Teraz wiesz wszystko mogę odzyskać klucz?
-Cieszę się, że mi wszystko powiedziałaś... Ale musisz mnie jakoś przekonać.
Sabina pocałowała mnie w policzek.
-Na więcej nie licz. A teraz klucz.
-Niech Ci będzie. Zaliczę Ci to.- Dałem jej klucz.- A teraz siusiu, paciorek i spać.
-Oczywiście tatusiu !!!
-Śpij dobrze. Do zobaczenia jutro.
-Kolorowych snów.
Wyszedłem z pokoju i miałem zamiar iść do moich przyjaciół lecz natknąłem się na Kamila.
-Ej ty.
-Że ja- zrobił zdziwioną minę
-A widzisz tu kogoś innego ???
-Dobra coś chciałeś czy tylko zajmujesz mi czas
-Nie ręczę za siebie jak zrobisz krzywdę Sabinie
-A co ty się do nas wtrącasz ???
-Patrząc na ciebie raczej muszę to robić
-Zajmij się sobą, a Sabina jak będzie chciała to i tak cię zostawi bez mojej pomocy. Jest za głupia i ja szybko ją w coś wciągnę- Zaśmiał mi się bezczelnie w twarz
-Żartujesz prawda ???
-Nie, nie mam powodu by żartować
-Widzę, że się nie dogadamy
-To ty masz tutaj problem, a nie ja
-Chcesz jeszcze mu coś powiedzieć ???- Usłyszałem głos Sabiny. Co ona w ogóle tu robi ??? Miała iść spać. A jeżeli ona to wszystko słyszała ???
-Sabina co ty tu robisz ???- Gdy spojrzałem na Kamila miałem ochotę zacząć się śmiać. Jego mina była bezcenna.
-No ktoś zaczął krzyczeć, a że usłyszałam akurat was to wolałam wyjść zobaczyć co robicie, bo wszyscy wiemy, że byście się pobili. A Kamil nie umie się bić przynajmniej było tak jeszcze przez moim wyjazdem z Polski- Na ostatnie zdanie wybuchnąłem nieopamiętanym śmiechem.
-Ty weź się nie śmiej. Jedyne co umiesz to kopnąć piłkę do bramki, jak w ogóle trafisz.
-Oj widzę, że dowartościowujesz się kłamiąc.- Uśmiechnąłem się do niego ze sztucznym uśmiechem.
-Haha w porównaniu do ciebie...- Nie mógł skończyć
-Weź skończ.- przerwała mu Sabina
-Bo ???
-Bo ja tak mówię.
-Haha śmieszna jesteś !!!
-Śmieszna to jest komedia, a ja mogę być zabawna. A jeżeli ci się to nie podoba, to możemy załatwić to w inny sposób.
-Ej ej ej już koniec. Sabina do siebie. Raz !!!
-Pójdę tylko wtedy, gdy ty zrobisz to ze mną
-No proszę, proszę Sabinka potrzebuje się z kimś przespać- znowu wtrącił się Kamil
-A co zazdrosny ???- zapytała Sabina otwierając drzwi do pokoju
-Nie mam o co.
-Jednak chyba masz- musiałem się strącić
-Sabina ma tylko fajną dupe i cycki.- miałem już mu coś zrobić, lecz Sabina mnie powstrzymała.
Chwilę po całym zajściu byliśmy już u Sabiny w pokoju.
-Wiesz, że nie musiałaś.
-Ale czego ???
-No powstrzymać mnie. Dostał by za to co mówił na twój temat i by się chłopak ogarnął.
-Ney, Ty w ogóle nie wiesz o kim mówisz. On już się nie ogarnie
-To czemu się z nim przyjaźnisz ???
-Nie mam innego wyjścia
-Słucham ???
-Oj to nie jest ważne. Po prostu muszę i tyle.
-Mam nadzieję, że mi to kiedyś wyjaśnisz.
-Nie obiecuję.
-Boże czy ja mam ci coś zrobić, żebyś w końcu była ze mną szczera.
-Dobrze by było.- w tym momencie na jej twarz wkradł się uśmiech, ale nie był on taki zwykły. W zasadzie to nie wiem, co mam myśleć na ten temat. Sabina jest wstawiona i to nie źle, więc mogło by do czegoś dojść, no ale nie teraz. Z zamyśleń wyrwał mnie jej słodki głos.
-To co robimy. Może masz ochotę się czegoś napić ???
-O nie moja droga. Wypiłaś dziś wystarczająco dużo.
-Ty sobie chyba żarty robisz.- w tym momencie wstała z łóżka i podeszła do torebki. Wyciągnęła z niej 3 piwa. Podając mi przy tym jedno- Trzymaj. Na więcej nie zasługujesz.
-Więcej ???To ile ty tego jeszcze tam masz ???
-Sądzę, że jest to mało istotne.
Z perspektywy Sabiny
Miałam ochotę się upić, a że trzymało mnie jeszcze po wypiciu wódki czułam się cudownie.
Widziałam, że Ney pije z przymusu, pewnie tylko dla tego aby dotrzymać mi towarzystwa.
-Jak nie chcesz to możesz mi to dać.
-Nie twoje doczekanie.
-Nie twoje doczekanie.- Musiałam go przedrzeźniać. Kochałam to robić dosłownie wszystkim.
-Ty mała nie pozwalaj sobie za dużo.- Jedyną reakcją jaką otrzymał ode mnie Brazylijczyk to był nie opamiętany śmiech. Lecz byłam już zmęczona. Wstałam z łóżka i poszłam na balkon, a chłopaka zaraz po mnie zrobił to samo.
-Mogę przy tobie palić, czy nie za bardzo ???
-Nie możesz w ogóle palić !!!- Krzyknął na mnie napastnik
-A co jeśli zapalę ???
-Nie chcesz wiedzieć.
Chciałam zobaczyć jego reakcję, gdy zobaczy mnie z papierosem, lecz już dzisiaj nie chce żeby się na mnie złościł. A co do palenia, to robie to tylko pod wspływem alkoholu i czasami gniewu, ale tak to sądzę, że jest to straszne. Zabiera człowiekowi jego życie, które i tak JEST DO DUPY.
-Spokojnie nie zapalę przy tobie.
-A właśnie skoro już gadamy o papierosach, to powiesz mi prawdę ???
-Jaką prawdę ???
-Gdy przyszłaś na trening, było czuć papiersoy, ale nie chciałem się wtedy z tobą kłócić- nie dałam mu skończyć.
-A to teraz chcesz ???
-Nie. Chce tylko wiedzieć czy się myliłem czy nie.
-Myliłeś się. Nie paliłam, nawet nie miałam takiego zamiaru.
Z perspektywy Neymara
-Myliłeś się. Nie paliłam, nawet nie miałam takiego zamiaru.
W tej chwili nie wiedziałem, czy ona robi ze mnie głupiego, czy już nim jestem. Perfidnie skłamała mi prosto w oczy. Teraz to już nawet alkohol nie jest jej usprawiedliwieniem.
-Kłamiesz
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Dobra Sabina nie chce się z tobą bawić w kółko i krzyżyk
-Hę ???
-No ty mówisz jedno, ja drugie i tak cały czas.- Po tych słowach wróciłem do pokoju. Usiadłem na łóżku i czekałem, aż szanowna księżniczka tutaj przyjdzie. I tak się stało. Po zaledwie dwóch minutach weszła do środka. Weszła na łózko. Głowę położyła na moich nogach wcześniej dając mi buziaka w policzek i szepcząc:"Przegrałeś zakład myszko, ale daje ci jeszcze jedną szansę, a teraz pozwolisz, że twoja jeszcze przyjaciółka, która puszcza się na prawo i lewo odpłynie w krainę w której oczywiście będzie żyła długo i szczęśliwie z przystojnym piłkarzem." Po tych słowach uśmiechnąłem się do niej. Pobawiłem się jej włosami aż w końcu usnęła. Położyłem ją i już miałem zamiar wychodzić gdy usłyszałem je głos
-Nie zostajesz ???
-Nie, wyśpij się i jutro pogadamy.
-Ale z tobą mi się lepiej śpi.
Nie wiem czy to była prawda, ale miałem nadzieję, że procenty teraz nie zaszalały. Jak powiedziała tak zrobiłem, położyłem się obok niej i dałem całusa w czoło. Sabina się do mnie przytuliła i oboje zasnęliśmy
***************************************************
Proszę ten "następny rozdział". Mam nadzieję, że miło wam się go czytało :)
Dodałam go o wiele wcześniej, niż się spodziewałam. Mam nadzieję, że następny rozdział dodam w środę jeżeli oczywiście postaracie się z komentarzami.
Nadal 7 komentarzy= 15 rozdział. Powodzenia ~.^
-Gdzie byłaś ???-Powiedział stojąc w drzwiach.
-To nie twoja sprawa i jeżeli zaraz stąd nie wyjdziesz zacznę krzyczeć.- Po tych słowach wszedł do mojego pokoju i zamknął za sobą drzwi na klucz.
-A krzycz se ile chcesz. Nie wyjdę dopóki nie powiesz mi gdzie i z kim byłaś... I dlaczego do cholery nie odbierasz od nas telefonu ???
-Bo nie miałam ochoty ?-Widziałam, że jest mocno wkurzony a moje słowa nie pomagały go uspokoić.
-Gdzie byłaś ?!?
-Nie powiem Ci...
-To nie dam Ci spokoju i nie wyjdę.
-Mówiłeś już to... Mam nadzieje, że masz dużo czasu.-Położyłam się na łóżku, spojrzałam na Neya i uśmiechnęłam się sztucznie. On usiadł naprzeciw mnie. Siedzieliśmy dłuższą chwile w milczeniu.
-Gdzie byłaś ?!?-Wybuchł znowu.
-Gdzieś.
-Mów !!!
-Nie ??? Ale ty nerwowy jesteś, może zaparzę ci meliskę na uspokojenie ???
-Czy ty mogła byś być chociaż przez chwilę poważna ?!?
-Nie.- Podszedł bliżej.
-Ty jesteś pijana !!!
-Gratuluje spostrzegawczości Sherloku.
-Ile wypiłaś ???
-Co Cię to interesuje ???
-Martwię się o Ciebie !!!
-Nie jesteś moim ojcem !!! Nie jesteś nawet kimś ważnym dla mnie !!! Nie powinno Cię obchodzić gdzie byłam, z kim byłam, ile wypiłam. To moja sprawa. Daj mi spokój. Mam Cię już dość !!!
-Co ty kurwa mówisz ???
-Chyba się, aż tak nie seplenię ???-Miałam łzy w oczach. Nie chciałam, żeby mnie taką widział. Powiedziałam o kilka słów za dużo, które i tak nie były prawdą. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi.- Gdzie jest klucz ???
-Ja go mam.
-Oddaj mi go.
-Nie.
-Nie ???- Podeszłam bliżej. Zaczęłam oddychać ciężej.-Oddaj go.
-Nie.
-Tak.- Stałam kilka centymetrów przed Neymarem.- Proszę.- Nie miałam ochoty z nim rozmawiać chciałam iść jak najdalej i dać upust emocją.
-Nie oddam Ci go dopóki mi wszystkiego nie powiesz.
-Dobrze !!! Mam na imię Sabina. Mam 19 lat. Jestem jedynaczką. Aktualnie mieszkam w pokoju nr.269. Osoba mieszkająca pokój obok jest irytującym idiotą który nie rozumie słów: "NIE MAM OCHOTY Z TOBĄ ROZMAWIAĆ". Jestem gruba. Boję się kur i gołębi. Ćpałam. A najgorsze jest to, że zależy mi na To... Na too, Tooooo, to, to, tob. Na tobie...-Końcówkę ściszyłam.
-Na kim??? Bo chyba źle usłyszałem.
Z perspektywy Neymara
To... Na too, Tooooo, to, to, tob. Na tobie...-Końcówkę ściszyła.
-Na kim??? Bo chyba źle usłyszałem.
-Na tobie kretynie.- Powiedziała ledwo otwierając usta.- A teraz daj mi ten klucz...
-Nie ??? Mam jeszcze jedną ważną rzecz do zrobienia.
-Nadal chcesz mi zadawać pytania ???
-Nie.- Zbliżyłem się do niej i ją pocałowałem.
-CO TY KURWA ROBISZ ?!?
-To co powinienem zrobić już dawno.-Pocałowałem ją jeszcze raz. Drugi pocałunek trwał dłużej, był bardziej namiętny. Przerwało nam pukanie do drzwi.
-Sabina wszystko ok ??? - Usłyszałem głos Anto.
-Nie. Mam jednego natrętnego gościa, którego nie mogę się pozbyć.
-No dzięki. Też Cię kocham- wyszeptałem jej to do ucha
-To już biegnę po chłopaków.
-Nie musisz sama sobie chyba dam radę.
-Na pewno ???
-Na sto procent.
-Dobrze ale jakby co, to wiesz co masz zrobić
-Tak , tak. A teraz wróć sobie do Messiego czy tam Shakiry.
W tej chwili byłem sam z Sabiną w pokoju. A, że jest pijana to nie ma sensu dalej z nią rozmawiać. Zacznie gadać jakieś głupoty i wyjdą potem z tego jakieś niesnaski.
-A teraz mogę już klucz ???
-Chyba żartujesz. Nie puszcze Cię w takim stanie.
-Boże jaki ty jesteś wkurzający. Ładnie mówiąc oczywiście.
-Chyba nie zasłużyłaś na klucz.
-Dlaczego tak uważasz ???
-Nadal mi nie powiedziałaś gdzie byłaś...
-Byłam w parku. Nie wiedziałam jak wrócić, Kamil mnie znalazł i zaprowadził do hotelu. Teraz wiesz wszystko mogę odzyskać klucz?
-Cieszę się, że mi wszystko powiedziałaś... Ale musisz mnie jakoś przekonać.
Sabina pocałowała mnie w policzek.
-Na więcej nie licz. A teraz klucz.
-Niech Ci będzie. Zaliczę Ci to.- Dałem jej klucz.- A teraz siusiu, paciorek i spać.
-Oczywiście tatusiu !!!
-Śpij dobrze. Do zobaczenia jutro.
-Kolorowych snów.
Wyszedłem z pokoju i miałem zamiar iść do moich przyjaciół lecz natknąłem się na Kamila.
-Ej ty.
-Że ja- zrobił zdziwioną minę
-A widzisz tu kogoś innego ???
-Dobra coś chciałeś czy tylko zajmujesz mi czas
-Nie ręczę za siebie jak zrobisz krzywdę Sabinie
-A co ty się do nas wtrącasz ???
-Patrząc na ciebie raczej muszę to robić
-Zajmij się sobą, a Sabina jak będzie chciała to i tak cię zostawi bez mojej pomocy. Jest za głupia i ja szybko ją w coś wciągnę- Zaśmiał mi się bezczelnie w twarz
-Żartujesz prawda ???
-Nie, nie mam powodu by żartować
-Widzę, że się nie dogadamy
-To ty masz tutaj problem, a nie ja
-Chcesz jeszcze mu coś powiedzieć ???- Usłyszałem głos Sabiny. Co ona w ogóle tu robi ??? Miała iść spać. A jeżeli ona to wszystko słyszała ???
-Sabina co ty tu robisz ???- Gdy spojrzałem na Kamila miałem ochotę zacząć się śmiać. Jego mina była bezcenna.
-No ktoś zaczął krzyczeć, a że usłyszałam akurat was to wolałam wyjść zobaczyć co robicie, bo wszyscy wiemy, że byście się pobili. A Kamil nie umie się bić przynajmniej było tak jeszcze przez moim wyjazdem z Polski- Na ostatnie zdanie wybuchnąłem nieopamiętanym śmiechem.
-Ty weź się nie śmiej. Jedyne co umiesz to kopnąć piłkę do bramki, jak w ogóle trafisz.
-Oj widzę, że dowartościowujesz się kłamiąc.- Uśmiechnąłem się do niego ze sztucznym uśmiechem.
-Haha w porównaniu do ciebie...- Nie mógł skończyć
-Weź skończ.- przerwała mu Sabina
-Bo ???
-Bo ja tak mówię.
-Haha śmieszna jesteś !!!
-Śmieszna to jest komedia, a ja mogę być zabawna. A jeżeli ci się to nie podoba, to możemy załatwić to w inny sposób.
-Ej ej ej już koniec. Sabina do siebie. Raz !!!
-Pójdę tylko wtedy, gdy ty zrobisz to ze mną
-No proszę, proszę Sabinka potrzebuje się z kimś przespać- znowu wtrącił się Kamil
-A co zazdrosny ???- zapytała Sabina otwierając drzwi do pokoju
-Nie mam o co.
-Jednak chyba masz- musiałem się strącić
-Sabina ma tylko fajną dupe i cycki.- miałem już mu coś zrobić, lecz Sabina mnie powstrzymała.
Chwilę po całym zajściu byliśmy już u Sabiny w pokoju.
-Wiesz, że nie musiałaś.
-Ale czego ???
-No powstrzymać mnie. Dostał by za to co mówił na twój temat i by się chłopak ogarnął.
-Ney, Ty w ogóle nie wiesz o kim mówisz. On już się nie ogarnie
-To czemu się z nim przyjaźnisz ???
-Nie mam innego wyjścia
-Słucham ???
-Oj to nie jest ważne. Po prostu muszę i tyle.
-Mam nadzieję, że mi to kiedyś wyjaśnisz.
-Nie obiecuję.
-Boże czy ja mam ci coś zrobić, żebyś w końcu była ze mną szczera.
-Dobrze by było.- w tym momencie na jej twarz wkradł się uśmiech, ale nie był on taki zwykły. W zasadzie to nie wiem, co mam myśleć na ten temat. Sabina jest wstawiona i to nie źle, więc mogło by do czegoś dojść, no ale nie teraz. Z zamyśleń wyrwał mnie jej słodki głos.
-To co robimy. Może masz ochotę się czegoś napić ???
-O nie moja droga. Wypiłaś dziś wystarczająco dużo.
-Ty sobie chyba żarty robisz.- w tym momencie wstała z łóżka i podeszła do torebki. Wyciągnęła z niej 3 piwa. Podając mi przy tym jedno- Trzymaj. Na więcej nie zasługujesz.
-Więcej ???To ile ty tego jeszcze tam masz ???
-Sądzę, że jest to mało istotne.
Z perspektywy Sabiny
Miałam ochotę się upić, a że trzymało mnie jeszcze po wypiciu wódki czułam się cudownie.
Widziałam, że Ney pije z przymusu, pewnie tylko dla tego aby dotrzymać mi towarzystwa.
-Jak nie chcesz to możesz mi to dać.
-Nie twoje doczekanie.
-Nie twoje doczekanie.- Musiałam go przedrzeźniać. Kochałam to robić dosłownie wszystkim.
-Ty mała nie pozwalaj sobie za dużo.- Jedyną reakcją jaką otrzymał ode mnie Brazylijczyk to był nie opamiętany śmiech. Lecz byłam już zmęczona. Wstałam z łóżka i poszłam na balkon, a chłopaka zaraz po mnie zrobił to samo.
-Mogę przy tobie palić, czy nie za bardzo ???
-Nie możesz w ogóle palić !!!- Krzyknął na mnie napastnik
-A co jeśli zapalę ???
-Nie chcesz wiedzieć.
Chciałam zobaczyć jego reakcję, gdy zobaczy mnie z papierosem, lecz już dzisiaj nie chce żeby się na mnie złościł. A co do palenia, to robie to tylko pod wspływem alkoholu i czasami gniewu, ale tak to sądzę, że jest to straszne. Zabiera człowiekowi jego życie, które i tak JEST DO DUPY.
-Spokojnie nie zapalę przy tobie.
-A właśnie skoro już gadamy o papierosach, to powiesz mi prawdę ???
-Jaką prawdę ???
-Gdy przyszłaś na trening, było czuć papiersoy, ale nie chciałem się wtedy z tobą kłócić- nie dałam mu skończyć.
-A to teraz chcesz ???
-Nie. Chce tylko wiedzieć czy się myliłem czy nie.
-Myliłeś się. Nie paliłam, nawet nie miałam takiego zamiaru.
Z perspektywy Neymara
-Myliłeś się. Nie paliłam, nawet nie miałam takiego zamiaru.
W tej chwili nie wiedziałem, czy ona robi ze mnie głupiego, czy już nim jestem. Perfidnie skłamała mi prosto w oczy. Teraz to już nawet alkohol nie jest jej usprawiedliwieniem.
-Kłamiesz
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Dobra Sabina nie chce się z tobą bawić w kółko i krzyżyk
-Hę ???
-No ty mówisz jedno, ja drugie i tak cały czas.- Po tych słowach wróciłem do pokoju. Usiadłem na łóżku i czekałem, aż szanowna księżniczka tutaj przyjdzie. I tak się stało. Po zaledwie dwóch minutach weszła do środka. Weszła na łózko. Głowę położyła na moich nogach wcześniej dając mi buziaka w policzek i szepcząc:"Przegrałeś zakład myszko, ale daje ci jeszcze jedną szansę, a teraz pozwolisz, że twoja jeszcze przyjaciółka, która puszcza się na prawo i lewo odpłynie w krainę w której oczywiście będzie żyła długo i szczęśliwie z przystojnym piłkarzem." Po tych słowach uśmiechnąłem się do niej. Pobawiłem się jej włosami aż w końcu usnęła. Położyłem ją i już miałem zamiar wychodzić gdy usłyszałem je głos
-Nie zostajesz ???
-Nie, wyśpij się i jutro pogadamy.
-Ale z tobą mi się lepiej śpi.
Nie wiem czy to była prawda, ale miałem nadzieję, że procenty teraz nie zaszalały. Jak powiedziała tak zrobiłem, położyłem się obok niej i dałem całusa w czoło. Sabina się do mnie przytuliła i oboje zasnęliśmy
***************************************************
Proszę ten "następny rozdział". Mam nadzieję, że miło wam się go czytało :)
Dodałam go o wiele wcześniej, niż się spodziewałam. Mam nadzieję, że następny rozdział dodam w środę jeżeli oczywiście postaracie się z komentarzami.
Nadal 7 komentarzy= 15 rozdział. Powodzenia ~.^
sobota, 14 marca 2015
Rozdział 13.
Niestety już dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi. Usnęłam. Gdy się obudziłam odruchowo do ręki wzięłam telefon. Była godzina 8:14. Od kiedy ja tak wcześnie wstaję ??? Ale co, nie będę marnowała dnia na spanie. Wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam się,włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam dosyć mocny makijaż. Ubrałam się w to:
Po wyszykowaniu się postanowiłam pozwiedzać trochę Barcelonę. Pogoda była wspaniała. Po godzinnym spacerze przypomniałam sobie, że już nawet wczoraj miałam umówić się na sesję. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Umówiłam się na jutro. O godzinie 10:15 muszę już być na miejscu. Z rozmyśleń wyrwał mnie jakiś męski głos. Gdy się odwróciłam ujrzałam Kamila.
-Jak zwykle piękna
-A może zaczniesz od: Cześć co tam u ciebie??? Albo czy w ogóle mam ochotę z tobą rozmawiać- mówiłam z dość lekceważącym tonem.
-Przecież zawsze chcesz ze mną gadać. Odkąd się poznaliśmy w ogóle nie było dnia, kiedy nie zamieniliśmy ze sobą słowa.
-No może i masz rację- uśmiechnęłam się do chłopaka- A tak a pro po, to czemu tu jesteś ???
-A czemu pytasz ???
-Tak z czystej ciekawości
-To ci nie powiem
-Bo ???
-Bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła- zaśmiał się i wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów- Chcesz ???
-Odpuszczę
-Od kiedy ???
-To chyba raczej nie ważne
-Okey. Nie to nie, więcej dla mnie. No to gdzie idziemy ???
-Ja idę dalej zwiedzać a ty rób sobie co tylko zechcesz- odpowiedziałam i zaczęłam iść w przeciwnym kierunku od przyjaciela. Jeżeli jeszcze mogę go tak nazwać. W zasadzie, to nie wiem czemu byłam dla niego taka niemiła. Kamil zawsze spędzał ze mną czas. Kilka razy się ze sobą przespaliśmy ale oboje wtedy byliśmy nieźle pijani. Nie mogłam tak. To nie w moim stylu. Mimo tego, że często byłam wredna nie mogłam zignorować zaszłej sytuacji. Postanowiłam wrócić i kolejny raz z nim pogadać.
-Ej Kamil bo yyy wiesz, chciałam cię przeprosić
-Hmmm przyjmę przeprosiny tylko wtedy jak ze mną zapalisz
-No dobra. Twoja racja mój spokój- wyszeptałam i zaśmiałam się w duchu
-No to gdzie idziemy ??? Może na Camp Nou ???
-To chyba nie jest dobry pomysł
-Czemu ???
-No bo teraz na pewno chłopaki mają trening
-To co z tego, mam ochotę tam iść
-Widzę, że nie dasz za wygraną
-No. Jak ty mnie dobrze znasz- zaśmiał się lecz mi nie było tak wesoło. Miałam jakieś głupie przeczucie, że dzisiaj wydarzy się coś złego. Po około 30 minutach byliśmy już na miejscu. Miałam rację wszyscy tam byli. Wszyscy co oznacza, że Izka też. Bardzo się ucieszyłam, gdy ją zobaczyłam. Szybko do niej pobiegłam i się przywitałam. Razem z Kamilem usiedliśmy obok naszej przyjaciółki. Cała nasza trójka zna się od hmmm chyba od czwartej klasy podstawówki. Po chwili podszedł do mnie Leo i Enruiqe
-Gracie z nami ???- zapytał Messi
-Ja nie !!!- szybko powiedziała a raczej krzyknęła Izabella
-Ja z miłą chęcią zagram- powiedziałam i zaczęłam iść w stronę moich nowych przyjaciół
-A ty idziesz ???- zapytał Luis
-Może kiedy indziej- powiedział Kamil i zaczął rozmawiać z Izą, a trener ze swoim podopiecznym do mnie dołączyli.
Z perspektywy Neymara
Gdy zobaczyłem Sabine od razu się uśmiechnąłem, lecz typ który z nią tu przyszedł od razu popsuł mi humor. Na szczęście ślicznotka znowu dała mi powód do radości. Szła w naszą stronę.
-Ej mamy mały problem- zwróciła się do mojego trenera
-Jaki ???
-No bo raczej tak nie będę biegała.
-A no tak. Neymar idź z Sabiną do szatni i daj jej korki i tam całą resztę
-Tak jest- zaśmiałem się, wziąłem Sabinę na ręce i wykonałem polecenie Luisa-Sabina ???
-Tak ???
-Paliłaś ???
-Nie. Czemu w ogóle przyszedł ci taki pomysł do głowy ???
Nie chciałem się z nią o to kłócić. Ja wiem swoje, a ona swoje. Wolę to przemilczeć, bo znając mnie i w szczególności jej piękny charakter wyszło być coś nie dobrego.
-Dobra, powiedzmy, że ci ufam- podałem jej ubranie na przebranie, a sam wróciłem do trenera. Nie chciałem tam z nią być, bo nie potrafię trzymać języka za zębami. Po jakimś czasie do nas dołączyła. Grała ze mną. W środku cieszyłem się z tego, jak małe dziecko kiedy dostaje lizaka czy coś w tym stylu. Mecz zakończył się remisem. Wszyscy poszliśmy się przebrać. Gdy wychodziłem z szatni zobaczyłem Sabine z jakimś chłopakiem, było widać, że się kłócą. Gdy byłem już bliżej nich słyszałem, że chce gdzieś zaciągnąć Sabinę.
-Może powiesz mi z kim się tak kłócisz ???- byłem bardzo ciekawy odpowiedzi jeszcze mojej przyjaciółki. Mam nadzieję, że ona nadal też tak myśli.
-Co ??? My się nie kłócimy, a to jest Kamil. Mój przyjaciel- po jej minie widziałem, że nie jest za bardzo zadowolona.
-To jeżeli się nie kłócicie, to co robicie ???
-No nie twoja sprawa.- wtrącił się Kamil
-Uwierz, że moja.
-Dobra Sabina jak skończysz gadać z tym facetem co myśli że jest najlepszy to do mnie zadzwoń.- miałem ochotę mu coś powiedzieć, lecz Sabina wyszeptała mi na ucho: Ney nie warto. Idiota zawsze będzie idiotą. Po tych słowach myślałem, że ona za nim jakoś specjalnie nie przepada.
-To powiesz o co się kłóciliście ???
-Neymar my się nie kłóciliśmy i teraz ty mi musisz uwieżyć
-Ale wiesz, że ja się o ciebie martwię
-Nie musisz. Jestem już dorosła i nie potrzebuję, żeby jeszcze się ktoś mną przejmował
-I tak to będę robił.- po tych słowach na twarzy Sabiny pojawił się uśmiech- A tak z innej strony co robisz dzisiaj wieczorem ???
-Jeszcze nie mam planów
-To może pójdziesz ze mną na imprezę do Pique
-No dobra, a o której jest ???
-21:30. A teraz idziemy na kawę ???
-Z miłą chęcią- pokazała mi rząd swoich białych zębów
Po około 30 minutach byliśmy już w kawiarni.
-Powiesz mi coś o tym Kamilu ???
-Coś to znaczy ???
-No coś. Ile się znacie, czy dla Izki też jest przyjacielem
-Znamy się dosyć długo, Iza też jest jego przyjaciółką ale jeszcze jest na niego zła
-Zła, o co ???
-A no bo zaciągnął mnie do łóżka kilka razy
-To co ona jest o niego zazdrosna ???
-Nie no, co ty. Izabella jest zła, bo chciał się tylko ze mną zabawić.
-To wy byliście razem ???
-Nie
-Okey, a ile razy ze sobą spaliście
-Tak z 3 góra 4 razy
-No proszę, puszczasz się na prawo i lewo, a mi mówisz, że cie nie przelecę
-Słucham ???- wstała oburzona od stolika
-Sory, to nie miało tak zabrzmieć. Chodziło mi o to że- nie dała mi skończyć. Wyszła z kawiarni. Tylko mamy mały problem. Ona nie zna tego miejsca, może się zgubić. Szybko za nią wybiegłem, lecz na próżno. Nigdzie jej nie widziałem. Dzwoniłem do niej lecz nie odbierała. Postanowiłem pojechać do chłopaków. Od nich na pewno odbierze.
Z perspektywy Sabiny.
Gdy mi to powiedział, poczułam się strasznie dziwnie. Coś ukuło mnie w sercu. Nie chciałam, żeby widział, że zaraz się rozpłaczę. Po moim wyjściu zaczął do mnie dzwonić. Nie chciałam z nim rozmawiać więc wyłączyłam telefon. Szłam zupełnie nie znanymi mi ulicami. Zobaczyłam sklep, więc poszłam kupić wódkę. Po jakimś czasie weszłam do jakiegoś parku w którym już zupełnie nie wiedziałam gdzie jetem. Zaczęłam pić nie zwracając uwagi na krytykę ludzi w moim kierunku. Postanowiłam włączyć telefon, bo chciałam wiedzieć ile już tu jestem. Była godzina 13:18. Na wygaszaczu napisane było:
Nieodebrane połączenia- Izka 78
Ney 57
Leo 38
Shak 27
Anto 27
Dani 24
Nadal nie miałam ochoty z nikim gadać. Lubiłam zostawać sama. Mogłam zrobić wszystko. Nikt mnie wtedy nie ograniczał, lecz czegoś mi brakowało. Czegoś ??? Chyba raczej kogoś. Myślałam nad słowami Neymara gdy ktoś napisał mi sms'a.
Sabina przepraszam. To nie miało być tak. Musiałaś mnie źle zrozumieć. Prosze cię napisz mi gdzie jesteś. Martwię się. I mam nadzieję, że nie zrobisz nic głupiego.
Cały czas chciałam zostać sama jedynie mu napisałam
Niech cię to nie interesuję, gdzie jestem. Ze mną wszystko okey. Radzę ci iść wieczorem na imprezę, wyrwać jakąś dupe, zaliczyć ją i zostawić :*
Kolejny raz wyłączyłam telefon i zaczęłam pić dalej. Po upływie kilku godzin (tak mi się przynajmniej zdawało, bo zaczynało się robić ciemno) było mi strasznie niedobrze. Strasznie zmarzłam. Chciałam wrócić. Znaczy postarać się iść drogą, która mnie utaj doprowadziła, lecz byłam za słaba. Nogi jakby z waty jedyne co mi pozwoliły to się wywrócić. Siedząc tak na trawie ujrzałam Kamila. On jest wszędzie... tam gdzie go potrzebuję. Na moje nie wiem czy szczęście mnie zauważył. Szybko podbiegł i pomógł mi stać.
-Sabina, co ty tu kurwa robisz ???
-Yyy jestem- powiedziałam w nie za bardzo trzeźwym stanie.
-A tak na prawdę ???
-No przyszłam sobie tutaj bez powodu
-No już ci wierzę
-Powinieneś
-Okey, jesteś tutaj od tak w chuj pijana i pewno nie wiesz jak wrócić do hotelu
-Przybij piątkę
-Za ???
-Za to, że myślimy tak samo
-Co głupie to podobno nie szczęśliwe, a tobie nie schodzi uśmiech z twarzy
-Dobra pogadaj se jeszcze, ale nie teraz. Masz mi powiedzieć gdzie jestem i jak mam stąd wrócić.
Chłopak wziął mnie na ręce i gdzieś szliśmy. To na pewno nie ta droga którą wybrałam ja. Jednak po jakimś czasie doszliśmy do hotelu.
-Czary mary jesteśmy w domu- zaśmiał się Kamil
-Dzięki, a teraz myślę, że możesz mnie pościć
-A tak, zapomniałem. Jesteś taka lekka, że wiesz
-Dobry żart- powiedziałam, a ten wykonał moje polecenie. Dałam mu buziaka w policzek i powoli szłam w kierunku swojego pokoju. W windzie spotkałam Anto.
-Sabina słonce, gdzie ty byłaś ???
-A wszędzie i nigdzie- zaśmiałam się lecz jej chyba nie było do śmiechu
-To nie jest czas i miejsce na wygłupy. Już raz, dwa jedziemy do twojego pokoju.
Chwilę później byłyśmy już na 5 piętrze. Gdy weszłam do pokoju Antonella poinformowała mnie, że powie reszcie, że jestem u siebie i zaraz do mnie wrócić. W jednej chwili do mojego pokoju wparował Neymar. Widać było, że jest zły. No ale to już jego sprawa. Trzeba było nie mówić tego, co ślina mu na język przyniesie.
****************************************************
Proszę, oto kolejny rozdział. Nie jestem z niego jakoś szczególnie zadowolona, ale mam nadzieję, że wam się może trochę podobał. 7 komentarzy= następny rozdział
♥♥♥POWODZENIA♥♥♥
Po wyszykowaniu się postanowiłam pozwiedzać trochę Barcelonę. Pogoda była wspaniała. Po godzinnym spacerze przypomniałam sobie, że już nawet wczoraj miałam umówić się na sesję. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Umówiłam się na jutro. O godzinie 10:15 muszę już być na miejscu. Z rozmyśleń wyrwał mnie jakiś męski głos. Gdy się odwróciłam ujrzałam Kamila.
-Jak zwykle piękna
-A może zaczniesz od: Cześć co tam u ciebie??? Albo czy w ogóle mam ochotę z tobą rozmawiać- mówiłam z dość lekceważącym tonem.
-Przecież zawsze chcesz ze mną gadać. Odkąd się poznaliśmy w ogóle nie było dnia, kiedy nie zamieniliśmy ze sobą słowa.
-No może i masz rację- uśmiechnęłam się do chłopaka- A tak a pro po, to czemu tu jesteś ???
-A czemu pytasz ???
-Tak z czystej ciekawości
-To ci nie powiem
-Bo ???
-Bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła- zaśmiał się i wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów- Chcesz ???
-Odpuszczę
-Od kiedy ???
-To chyba raczej nie ważne
-Okey. Nie to nie, więcej dla mnie. No to gdzie idziemy ???
-Ja idę dalej zwiedzać a ty rób sobie co tylko zechcesz- odpowiedziałam i zaczęłam iść w przeciwnym kierunku od przyjaciela. Jeżeli jeszcze mogę go tak nazwać. W zasadzie, to nie wiem czemu byłam dla niego taka niemiła. Kamil zawsze spędzał ze mną czas. Kilka razy się ze sobą przespaliśmy ale oboje wtedy byliśmy nieźle pijani. Nie mogłam tak. To nie w moim stylu. Mimo tego, że często byłam wredna nie mogłam zignorować zaszłej sytuacji. Postanowiłam wrócić i kolejny raz z nim pogadać.
-Ej Kamil bo yyy wiesz, chciałam cię przeprosić
-Hmmm przyjmę przeprosiny tylko wtedy jak ze mną zapalisz
-No dobra. Twoja racja mój spokój- wyszeptałam i zaśmiałam się w duchu
-No to gdzie idziemy ??? Może na Camp Nou ???
-To chyba nie jest dobry pomysł
-Czemu ???
-No bo teraz na pewno chłopaki mają trening
-To co z tego, mam ochotę tam iść
-Widzę, że nie dasz za wygraną
-No. Jak ty mnie dobrze znasz- zaśmiał się lecz mi nie było tak wesoło. Miałam jakieś głupie przeczucie, że dzisiaj wydarzy się coś złego. Po około 30 minutach byliśmy już na miejscu. Miałam rację wszyscy tam byli. Wszyscy co oznacza, że Izka też. Bardzo się ucieszyłam, gdy ją zobaczyłam. Szybko do niej pobiegłam i się przywitałam. Razem z Kamilem usiedliśmy obok naszej przyjaciółki. Cała nasza trójka zna się od hmmm chyba od czwartej klasy podstawówki. Po chwili podszedł do mnie Leo i Enruiqe
-Gracie z nami ???- zapytał Messi
-Ja nie !!!- szybko powiedziała a raczej krzyknęła Izabella
-Ja z miłą chęcią zagram- powiedziałam i zaczęłam iść w stronę moich nowych przyjaciół
-A ty idziesz ???- zapytał Luis
-Może kiedy indziej- powiedział Kamil i zaczął rozmawiać z Izą, a trener ze swoim podopiecznym do mnie dołączyli.
Z perspektywy Neymara
Gdy zobaczyłem Sabine od razu się uśmiechnąłem, lecz typ który z nią tu przyszedł od razu popsuł mi humor. Na szczęście ślicznotka znowu dała mi powód do radości. Szła w naszą stronę.
-Ej mamy mały problem- zwróciła się do mojego trenera
-Jaki ???
-No bo raczej tak nie będę biegała.
-A no tak. Neymar idź z Sabiną do szatni i daj jej korki i tam całą resztę
-Tak jest- zaśmiałem się, wziąłem Sabinę na ręce i wykonałem polecenie Luisa-Sabina ???
-Tak ???
-Paliłaś ???
-Nie. Czemu w ogóle przyszedł ci taki pomysł do głowy ???
Nie chciałem się z nią o to kłócić. Ja wiem swoje, a ona swoje. Wolę to przemilczeć, bo znając mnie i w szczególności jej piękny charakter wyszło być coś nie dobrego.
-Dobra, powiedzmy, że ci ufam- podałem jej ubranie na przebranie, a sam wróciłem do trenera. Nie chciałem tam z nią być, bo nie potrafię trzymać języka za zębami. Po jakimś czasie do nas dołączyła. Grała ze mną. W środku cieszyłem się z tego, jak małe dziecko kiedy dostaje lizaka czy coś w tym stylu. Mecz zakończył się remisem. Wszyscy poszliśmy się przebrać. Gdy wychodziłem z szatni zobaczyłem Sabine z jakimś chłopakiem, było widać, że się kłócą. Gdy byłem już bliżej nich słyszałem, że chce gdzieś zaciągnąć Sabinę.
-Może powiesz mi z kim się tak kłócisz ???- byłem bardzo ciekawy odpowiedzi jeszcze mojej przyjaciółki. Mam nadzieję, że ona nadal też tak myśli.
-Co ??? My się nie kłócimy, a to jest Kamil. Mój przyjaciel- po jej minie widziałem, że nie jest za bardzo zadowolona.
-To jeżeli się nie kłócicie, to co robicie ???
-No nie twoja sprawa.- wtrącił się Kamil
-Uwierz, że moja.
-Dobra Sabina jak skończysz gadać z tym facetem co myśli że jest najlepszy to do mnie zadzwoń.- miałem ochotę mu coś powiedzieć, lecz Sabina wyszeptała mi na ucho: Ney nie warto. Idiota zawsze będzie idiotą. Po tych słowach myślałem, że ona za nim jakoś specjalnie nie przepada.
-To powiesz o co się kłóciliście ???
-Neymar my się nie kłóciliśmy i teraz ty mi musisz uwieżyć
-Ale wiesz, że ja się o ciebie martwię
-Nie musisz. Jestem już dorosła i nie potrzebuję, żeby jeszcze się ktoś mną przejmował
-I tak to będę robił.- po tych słowach na twarzy Sabiny pojawił się uśmiech- A tak z innej strony co robisz dzisiaj wieczorem ???
-Jeszcze nie mam planów
-To może pójdziesz ze mną na imprezę do Pique
-No dobra, a o której jest ???
-21:30. A teraz idziemy na kawę ???
-Z miłą chęcią- pokazała mi rząd swoich białych zębów
Po około 30 minutach byliśmy już w kawiarni.
-Powiesz mi coś o tym Kamilu ???
-Coś to znaczy ???
-No coś. Ile się znacie, czy dla Izki też jest przyjacielem
-Znamy się dosyć długo, Iza też jest jego przyjaciółką ale jeszcze jest na niego zła
-Zła, o co ???
-A no bo zaciągnął mnie do łóżka kilka razy
-To co ona jest o niego zazdrosna ???
-Nie no, co ty. Izabella jest zła, bo chciał się tylko ze mną zabawić.
-To wy byliście razem ???
-Nie
-Okey, a ile razy ze sobą spaliście
-Tak z 3 góra 4 razy
-No proszę, puszczasz się na prawo i lewo, a mi mówisz, że cie nie przelecę
-Słucham ???- wstała oburzona od stolika
-Sory, to nie miało tak zabrzmieć. Chodziło mi o to że- nie dała mi skończyć. Wyszła z kawiarni. Tylko mamy mały problem. Ona nie zna tego miejsca, może się zgubić. Szybko za nią wybiegłem, lecz na próżno. Nigdzie jej nie widziałem. Dzwoniłem do niej lecz nie odbierała. Postanowiłem pojechać do chłopaków. Od nich na pewno odbierze.
Z perspektywy Sabiny.
Gdy mi to powiedział, poczułam się strasznie dziwnie. Coś ukuło mnie w sercu. Nie chciałam, żeby widział, że zaraz się rozpłaczę. Po moim wyjściu zaczął do mnie dzwonić. Nie chciałam z nim rozmawiać więc wyłączyłam telefon. Szłam zupełnie nie znanymi mi ulicami. Zobaczyłam sklep, więc poszłam kupić wódkę. Po jakimś czasie weszłam do jakiegoś parku w którym już zupełnie nie wiedziałam gdzie jetem. Zaczęłam pić nie zwracając uwagi na krytykę ludzi w moim kierunku. Postanowiłam włączyć telefon, bo chciałam wiedzieć ile już tu jestem. Była godzina 13:18. Na wygaszaczu napisane było:
Nieodebrane połączenia- Izka 78
Ney 57
Leo 38
Shak 27
Anto 27
Dani 24
Nadal nie miałam ochoty z nikim gadać. Lubiłam zostawać sama. Mogłam zrobić wszystko. Nikt mnie wtedy nie ograniczał, lecz czegoś mi brakowało. Czegoś ??? Chyba raczej kogoś. Myślałam nad słowami Neymara gdy ktoś napisał mi sms'a.
Sabina przepraszam. To nie miało być tak. Musiałaś mnie źle zrozumieć. Prosze cię napisz mi gdzie jesteś. Martwię się. I mam nadzieję, że nie zrobisz nic głupiego.
Cały czas chciałam zostać sama jedynie mu napisałam
Niech cię to nie interesuję, gdzie jestem. Ze mną wszystko okey. Radzę ci iść wieczorem na imprezę, wyrwać jakąś dupe, zaliczyć ją i zostawić :*
Kolejny raz wyłączyłam telefon i zaczęłam pić dalej. Po upływie kilku godzin (tak mi się przynajmniej zdawało, bo zaczynało się robić ciemno) było mi strasznie niedobrze. Strasznie zmarzłam. Chciałam wrócić. Znaczy postarać się iść drogą, która mnie utaj doprowadziła, lecz byłam za słaba. Nogi jakby z waty jedyne co mi pozwoliły to się wywrócić. Siedząc tak na trawie ujrzałam Kamila. On jest wszędzie... tam gdzie go potrzebuję. Na moje nie wiem czy szczęście mnie zauważył. Szybko podbiegł i pomógł mi stać.
-Sabina, co ty tu kurwa robisz ???
-Yyy jestem- powiedziałam w nie za bardzo trzeźwym stanie.
-A tak na prawdę ???
-No przyszłam sobie tutaj bez powodu
-No już ci wierzę
-Powinieneś
-Okey, jesteś tutaj od tak w chuj pijana i pewno nie wiesz jak wrócić do hotelu
-Przybij piątkę
-Za ???
-Za to, że myślimy tak samo
-Co głupie to podobno nie szczęśliwe, a tobie nie schodzi uśmiech z twarzy
-Dobra pogadaj se jeszcze, ale nie teraz. Masz mi powiedzieć gdzie jestem i jak mam stąd wrócić.
Chłopak wziął mnie na ręce i gdzieś szliśmy. To na pewno nie ta droga którą wybrałam ja. Jednak po jakimś czasie doszliśmy do hotelu.
-Czary mary jesteśmy w domu- zaśmiał się Kamil
-Dzięki, a teraz myślę, że możesz mnie pościć
-A tak, zapomniałem. Jesteś taka lekka, że wiesz
-Dobry żart- powiedziałam, a ten wykonał moje polecenie. Dałam mu buziaka w policzek i powoli szłam w kierunku swojego pokoju. W windzie spotkałam Anto.
-Sabina słonce, gdzie ty byłaś ???
-A wszędzie i nigdzie- zaśmiałam się lecz jej chyba nie było do śmiechu
-To nie jest czas i miejsce na wygłupy. Już raz, dwa jedziemy do twojego pokoju.
Chwilę później byłyśmy już na 5 piętrze. Gdy weszłam do pokoju Antonella poinformowała mnie, że powie reszcie, że jestem u siebie i zaraz do mnie wrócić. W jednej chwili do mojego pokoju wparował Neymar. Widać było, że jest zły. No ale to już jego sprawa. Trzeba było nie mówić tego, co ślina mu na język przyniesie.
****************************************************
Proszę, oto kolejny rozdział. Nie jestem z niego jakoś szczególnie zadowolona, ale mam nadzieję, że wam się może trochę podobał. 7 komentarzy= następny rozdział
♥♥♥POWODZENIA♥♥♥
niedziela, 8 marca 2015
Może i ważne...
Kochani mam nadzieję, że mój blog wam się podoba :) Postaram się nie zwracać uwagi na hejty, ale nie obiecuję, że będę pisała dalej. Bardzo się cieszę, że jest was już tyle ♥ Jesteście cudowni.
Jest jeszcze jedna sprawa :))) Razem z "siostrą" założyłyśmy bloga. Bo miłość też jest ważna. Trzymajcie linka: http://bo-milosc-jest-wazna.blogspot.com/
Mam nadzieję, ze wam się spodoba (I Nini nie zabije Neya. Chociaż bardzo chce, ale ja jej na to nie pozwolę NIGDY.)
Buziaczki :*
Urocza& Nini
Rozdział 12.
-Nie umiem się na ciebie gniewać- powiedziałam cicho, a ten złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
-Przeprasza- powiedział lekko zmieszany
-Nie masz za co- uśmiechnęłam się lekko i sama go pocałowałam. Delikatny pocałunek zmienił się w długi i bardzo namiętny.
-Uważaj, bo zaraz przegrasz zakład- wyszeptał mi na ucho
-Oj sądzę, że dla ciebie mogę zrobić wyjątek- powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już na 5 piętrze.
-Znowu nie masz kluczy, prawda ???- zapytałam, a ten w odpowiedzi pokiwał mi głową- Oj Boże, co ja z tobą mam- wyszeptałam pod nosem i lekko się uśmiechnęłam
-Idziesz się pierwszy myć, czy ja mam to zrobić ???- zapytałam
-Możemy iść razem-powiedział z łobuzerskim uśmiechem
-Co za dużo to nie zdrowo- dałam mu buziaka w policzek i weszłam do łazienki. Szybko się umyłam i właśnie teraz przypomniało mi się, że zapomniałam piżamy
-Ney, chciałbyś zrobić dobry uczynek ???- zapytałam, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech
-Chciałbym cię przelecieć- powiedział napastnik chociaż raczej wyszeptał abym tego nie usłyszała- No pewnie, że chcę- powiedział już o wiele głośniej
-Weź mi przynieś jakieś ciuchy bo oczywiście ich zapomniałam- Po chwili w łazience stał Ney z wielkim uśmiechem na twarzy. Gdy zobaczyłam, co trzyma za plecami osłabłam (ale nie tak dosłownie). Czy on myśli, ze ja jestem aż taka głupia
-Na ciebie zawsze można liczyć- zaśmiałam się i wyszłam z łazienki
-Ej no !!!- krzyknął napastnik- W kulki lecisz
-Może- uśmiechnęłam się i podeszłam do szafy. Wybrałam sobie z niej to:
Gdy Neymar wyszedł z łazienki znowu weszłam tam ja. Rozczesałam włosy i założyłam wybraną wcześniej piżamę. Gdy wyszłam zobaczyłam chłopaka, który leżał już w moi łóżku. A z racji tego, że nie byłam trzeźwa położyłam się obok niego. I znowu taka sytuacja. Sami, pijani. Nagle Brazylijczyk zaczął mnie całować w szyję.
-Robisz to specjalnie- wymamrotałam
-Może...- powiedział między pocałunkami
-Wiesz jednak sądzę, że ci to nie wyjdzie
-Pewna jesteś ???- zapytał
-Tak
-Mmm to ciekawe- wyszeptał
- No bardzo- powiedziałam, a on zaczął mnie znowu całować
-Ney, myszko to ci się nie uda, więc proszę skończ już- próbowałam mówić stanowczo, lecz jednak nie potrafiłam
-Uda na pewno. Jeżeli nie teraz to może jutro czy nawet za miesiąc ale na pewno uda- powiedział napastnik lecz ja nie miałam ochoty już z nim rozmawiać więc przykryłam się jakimś milusim kocem i próbowałam usnąć. Chłopak coś tam jeszcze do mnie mówił, ale go ignorowałam. Wiedziałam, że jest wypity i gada jakieś głupoty. Chociaż hmmm co ja sobie myślę, on zawsze gada głupoty czy jest trzeźwy czy nie. Niespodziewanie oddałam się w ręce Morfeusza.
*rano*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy ale co tam. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 11:42. Trzeba się ogarnąć. Może zadzwonię dzisiaj i umówię się nie długo na sesję. Mam nadal siniaki, ale przecież nie będę pozowała w samej bieliźnie. Czemu wcześniej o tym nie pomyślałam. Po chwili namysłu spojrzałam w bok, gdzie ujrzałam Neymara. Boże ale on słodko wygląda jak śpi, może go obudzę, bo przecież jak ja nie śpię, to czemu inni mają spać ??? Postanowiłam jednak, że najpierw się ogarnę, a potem zacznę wszystkich budzić bez żadnego wyjątku. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to:
Następnie poszłam do łazienki, szybko się umyłam, pomalowałam i ubrałam. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Teraz zostało mi wykonanie mojego "rannego" celu. Weszłam do pokoju, sięgnęłam kubek i nalałam do niego lodowatej wody którą następnie wylałam na mojego przyjaciela. Szczerze mówiąc już nie myślę, że jesteśmy jeszcze przyjaciółmi, tylko na zawsze. Mało jest prawdo podobne abyśmy byli razem. On jest super piłkarzem, który ma wiele, a ja aż szkoda gadać. Zwykła rozpuszczona dziewczynka z anoreksją i problemami psychicznymi. Nie użalając się dalej nad swoim życiem cichutko podeszłam do śpiącego chłopaka i jak już wspomniałam, wylałam na niego strasznie zimną wodę.
-Sabina, oszalałaś czy zamieniłaś się na mózgi, z jakimś kretynem ???!!!- Ney zaczął krzyczeć, a ja śmiałam się jak opentana
-Jestem za tym pierwszym, ale ze mną nigdy nic nie wiadomo- uśmiechnęłam się do niego promiennie i kontynuowałam swoją wypowiedź- Jak się pośpieszysz, to pójdziesz ze mną obudzić całą resztę
-Daj mi tylko z jakieś 10 minut- powiedział i natychmiastowo wstał z łóżka i skierował się do łazienki. Nie oszukał mnie mówią, że zajmie mu to tylko chwilę. Z jednej strony byłam zdziwiona, bo zazwyczaj szykował się strasznie długo, a tu proszę, taka niespodzianka.
-No to co, idziemy ???- zapytał
-Jasne. Weź kubek i w drogę- Zaśmiałam się, chłopak wykonał moje polecenie i poszliśmy budzić całą Dumę Katalonii wraz z ich partnerkami. Trochę nam to zajęło. Najdłużej byliśmy u Messiego i Anto ich na prawdę jest ciężko obudzić. Dopiero około godziny 13:00 wróciliśmy do mojego pokoju
-Wziąłeś klucz od Leo ???- zapytałam
-Yyy jasne, że- nie dałam mu skończyć
-Że nie- powiedziałam i wręczyłam mu kluczę- Ktoś musi myśleć za ciebie- uśmiechnęłam się
-Dzięki- powiedział i wyszedł. Ja za to, zaczęłam sprzątać w pokoju. Następnie poszłam do Shak.
-Ej to idziemy na te zakupy, czy nie ???- zapytałam i miałam nadzieję, ze odpowie mi tak
-Jasne, już dzwonie po Anto i za 15 minut, przed hotelem, co ty na to ???- zapytała Kolumbijka
-To ja już idę na dół- zaśmiałam się i wyszłam z pokoju. Jak mówiłam, zeszłam na dół. Obok recepcji zobaczyłam pewnego chłopaka. Był bardzo podobny do ... do mojego najlepszego przyjaciela, Kamila. Chciałam podejść się przywitać, ale przeszkodził mi w tym Xavi.
-A co pani tu robi ???- zapytał radosny chłopak
-Czekam na dziewczyny bo idziemy na zakupy, a czemu pytasz ???
-A tak jakoś. A w ogóle to będziesz na meczu ???
-Nie wiem, kiedy jest- zwróciłam sie w stronę piłkarza, lecz kątem oka widziałam, że chłopak, który był przy recepcji mi się przygląda
-No za pięć dni
-Głupie pytania zadajesz, jasne, że będę- odpowiedziałam i nagle zjawiły sie dziewczyny
-To idziemy ???- zapytała partnerka Messiego
-Idziemy- powiedziała równocześnie z piosenkarką. Droga zajęła nam z jakieś jedyne pół godziny. Podczas zakupów, podchodziły do nas i prosiły o autografy. Następnie wybrałyśmy sie do kosmetyczki, która zrobiła mi takie paznokcie:
Nic specjalnego, ale bardzo mi sie spodobały. Około godziny 18:00 postanowiłyśmy pójść coś zjeść. Dziewczyny zajadały się pizzą, ja natomiast jadłam sałatkę, która wyjątkowo mi smakowała. Po naszej wspólnej kolacji, byłyśmy zmęczone, więc powoli zaczęłyśmy iść w stronę domu. Po drodze znowu zobaczyłam Kamila, lecz wyminęliśmy się bez słowa. Anto i Shak obejrzały się za nim i zaczęły mówić jaki on jest przystojny. Miały rację, nie powiem, że nie. Blondyn, dobrze zbudowany, z kilkoma rzucającymi się w oczy tatuażami. Charakter też miał fajny. Zawsze lubiłam spędzać z nim czas. Wreszcie wróciłyśmy do naszego "domu". Wszystkie trzy poszłyśmy do swoich pokoi. Z toreb zaczęłam wyciągać kilka bluzek z różnymi napisami w różnych językach, trzy pary butów i miliony bransoletek. Wszystkie były piękne, ale jena była dla mnie najważniejsza, a mianowicie ta, która miała: S+N. W sumie, nie wiem za bardzo czemu ją kupiłam. Było pełno różnych liter, a ja wybrałam akurat tę. Nie myśląc już o tym dłużej poszłam do łazienki, umyłam się, przybrałam w piżamę i się położyłam. Myślałam o dzisiejszym dniu, a w zasadzie, to o moim przyjacielu w hotelu. Przed oddaniem sie w krainę snu zadałam sobie pytanie: Co on tu robi ??? Dlaczego akurat on, a nie ten idiota, który mniej więcej mi się podobał ??? Niestety już dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi. Usnęłam
************************************************
Kochani oto rozdział 12. Mam nadzieję, że sie podobał. Przepraszam, ze nie dodałam wcześniej ale brakowało mi weny. A to wyżej zostało napisane bez żadnego namysłu, czyli od tak :)
Jeszcze jedna rzecz, a mianowicie: jeżeli macie zamiar pisać mi różne dziwne rzeczy, które mnie obrażają to okey. Jeżeli tylko w taki sposób potraficie się dowartościować to jest to niestety, ale przykre. Więc pomyślcie czy hejtowanie innych coś daję, bo jeżeli chodzi o mój przypadek jedyne co robicie to mi pomagacie, abym starała się pisać jeszcze lepiej. I nie, nie piszesz sobie sama z anonima komentarzy. Nie mam, aż takiego niskiego poziomu :)))
I jeszcze raz przeprasza, ze musieliście tak długo czekać.
A, że ja z tym nie przestanę to 7 komentarzy=13 rozdział ♥♥♥ POWODZENIA
-Nie masz za co- uśmiechnęłam się lekko i sama go pocałowałam. Delikatny pocałunek zmienił się w długi i bardzo namiętny.
-Uważaj, bo zaraz przegrasz zakład- wyszeptał mi na ucho
-Oj sądzę, że dla ciebie mogę zrobić wyjątek- powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już na 5 piętrze.
-Znowu nie masz kluczy, prawda ???- zapytałam, a ten w odpowiedzi pokiwał mi głową- Oj Boże, co ja z tobą mam- wyszeptałam pod nosem i lekko się uśmiechnęłam
-Idziesz się pierwszy myć, czy ja mam to zrobić ???- zapytałam
-Możemy iść razem-powiedział z łobuzerskim uśmiechem
-Co za dużo to nie zdrowo- dałam mu buziaka w policzek i weszłam do łazienki. Szybko się umyłam i właśnie teraz przypomniało mi się, że zapomniałam piżamy
-Ney, chciałbyś zrobić dobry uczynek ???- zapytałam, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech
-Chciałbym cię przelecieć- powiedział napastnik chociaż raczej wyszeptał abym tego nie usłyszała- No pewnie, że chcę- powiedział już o wiele głośniej
-Weź mi przynieś jakieś ciuchy bo oczywiście ich zapomniałam- Po chwili w łazience stał Ney z wielkim uśmiechem na twarzy. Gdy zobaczyłam, co trzyma za plecami osłabłam (ale nie tak dosłownie). Czy on myśli, ze ja jestem aż taka głupia
-Na ciebie zawsze można liczyć- zaśmiałam się i wyszłam z łazienki
-Ej no !!!- krzyknął napastnik- W kulki lecisz
-Może- uśmiechnęłam się i podeszłam do szafy. Wybrałam sobie z niej to:
Gdy Neymar wyszedł z łazienki znowu weszłam tam ja. Rozczesałam włosy i założyłam wybraną wcześniej piżamę. Gdy wyszłam zobaczyłam chłopaka, który leżał już w moi łóżku. A z racji tego, że nie byłam trzeźwa położyłam się obok niego. I znowu taka sytuacja. Sami, pijani. Nagle Brazylijczyk zaczął mnie całować w szyję.
-Robisz to specjalnie- wymamrotałam
-Może...- powiedział między pocałunkami
-Wiesz jednak sądzę, że ci to nie wyjdzie
-Pewna jesteś ???- zapytał
-Tak
-Mmm to ciekawe- wyszeptał
- No bardzo- powiedziałam, a on zaczął mnie znowu całować
-Ney, myszko to ci się nie uda, więc proszę skończ już- próbowałam mówić stanowczo, lecz jednak nie potrafiłam
-Uda na pewno. Jeżeli nie teraz to może jutro czy nawet za miesiąc ale na pewno uda- powiedział napastnik lecz ja nie miałam ochoty już z nim rozmawiać więc przykryłam się jakimś milusim kocem i próbowałam usnąć. Chłopak coś tam jeszcze do mnie mówił, ale go ignorowałam. Wiedziałam, że jest wypity i gada jakieś głupoty. Chociaż hmmm co ja sobie myślę, on zawsze gada głupoty czy jest trzeźwy czy nie. Niespodziewanie oddałam się w ręce Morfeusza.
*rano*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy ale co tam. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 11:42. Trzeba się ogarnąć. Może zadzwonię dzisiaj i umówię się nie długo na sesję. Mam nadal siniaki, ale przecież nie będę pozowała w samej bieliźnie. Czemu wcześniej o tym nie pomyślałam. Po chwili namysłu spojrzałam w bok, gdzie ujrzałam Neymara. Boże ale on słodko wygląda jak śpi, może go obudzę, bo przecież jak ja nie śpię, to czemu inni mają spać ??? Postanowiłam jednak, że najpierw się ogarnę, a potem zacznę wszystkich budzić bez żadnego wyjątku. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to:
Następnie poszłam do łazienki, szybko się umyłam, pomalowałam i ubrałam. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Teraz zostało mi wykonanie mojego "rannego" celu. Weszłam do pokoju, sięgnęłam kubek i nalałam do niego lodowatej wody którą następnie wylałam na mojego przyjaciela. Szczerze mówiąc już nie myślę, że jesteśmy jeszcze przyjaciółmi, tylko na zawsze. Mało jest prawdo podobne abyśmy byli razem. On jest super piłkarzem, który ma wiele, a ja aż szkoda gadać. Zwykła rozpuszczona dziewczynka z anoreksją i problemami psychicznymi. Nie użalając się dalej nad swoim życiem cichutko podeszłam do śpiącego chłopaka i jak już wspomniałam, wylałam na niego strasznie zimną wodę.
-Sabina, oszalałaś czy zamieniłaś się na mózgi, z jakimś kretynem ???!!!- Ney zaczął krzyczeć, a ja śmiałam się jak opentana
-Jestem za tym pierwszym, ale ze mną nigdy nic nie wiadomo- uśmiechnęłam się do niego promiennie i kontynuowałam swoją wypowiedź- Jak się pośpieszysz, to pójdziesz ze mną obudzić całą resztę
-Daj mi tylko z jakieś 10 minut- powiedział i natychmiastowo wstał z łóżka i skierował się do łazienki. Nie oszukał mnie mówią, że zajmie mu to tylko chwilę. Z jednej strony byłam zdziwiona, bo zazwyczaj szykował się strasznie długo, a tu proszę, taka niespodzianka.
-No to co, idziemy ???- zapytał
-Jasne. Weź kubek i w drogę- Zaśmiałam się, chłopak wykonał moje polecenie i poszliśmy budzić całą Dumę Katalonii wraz z ich partnerkami. Trochę nam to zajęło. Najdłużej byliśmy u Messiego i Anto ich na prawdę jest ciężko obudzić. Dopiero około godziny 13:00 wróciliśmy do mojego pokoju
-Wziąłeś klucz od Leo ???- zapytałam
-Yyy jasne, że- nie dałam mu skończyć
-Że nie- powiedziałam i wręczyłam mu kluczę- Ktoś musi myśleć za ciebie- uśmiechnęłam się
-Dzięki- powiedział i wyszedł. Ja za to, zaczęłam sprzątać w pokoju. Następnie poszłam do Shak.
-Ej to idziemy na te zakupy, czy nie ???- zapytałam i miałam nadzieję, ze odpowie mi tak
-Jasne, już dzwonie po Anto i za 15 minut, przed hotelem, co ty na to ???- zapytała Kolumbijka
-To ja już idę na dół- zaśmiałam się i wyszłam z pokoju. Jak mówiłam, zeszłam na dół. Obok recepcji zobaczyłam pewnego chłopaka. Był bardzo podobny do ... do mojego najlepszego przyjaciela, Kamila. Chciałam podejść się przywitać, ale przeszkodził mi w tym Xavi.
-A co pani tu robi ???- zapytał radosny chłopak
-Czekam na dziewczyny bo idziemy na zakupy, a czemu pytasz ???
-A tak jakoś. A w ogóle to będziesz na meczu ???
-Nie wiem, kiedy jest- zwróciłam sie w stronę piłkarza, lecz kątem oka widziałam, że chłopak, który był przy recepcji mi się przygląda
-No za pięć dni
-Głupie pytania zadajesz, jasne, że będę- odpowiedziałam i nagle zjawiły sie dziewczyny
-To idziemy ???- zapytała partnerka Messiego
-Idziemy- powiedziała równocześnie z piosenkarką. Droga zajęła nam z jakieś jedyne pół godziny. Podczas zakupów, podchodziły do nas i prosiły o autografy. Następnie wybrałyśmy sie do kosmetyczki, która zrobiła mi takie paznokcie:
Nic specjalnego, ale bardzo mi sie spodobały. Około godziny 18:00 postanowiłyśmy pójść coś zjeść. Dziewczyny zajadały się pizzą, ja natomiast jadłam sałatkę, która wyjątkowo mi smakowała. Po naszej wspólnej kolacji, byłyśmy zmęczone, więc powoli zaczęłyśmy iść w stronę domu. Po drodze znowu zobaczyłam Kamila, lecz wyminęliśmy się bez słowa. Anto i Shak obejrzały się za nim i zaczęły mówić jaki on jest przystojny. Miały rację, nie powiem, że nie. Blondyn, dobrze zbudowany, z kilkoma rzucającymi się w oczy tatuażami. Charakter też miał fajny. Zawsze lubiłam spędzać z nim czas. Wreszcie wróciłyśmy do naszego "domu". Wszystkie trzy poszłyśmy do swoich pokoi. Z toreb zaczęłam wyciągać kilka bluzek z różnymi napisami w różnych językach, trzy pary butów i miliony bransoletek. Wszystkie były piękne, ale jena była dla mnie najważniejsza, a mianowicie ta, która miała: S+N. W sumie, nie wiem za bardzo czemu ją kupiłam. Było pełno różnych liter, a ja wybrałam akurat tę. Nie myśląc już o tym dłużej poszłam do łazienki, umyłam się, przybrałam w piżamę i się położyłam. Myślałam o dzisiejszym dniu, a w zasadzie, to o moim przyjacielu w hotelu. Przed oddaniem sie w krainę snu zadałam sobie pytanie: Co on tu robi ??? Dlaczego akurat on, a nie ten idiota, który mniej więcej mi się podobał ??? Niestety już dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi. Usnęłam
************************************************
Kochani oto rozdział 12. Mam nadzieję, że sie podobał. Przepraszam, ze nie dodałam wcześniej ale brakowało mi weny. A to wyżej zostało napisane bez żadnego namysłu, czyli od tak :)
Jeszcze jedna rzecz, a mianowicie: jeżeli macie zamiar pisać mi różne dziwne rzeczy, które mnie obrażają to okey. Jeżeli tylko w taki sposób potraficie się dowartościować to jest to niestety, ale przykre. Więc pomyślcie czy hejtowanie innych coś daję, bo jeżeli chodzi o mój przypadek jedyne co robicie to mi pomagacie, abym starała się pisać jeszcze lepiej. I nie, nie piszesz sobie sama z anonima komentarzy. Nie mam, aż takiego niskiego poziomu :)))
I jeszcze raz przeprasza, ze musieliście tak długo czekać.
A, że ja z tym nie przestanę to 7 komentarzy=13 rozdział ♥♥♥ POWODZENIA
Subskrybuj:
Posty (Atom)




