poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 5.

Na własne oczy ujrzałam cały skład FC Barcelony. Oczami krążyłam w te i we wte w poszukiwania mojego idola Neymara. Nagle go znalazłam, dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym momencie on patrzył się na mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić, więc złapałam Izę za rękę odwróciłam się i poszłam w druga stronę. Cały czas czułam jego wzrok na sobie. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że zwrucił na mnie uwagę ale z z drugiej strony co on ode mnie chciał ???. Po paru minutach poczułam ulgę, bo weszłyśmy do środka i czekałyśmy na bagaże. Lecz to znowu się stało, cała Duma Katalonii wtargnęła z wielkim śmiechem na lotnisko również odebrać swoje rzeczy. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. To był on, ten przystojny Brazylijczyk, którego podziwiałam od bardzo dawna.
-Cześć ślicznotko- powiedział krótko, pokazując rząd swoich śnieżno białych zębów 
-Yyy Hej-zupełnie nie wiedziałam co mam mu powiedzieć i w końcu znowu wypaliłam- chciałeś coś ode mnie, bo cały czas się na mnie patrzysz ???- zapytałam z łagodnym uśmiechem
-A właściwie to już nic- powiedział i nagle, któryś z kolegów popchnął go na mnie. Wyglądało to tak jakbyśmy się przytulali. Dziwna sytuacja no ale cieszyłam się, że podszedł do mnie Ney. Jestem ciekawa co by było gdyby zobaczyłby mnie na ich jutrzejszym mecz, ale to się nie stanie, on ma na kogo patrzeć. Będzie na pewno jego siostra no i oczywiście synek. 
-Oj bardzo przepraszam nie chciałam tego- powiedział Neymar już z mniejszym uśmiechem
-Eee tam właściwie to się nic nie stało, więc nie ma za co przepraszać- uśmiechnęłam się do niego i podeszłam do Izabelli, która już na mnie czekała dobre 10minut temu. Wzięłam od niej swoje walizki i udałyśmy się w stronę hotelu, który nie był wcale aż tak daleko. 
-Ej co to była za sytuacja tam na lotnisku ???- zapytała z wielkim zaciekawieniem na twarzy
-A nic takiego- opowiedziałam jej całą zaszłą sytuację. Rozmawiałyśmy sobie jeszcze o naszej jutrzejszej sesji, którą załatwiłyśmy sobie kilka dni przed wyjazdem, aż nagle ujrzałyśmy wielki hotel.
-To chyba ten- powiedziała z  zaskoczeniem Izka
-Zdaje mi się, że masz racje- uśmiechnęłam się do niej i weszłam do środka. Znowu zobaczyłam piłkarzy Barcelony. Stanęłam jak wryta, nie wiedziałam co mam robić. Nagle na ręce wzięła mnie Iza i postawiła dopiero przy recepcji. Zrobiła na mnie wielkie wrażenie, ponieważ przecisnęła się przez zgraję piłkarzy, którzy zachowywali się jak małe dzieci. Ganiali się po holu. Bardzo głośno do siebie mówili, słuchali muzyki i śmiali się w niebo głosy. Nagle recepcjonistka zapytała się, jak się nazywamy.
-Sabina Hunter i Izabella Mojer- wybełkotałam cały czas nie dowierzając w to co się stało jak tylko tu weszłam
-A tak pani rodzice wynajęli dwa pokoje na pół roku. Prosze kluczyki mają panie pokoje na ostatnim piętrze- mówiła do nas z bardzo sympatycznym wyrazem twarzy.
-Bardzo dziękujemy- odpowiedziałam biorąc przy tym kluczyki. Gdy wróciłyśmy na miejsce skąd wzięła mnie na ręce Iza nie było naszych walizek. Rozejrzałyśmy się po pomieszczeniu i za uwarzyłyśmy jak Neymar i Bartra stoją z nimi przy windzie.
-No to do jakiego pokoju je mamy zanieść ???- usłyszałyśmy głosy obu chłopaków, gdy zaczęłyśmy iść w ich stronę.
-Hmmm wy lepiej zajmijcie sie sobą- burknęła pod nosem moja przyjaciołka
-Ale bez nas nie było by nawet was- wypalił po krótkiej chwili namysłu Marc i wpadł razem ze swoim towarzyszem w śmiech. Przewróciłam tylko oczami i nacisnęłam na windzie numerek 5. Było to piętro na którym tymczasowo miałyśmy mieszkać
-Ooo coś sądzę, że będziemy się widywać częściej niż myślałem- powiedział Ney znowu pokazując mi rząd swoich lśniących zębów
-Co masz na myśli- zapytałam unosząc przy tym dwie brwi do góry. Cały ten czas Iza sie nie odzywała Bartra również. Coś musiało być nie tak, gdy się odwróciłam zobaczyłam jak moja przyjaciółka wpatruje się w oczy obrońcy FC Barcelony. Oj nie będzie z tego nic dobrego pomyślałam i wyszłam z windy, która właśnie się zatrzymała.
-Zaraz ci pokaże ca mam na myśli- powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem. Dałam Izce klucze do jej pokoju i sama weszłam do swojego. Za mną do pokoju wszedł Neymar odkładając moje walizki pod samą szafe.
-Wiesz, zę nie musiałeś tego robić, bo sama też bym sobie doskonale poradziła-powiedziałam uśmiechając się do napastnika.
-Ale na pewno nie zrobiła byś tego lepiej ode mnie-powiedział cały czas mając uśmiech na twarzy.- A teraz choć to pokażę ci, o co mi chodziło w windzie. Wyszliśmy z pokoju i stanęliśmy na wprost drzwi które były na przeciwko moich.
-To są chyba jakieś żarty prawda ???- zapytałam z niedowierzaniem  na twarzy
-Ani trochę, mam pokój na przeciwko twojego. A teraz mogła byś mi się odwdzięczyć, za wniesienie twoich bagaży- powiedział z śmiesznym wyrazem twarzy
-Jeszcze czego !!!- krzyknęłam i się zaśmiałam
-Ale ja mówię poważnie- skwitował Ney 
-No zastanowię się nad tym, ale teraz cię przeprasza, bo muszę się odświeżyć po podróży- powiedziałam do niego i nie czekając na jego odpowiedź odwróciłam się i poszłam do swojego pokoju. Od razu otworzyłam walizkę i wyciągnęłam sobie ciuchy, które założę po umyciu się.W tym samym czasie wpadłam na pomysł, że pójdę z Izabel na jakąś impreze z powodu pobytu w tym pięknym kraju. od razu wyszłam z pokoju i wparowałam do pomieszczenia obok. Ujrzałam tam Izkę całującą się z chłopakiem, którego poznała w windzie.
-Oj przepraszam chyba powinnam zapukać- wypaliłam z wielkim zdziwieniem na twarzy. Nagle od Izy oderwał sie Marc.
-No powinnaś ale teraz wyjdź stąd bo nikt cię tu nie zapraszał-I w tej chwili przegiął, chciałam mu coś powiedzieć ale spojrzałam na Izkę, która mówiła, żebym się z nim nie kłóciła, bo on się jej zaczął podobać. Westchnęłam tylko i wyszłam tak szybko jak tam weszłam. Wróciłam do swojego pokoju, zabrałam ciuchy i poszłam do łazienki. Wyciągając telefon poczułam, że w tylnej kieszeni jest coś jeszcze. Miałam racje była tak karteczka. treść była zaskakująca.
Jeżeli będzie ci się nudziło zawsze
możesz do mnie zadzwonić, tu masz 
mój numer ***-***-***
Jutro o godzinie 10:00 mam trening
mam nadzieję, że cię na nim zobaczę.
~Neymar Jr.
Chwilę się zastanawiałam skąd to się u mnie wzięło. Lecz to chwili przypomniałam sobie, jak Pique popchnął Neymara na mnie i wszystko stało się jasne. Ale nie mogłam o tym dalej myśleć, musiałam się wreszcie wykąpać. Lecz wcześniej wzięłam telefon i postanowiłam napisać sms'a do Neymara. Napisałam mu:
Idę dzisiaj na imprezę z okazji przyjazdu tutaj. Moja przyjaciółka ma inne sprawny na dzisiejszą noc. Może miałbyś ochotę pójść dzisiaj se mną do jakiegoś klubu. Może byśmy się lepiej poznali, co ty na to ???
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Przyjdę po ciebie za dwie godziny. Mam nadzieję, że będziesz już gotowa :)
Jak szybko dostałam odpowiedź tak szybko znowu mu napisałam.
Ja tez mam taką nadzieje. Zawsze się spóźniam, więc dzisiaj postaram się wyrobić.
Znowu dostałam wiadomość od Neymara
Jeżeli nie zdążysz to najwyżej zobaczę cię w samym staniku, co w cale mi nie będzie mi przeszkadzało. :D haha 
No to było bardzo śmieszne ale żeby już nie marnować czasu który mi pozostał postanowiłam odłożyć telefon i zacząć się szykować. Napisałam mu jedynie:
Nie twoje doczekanie słoneczko :***
On również mi odpisał.
Daj mi maksymalnie tydzień i jesteś już moja :)
Gdy to przeczytałam na moją twarz kradł się uśmiech. Sama nie wiem dla czego no ale znowu mu napisałam:
Czyżby mały zakładzik ???
Neymar  znowu mi odpisał  
Z tobą zawsze :D Ale teraz na serio radzę ci się szykować, bo naprawdę nie zdążysz i już pierwszego dnia będziesz moja XD haha
Już mu nie odpisałam, bo miał trochę racji z tym, iż mogę nie zdążyć. Szybko poszłam do łazienki wzięłam półgodzinną kąpiel i ubrałam się w to:
 
       Włosy rozpuściłam i wyprostowałam wyglądały mniej więcej tak:
 Makijaż zrobiłam mocniejszy i wyglądał on mniej więcej tak:
 Zostało mi jeszcze 5minut wiedziałam, że zdążę. W pozostałym czasie wyciągnęłam z torby całą garść bransoletek, i założyłam je na rękę tak aby nie było widać żadnych blizn. Nie chciałam, żeby ktoś wiedział, że niektóre rzeczy mnie przerastają i nie daje sobie z nimi razy. Punktualnie o 21:00 usłyszałam pukanie do drzwi. Wiedziałam, że to Brazylijczyk. Powoli podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Gdy Neymar mnie zobaczył powiedział mi, że wygladam prześlicznie. Zaśmiałam się cicho i zamknęłam drzwi za sobą. Zaczeliśmy iść w stronę windy.
-I co, nie zdążyłeś mnie zobaczyć w staniku- zaśmiałam się i skierowałam wzrok w jego stronę
-No jeszcze nie, ale na pewno nie długo to się zmieni i zobaczę cię nawet i bez niego.- powiedział uradowany i puścił do mnie oczko.Jedyne co mogłam teraz zrobić, to zacząć się śmiać i nic więcej- a właśnie to o co się zakładamy ???zapytał z wyraźnym zaciekawieniem
-A wiesz, że jeszcze nie wiem może, ty masz jakiś pomył- powiedziałam z uśmiechem na twarzy lecz bałam się jego odpowiedzi.
-A wiesz, że mam-zaczął powoli z łobuzerskim uśmiechem- jeżeli ja wygram i zdążę zaciągnąć cię do łóżka to...

Rozdział 4.

Gdy doszłyśmy na boisko była godzina 17:15. Rozejrzałyśmy się i widziałyśmy chłopaków którzy byli już w połowie rozgrzewki.
-Ej co to ma być ?-zapytała Iza-przecież mamy jeszcze 15 minut
-A właśnie, że nie-oznajmiłam-Źle ci powiedziałam i tyle-zaczęłam się śmiać
-Ale czemu to zrobiłaś ?- zapytała z zaciekawieniem przyjaciółka
-Kiedyś się dowiesz-odpowiedziałam jej z uśmiechem na twarzy i zaczęłam iść w stronę kolegów.
-O wreszcie panienka przyszła-usłyszałam znajomy głos
-A co stęskniłeś się za mną-powiedziałam z uśmiechem na twarzy do chłopaka, który był bardzo przystojny. Kiedyś z nim byłam, ale od kont zaczęłam się okaleczać zerwaliśmy ze sobą wszelki kontakt, bo on stwierdził, że będą się z niego śmiali, ze jego dziewczyna ma ze sobą jakieś problemy.Po moich słowach wybuchnęliśmy śmiechem. Następnie zaczęliśmy grać w piłkę i około godziny 18:30 postanowiłam pójść do domu razem z Izabellą
-Ej a może ty byś już została u mnie do końca roku-zaproponowałam to swojej przyjaciółce. W odpowiedzi od niej dostałam wielki uśmiech, a jej oczy mówiły same za siebie, że to idealny pomysł. W sympatycznej atmosferze wróciłyśmy do domu. Następne dni były najlepszymi dniami jakie można było sobie wyobrazić. 

3 dni później 
Obudził nas dźwięk mojego budzika. Nie chciało nam się wstawać z łóżka no ale musiałyśmy bo to był dzień rozdawania świadectw. Poleżałam sobie z dobre 20 minut, bo wiedziałam, że mamy jeszcze bardzo dużo czasu. Zakończenie roku było na godzinę 11:30 a mój telefon pokazywał dopiero 8:15. gdy znudziło mi się już leżenie podeszłam do szafy w celu naszykowania sobie ubrania. Po chwili obok mnie stała już uszykowana do wyjścia Iza
-Co ty do końca już oszalałaś mamy jeszcze około 2-3 godzin, a ty wyglądasz, jakbyś miała już wychodzić- zaczęłam krzyczeć na dziewczynę
-Spokojnie, gdybyś tyle nie leżała na tym łóżku, to dawno wyglądała byś tak jak ja-zaczęła mówić do mnie z bardzo śmiesznym wyrazem twarzy-a z resztą to na godzinę 10:00 jesteśmy umówione do- nie pozwoliłam jej skończyć 
-Nich zgadnę idziemy zrobić paznokcie- mówiłam do niej cały czas zaspanym głosem
-Tak zgadłaś, więc się pośpiesz, bo musisz zrobić mi jeszcze śniadanie- uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Po chwili ja zrobiłam to samo. Udałam się do łazienki w celu wybrania, uczesania no i oczywiście umalowania się. Po około 30 minutach wyszłam z łazienki, a na sobie miałam to:
Wiedziałam, ze muszę ładnie wyglądać bo przecież będę musiała odebrać świadectwo z czerwonym paskiem. Do tej pięknej sukienki uczesałam się w to, choć sądziłam, że to do siebie nie pasuje, ale Izabella powiedziała, że tak jest ładnie:
A makijaż zrobiłam taki:
Była już godzina 9:20 gdy zeszłam na dół. Naszykowałam Izce śniadanie i sama wypiłam truskawkowy jogurt. Zjadłyśmy w ciszy, bo każda z nas robiła coś ze swoim telefonem. Przed wyjściem weszłam jeszcze do swojego pokoju i sięgnęłam buty które wyglądały o tak:

I mimo mojego galowego stroju byłam zmuszona założyć bandankę. Po powrocie do kuchni ujrzałam Izabelle, która była zła na to, ze znowu trzeba na mnie czekać.
-Idziemy ?-rzuciłam krótko
-No dobrze, że wreszcie- odpowiedziała Iza
-No dobrze, że wreszcie-zaczęłam ją przedrzeźniać
-Dobra już skończ, bo zaraz będziemy spóźnione, a ja nie mam zamiaru iść bez pomalowanych paznokci- skwitowała moja przyjaciółka
-No niech ci będzie-skierowałam się do drzwi, które prowadziły wyjście na zewnątrz. Cały czas za mną szła Izka. Po około 20 minutach byłyśmy już na miejscu. Rozsiadłyśmy się wygodnie i zaczekałyśmy, aż przyjdzie nasza kolej na zrobienie paznokci. Nie musiałyśmy czekać zbyt długo. Po pracy kosmetyczki efekt był zniewalający. Moje paznokcie były przepiękne.Wyglądały o tak:

 Zapłaciłyśmy kosmetyczce i wyszłyśmy bardzo zadowolone. Do zakończenia roku zostało nam jeszcze 45 minut, ale nie miałyśmy zbyt blisko więc już zaczęłyśmy iść w stronę szkoły. Po koło 30 paru minutach byłyśmy już na miejscu. Od razu zajęłyśmy miejsca i czekałyśmy na rozpoczęcie. Za niecałe 10 minut ukazał się dyrektor z małym plikiem świadectw.
-Poproszę na środek Sabinę Hunter- skwitował uprzejmie pan dyrektor. Jak kazano tak zrobiłam.- Proszę oto twoje świadectwo. Masz najwyższą średnią w całej szkole, oby tak dalej-po jego ostatnich słowach przypomniało mi się, że to właśnie dzisiaj późnym wieczorem wylatuję do Hiszpanii. Bardzo się cieszyłam z mojego osiągnięcia. Podziękowałam swoim nauczycielką i wróciłam na swoje miejsce. Niestety Izabella nie zaliczyła się do tych mądrzejszych dzieci, ani do tych mniej mądrzejszych tylko do tych bardzo mało mądrych. Jej średnia wychodziła około 3:15. 
Po skończonej ceremoni cała moja klasa udała się do naszej sali. Wszyscy się ze sobą nawzajem pożegnali, a następnie ja z Izką ogłosiłyśmy, że najprawdopodobniej widzimy się już ostatni raz. Na niczyjej twarzy nie za uwarzyłyśmy uśmiechu lecz przeciwnie 3/4 osób miało łzy w oczach a reszta w ogóle nie wiedziała jak ma to przyjąć, byli w kompletnym szoku. Wyjaśniłyśmy im wszystko, co krótko nie trwało. Lecz dopiero po półtorej godzinie byłyśmy wolne. Wezwałyśmy taksówkę i nim się obejrzałyśmy byłyśmy już pod domem Izy. Weszłyśmy spakowałyśmy jej wszystkie rzeczy, pożegnałyśmy się z jej rodzicami i pojechałyśmy do mnie aby uczynić to samo.
-Nie mogę w to uwierzyć- wyszeptała Iza
-Uwierz mi, ja też nie- odpowiedziałam jej również szepcząc
-Wreszcie nasze marzenia się spełniają i to w 100%, a właściwie to twoje. Zawsze chciałaś polecieć do Hiszpanii, zwiedzić Camp Nou no i oczywiście zobaczyć tych wszystkich przystojnych piłkarzy do których ja nie pałam tak wielkim zapałem- powiedziała Izabella z wielkim szczerym uśmiechem w moją stronę. Jedyne co ja zrobiłam to przytuliłam ją z całych sił i musnęłam ją w policzek. Po około 15 minutach byłyśmy już pod moim domem. Weszłyśmy i zobaczyłyśmy moich rodziców, którzy szykowali obiad.
-O a co to za okazja, że gotujecie- zapytała Iza, a ja w tym czasie byłam w drodze do pokoju.
-A no wiesz, jesteście tu już ostatni dzień w zasadzie to już tylko pare godzin- skwitował tata. Izka zaczęła się lekko chichotać i zaczęła iśc w strone mojego pokoju.
-Spakowana- zapytała
-A czy widzisz mnie na dole z walizką wypchaną po brzegi-wymamrotałam pod nosem
-No nie wiedzę i boje się, ze nie zdążysz spakować tych swoich wszystkich rzeczy przed nowym rokiem dopóki ci nie pomoge- powiedziała i  zaczęła niedbale wrzucać moje ciuchy do walizki. Po około godzinie wszystkie półki w moim pokoju były puste. Zeszłyśmy na dół z dwiema ogromnymi walizkami i jedną mniejsza torbą podróżną. Następnie udałyśmy się do jadalni, gdzie czekali na nas rodzice. Wszyscy usiedli do stołu, lecz ja poszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki sałatkę warzywną, posmarowałam sobie kromkę żytniego chleba i wróciłam do poprzedniego pomieszczenia w którym się znajdowałam. Wszyscy jedli, aż im się uszy trzęsły. Jedynie ja podziubałam odrobinę sałatki i zjadłam połowę kromki.
-No dziewczyny pora się zbierać na lotnisko i rozpocząć przygodę życia- powiedziała mama zbierając brudne naczynia
-Masz u zupełności rację-powiedziałam to z Izą w tym samym czasie. Również wstałyśmy od stołu i poszłyśmy do mojego pokoju się przebrać w ciuchy, które naszykowałyśmy sobie już o wiele wcześniej. Ja założyłam to:
Po około 5 minutach byłam już gotowa do wyjścia. Mama chwyciła kluczyki od samochodu, ja z Izką wzięłyśmy swoje walizki, tata zamknął drzwi i ruszyliśmy. Jechaliśmy z dobre 49 minut. Podczas podrózy powiedziałam sobie, że nigdy nie zapomnę o tym miejscu i wszystkich wspomnieniach jakie mnie z nimi łączyły. Po wejściu na lotnisko udałyśmy się szybko w stronę samolotu, który miał startować za nie całe 10 minut. szybko się pożegnałyśmy z naszymi towarzyszami i wsiadłyśmy do wielkiego samolotu. Byłam bardzo zadowolona, że mam tak wspaniałe osoby w swoim życiu, które od maleńkości za bardzo mnie nie rozpieszczało. Po włączeniu silnika i krótkim czasie lotu zasnęłam wtulona w Izabellę. Lot miną nam przyjemnie, bez żadnych większych problemów. Wysiadłyśmy w zupełnie obcym nam miejsce, na szczęście znałyśmy język. Porozglądałam się trochę i nie mogłam uwierzyć w to, kogo widzę. Na własne oczy ujrzałam...

 
 

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 3.

Z perspektywy Sabiny
Ujrzałyśmy w niej dwa bilety na mecz mojego ukochanego klubu. Od razu zaczęłyśmy piszczeć i nie mogłyśmy uwierzyć w nasze szczęście.Nasze piski przerwała Iza z bardzo dziwnym wyrazem twarzy
-Zaraz zaraz-powiedziała -jeżeli są to bilety na mecz FC Barcelony to znaczy-nie pozwoliłam jej dokończyć
-Tak to znaczy, że jedziemy do Hiszpanii i to w dodatku na pół roku- powiedziałam z wielkim entuzjazmem
-Ej ej ej ale sądzę, że mówiłaś mi, że możemy tam zostać na zawsze jak nam się spodoba-powiedziała szybko Iza bez żadnego zawahania.Wpatrywała się we mnie i czekała na moją odpowiedź. Po dobrych 10 minutach z moich ust usłyszała słowa
-Masz doskonałą pamięć-zaśmiałam się cicho-szkoda, że nie masz takiej w szkole
-No bardzo śmieszne-powiedziała Iza-A to mam rozumieć, że będziemy tam tylko pół roku?-zapytała, a ja w jej głosie usłyszałam smutek
-Głupoty gadasz, oczywiście, że tam zostaniemy-powiedziałam i od razu na naszych twarzach zagościł jeszcze większy uśmiech.-Ale teraz musimy iść już spać bo jutro idziemy do szkoły, a jest już przed pierwszą w nocy.
-No niech ci będzie-rzekła Izabella.Ale byłyśmy bardzo zmęczone dzisiejszym dniem i tymi wszystkimi zdarzeniami bo zasnęłyśmy w ciuchach razem w jednym łóżku. Następnego dnia obudziłam się z wielkim uśmiechem na ustach mimo tego, ze budzik zadzwonił nam już o godzinie 6:00. Szybko zerwałam się z łóżka, włączyłam bardzo głośno muzykę, aby obudzić przyjaciółkę i sama nie położyć się dalej spać. Gdy wstała Izka podeszłyśmy do szafy i wybierałyśmy sobie ubranie. Wybrany strój wzięłam ze sobą do łazienki i zaczęłam powili się szykować. Po około 30 minutach byłam już uszykowana. Wyglądałam o tak:

 
Oczywiście  nie zapomniałam o swojej ukochanej czarnej bandamce. Po wyjściu z łazienki zeszłam na dół zrobić Izie śniadanie, w tym samym czasie ona poszła się ubierać i malować. O godzinie 7:00 zeszła do mnie dała mi buziaka w policzek wzięła miseczkę w której były płatki z mlekiem i zaczęła je jeść. Ja standardowo wyciągnęłam w lodówki jogurt o smaku owoców leśnych. Wypiłam 1/3 zawartości, a resztę wrzuciłam do torebki. O 7:15 byłyśmy gotowe do wyjścia. Poszłam po tatę i poprosiłam go, aby nas podwiózł do szkoły, bez żadnego ale zszedł na dół, założył buty, wziął kluczyki do auta i otworzył nam drzwi na znak, abyśmy już wyszły. Na zegarku w samochodzie była godzina 7:50. Akurat wtedy auto zatrzymało się przed wejściem do szkoły. Pożegnałyśmy się z tatą i weszłyśmy do wielkiego budynku.
-Wyobrażasz sobie, że prawie ostatni raz w naszym życiu jesteśmy tutaj-powiedziała do mnie podekscytowanym głosem Iza
-No niestety, będzie mi tego brakowało, chyba-skwitowałam to w stronę przyjaciółki
-Jakie niestety, co ty wygadujesz, przecież nie lubisz większości osób z tej szkoły-powiedziała podniesionym głosem czarnowłosa 
-No może nie lubię, ale co z tego-powiedziałam w głupim uśmiechem.Nie mogłyśmy skończyć naszej rozmowy, ponieważ zabrzmiał głośny dzwonek na lekcje. Niestety ale na angielskim, niemieckim, hiszpańskim i francuskim byłyśmy rozdzielone bo Izka była w niezaawansowanej grupie.Na następnych przerwach zapomniałyśmy o naszej rannej rozmowie i gadałyśmy o jakiś bzdurach typu: A wiesz, że Anka jest nieklasyfikowana z matmy, Krystian znowu kłuci się z Kubą o Martynę, ale to jest jasne, że ona nie przepada za Krystianem. A Robert złamał sobie wczoraj nogę i nie poleci z Justyną na wakacje do Grecji.Gdy miałyśmy ostatnią lekcje byłyśmy bardzo szczęśliwe, bo po niej miałyśmy pójść na sesję, a ja następnie szłam do chłopaków na boisko.Nagle podczas lekcji dostałam sms'a, ale na moje nie szczęście zapomniałam wyciszyć telefonu. Gdy w klasie rozległ się dźwięk sms'a zobaczyłam bardzo doprze znaną mi sylwetkę nauczycielki. Stała już z wyciągnięto ręką w moją stronę.
-No i na co pani liczy?-spytałam z zaniedbaniem w głosie
-Słucham, jak ty się do mnie odezwałaś-powiedziała kobieta
-Tak jak słyszałaś-dalej mówiłam do niej bez żadnego szacunku
-O nie to jest już nie do zniesienia-nie dane było jej skończyć
-No to ma pani problem i to naprawdę duży-powiedziałam to i nagle usłyszałam jak cała klasa wpadła w śmiech.Śmialiśmy się bez opamiętania, aż nagle przerwała nam to nasza wychowawczynie która właśnie weszła do klasy. Podeszła do mnie i powiedziała tylko, żebym wyciszyła ten telefon. Chciałam już się zacząć z nią kłócić, za to, że nie będzie mi mówiła co mam robić.Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek.To była Izabella, ścisnęła mi kości, które były bardzo kruche. Uśmiechnęłam się tylko do nauczycielek, które były obok mnie, wyłączyłam telefon i w tej samej chwili zabrzmiał dzwonek. Wyszłyśmy z klasy i zaczęłyśmy kierować się w stronę wyjściowych drzwi.
-Co ci odbiło ?-zapytała Iza
-Nie rozumiem- rzuciłam szybko i wyszłam ze szkoły.
-Miałaś się opamiętać, bo tak to nie będziesz miała oceny bardzo dobrej z zachowania i nici z twojego czerwonego paska.
-Eee tam, jak nie będzie, to nie. Mówi się trudno i idzie sie dalej, nie-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Oj żebyś później nie żałowała swoich słów-powiedziała niezwłocznie Izabel. Na szczęście do studia fotograficznego nie miałyśmy daleko i już po 10minutach doszłyśmy na miejsce.Poszłyśmy do recepcji, następnie do pokoju w którym były robione zdjęcia. Dopiero po 2 godzinach wyszłyśmy z budynku.
-O Boże Sabina, czy ty widziałaś jak ta fotografka się na ciebie gapiła, pewno zazdrościła ci figury-powiedziała z lekką zazdrością Iza.Na co ja jedynie zaczęłam się śmiać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni, bo dopiero przypomniało mi się o wiadomości, która dostałam na lekcji. Była ona od Kuby. W treści było napisane, że dzisiaj o godzinie 17:00 na boisko. Bardzo się zdziwiłam, bo zawsze spotykamy się o 18:00. No ale co zrobić, zerknęłam jeszcze tylko na godzinę. Była 16:30.Nie miałam za dużo czasu.
-Co tam robisz z tym telefonem- zapytała Iza
-A nic ciekawego.Chciałam ci tylko powiedzieć, że za godzinę mam już być na boisku.-odpowiedziała jej, pokazując rząd swoich śnieżno białych zębów
-No to, na co my jeszcze czekamy- pociągnęłam mnie za rękę i szybkim krokiem zaczęłyśmy iść w stronę boiska.

sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 2.

Ujrzałam rodziców siedzących w salonie. Od razu poczułam ulgę. Podeszłam do nich i się przywitałam.
-A czy wy czasem nie mieliście później przyjechać?-zapytałam z zaciekawieniem na twarzy
-No tak ale okazało się, ze lot został przełożony-odpowiedziała na moje pytanie mama z szczerym uśmiechem i radością na twarzy pewno z powodu,  że znowu mnie widzi całą i zdrową.
-Więc wsiedliśmy dzisiaj z samego rana aby tu dotrzeć, bo jeżeli nie dziś to byli byśmy tu dopiero za około 3 tygodnie.-dokończył wypowiedz mamy tata.Serce mi biło jak szalone, dosiadłam się do nich. Posiedzieliśmy chwilę w ciszy i nagle coś mi się przypomniało. 
-To gdzie wyjeżdżam z Izą- powiedziałam to cały czas wpatrując się w rodziców.Znowu nastała cisza, która w cale nie była niezręczna 
-A no tak wyjeżdżacie do-zaczął poważnie tata-do Hiszpanii- skończyli w tym samym czasie rodzice.
-Co ale jak to do Hiszpanii-zaczęłam piszczeć ze szczęścia
-Tak do Hiszpanii, przecież dobrzy wiem z tata, że jest to twoje marzenie od bardzo bardzo dawna. Zawsze jeździliśmy na wakacje za granice odkąd skończyłaś piętnaście lat, ale chcieliśmy abyś Hiszpanie zwiedziła ze swoją przyjaciółką, która znaczy dla ciebie bardzo dużo-po strasznie długiej wypowiedzi strasznie mocną ją do siebie przytuliłam, a następnie zrobiłam to samo z ojce.
-Gdy tylko przyjedzie tutaj Iza dostaniecie od nas jeszcze jedna rzecz w prezencie.-skwitował tata
-A jaką rzecz?-zapytałam przy czym podniosłam jedną brew do góry
-No dowiesz się w swoim czasie, ale na pewno się wam to spodoba.-rzekła mama i zniknęła za drzwiami prowadzącymi do kuchni.Bez żadnego namysłu pobiegłam do swojego pokoju, wyciągnęłam z kieszeni telefon i zaczęłam wykręcać numer do Izy.Odebrała po trzecim sygnale.
-Halo- powiedziała zaspanym głosem
-Cześć moja kochana siostro musisz do mnie w tej chwili przyjechać- powiedziałam bardzo stanowczym tonem
-Oszalałaś jutro idziemy do szkoły, a poza tym jest godzina 23;00. Ty chyba sobie żarty robisz
-Nie, przyjedź a udowodnię ci, że się opłacało zerwać w nocy z łóżka-odpowiedziałam z głupawym uśmiechem na twarzy
-No niech ci będzie, ale jeżeli to coś jest niczym ważnym ani ciekawym, to obiecuje, że nogi z dupy ci powyrywam i już nie pograsz sobie z chłopakami w gałe- powiedziała niemiłym głosem- Już się ubieram i za 20 minut u ciebie będę.-rzuciła krótko i od razu się rozłączyła.
-Mamo , tato- zaczęłam krzyczeć zbiegając ze schodów, gdzie o mały włosy nie wywinęła bym orła.
-Czego tak krzyczysz, oszalałaś do reszty?- skwitowała moja rodzicielka 
-Nie jeszcze nie, ale weźcie zróbcie dwa gorące kubki z kakaem-powiedziałam cieszliwym głosem
-Na co ci 2 kubki, jeżeli ty nawet nie wypijesz jednego do końca-wtrącił się do rozmowy tata
-Ponieważ dzwoniłam po Izkę i za chwilę tu będzie- powiedziałam 
-Ale po co ona tutaj przyjeżdża o 12 w nocy-zapytała zaciekawiona mama
-Bo powiedzieliście,że yyy gdy będzie Izabella to dostaniemy prezent- odpowiedziałam bez żadnego problemu
-O Boże ty chyba naprawdę postradałaś zmysły. Jutro macie na 8;00 do szkoły, potem obie idziecie na sesje i znając ciebie później pójdziesz na boisko pograć w piłkę i wrócisz około 20-powiedział z grymasem na twarzy tata , który cały czas siedział w salonie i oglądał horror.
-Eee tam głupoty gadasz-rzuciłam krótki tekst, po którym rozległ się dźwięk dzwonka. To pewnie musiała być Iza.

Z perspektywy Izabelli 
Spałam sobie spokojnie gdy nagle obudził mnie telefon.To była Sabina od niej zawsze odbierałam telefon, nawet o trzeciej w nocy, czy podczas pisania testu na lekcji. Rozmawiałam z nią przez chwilę i wywnioskowałam, że już wrócili jej rodzice.Kazała mi do niej pojechać.Jak powiedziała tak zrobiłam. Po krótkim czasie stałam już pod jej domu. Drzwi otworzył mi wujek. Tak właśnie mówiłam na jej tatę, a na mamę ciocia.Uśmiechnął się do mnie i wpuścił do środka mówiąc przy tym, że Sabi jest w kuchni. Poszłam tam, przywitałam się z jej mamą i zaczęłam rozmowę z bardzo szczupłą a w ręcz chudą bolndynką
-No to co się stało-zapytałam
-Moi rodzice mają dla nas jakiś prezent-powiedziała z uśmiechem na twarzy, ja też się do niej uśmiechnęłam a następnie napiłam się kakaa. Po paru minutach siedzenia w ciszy rodzice Sabiny zawołali nas do pokoju. Bardzo się bałyśmy, bo nie wiedziałyśmy co to za prezent.Złapałyśmy się za ręce i weszłyśmy do salonu. Ciocia wręczyła nam kopertę na której było napisane: Uwierzcie w marzenia bo nic nie jest niemożliwe. Poszłyśmy do pokoju Sabi usiadłyśmy na łóżku i powoli zaczęłyśmy otwierać kopertę. Ujrzałyśmy w niej...

Rozdział 1.

Przed wyjściem weszłam jeszcze do pokoju się przebrać i pomalować. Zdecydowałam, że założę to:

a umaluję się tak:
na szczęście wcześniej byłam już uczesana w to:
Po wyszykowaniu się w bardzo szybkim tempie wyszłam z domu ponieważ minęło już ponad 10minut, a w moim zwyczaju to zawsze, gdzie tylko pójdę to się spóźnię. W połowie drogi zadzwoniła moja przyjaciółka i przekazała mi, że już na mnie czeka przy fontannie.Gdy doszłam do parku zaczęłam się rozglądać po chwili ujrzałam Izkę i szybko do niej pobiegłam. Powitałyśmy się buziakiem w policzek i zaczęłyśmy rozmowe
-To co chciałaś mi powiedzieć ?-zapytała z uśmiechem na twarzy
-A bo wiesz yyy-nie wiedziałam od czego mam zacząć, lecz się w sobie zebrałam i zaczęłam znowu mówić- rozmawiałam dzisiaj ze swoimi rodzicami i powiedzieli że- nie dane mi było skończyć bo Iza mi przerwała
-Że co no mów bo zaraz-tym razem ona nie skończyła 
-Moi rodzice gdy tylko wrócą dadzą nam bilety na wyjazd z Polski tylko jeszcze nie wiem gdzie-powiedziałam a na jej twarzy ujrzałam wielkie zdziwienie i radość zmieszaną z euforią
-O mój Boże, jak ja kocham twoich rodziców- powiedziała Iza
-Jakby nie patsząc to też są twoi rodzice-dokończyłam jej ostatnią odpowiedź. Nagle poczułam, jak Iza się do mnie przytula i szepcze na ucho-Jesteś najlepszą osobą jaką spotkałam w życiu i nie mam zamiaru cię nigdzie opuszczać. Po tych słowach zrobiło mi się bardzo miło. Po chwili ciszy Iza odsunęła się ode mnie i zaproponowała abyśmy przeszły się na lody a następnie do manikiurzystki. Pozytywnie zareagowałam na jej propozycje i już po 30 minutach bardzo sympatyczna kobieta robiła na cuda z paznokciami. Po skończonej pracy wyglądały prześlicznie.
-I co teraz robimy-Zapytała czarno włosa przyjaciółka
-Może pójdziemy na hmm na kręgle, co ty na to-zapytałam z uśmiechem na twarzy
-Z tymi paznokciami pogięło cię do reszty, postradałaś wszystkie zmysły-zaczęła na mnie krzyczeć Iza
-Nie jeszcze nie, ale gdy będę spędzała z tobą jeszcze więcej czasu, to niedługo to nastąpi-odpowiedziałam z głupią miną i obie wybuchnęłyśmy wielkim śmiechem. Ludzie ze wszystkich stron się na nas gapili i pewno krytykowali. ale my nie zwracałyśmy na to uwagi. Całe resztę dnia spędziłyśmy w parku na wygłupach i zaczepiania młodszych od nas dzieci. Wieczór zbliżał się dużymi krokami, zaczęło się robić chłodno i większość ludzi była już w domu. Więc my postanowiłyśmy zrobić to samo. Zadzwoniłyśmy po taksówki, które odwiozły nas do domu. Gdy byłam już przed domem przestraszyłam się ponieważ dostrzegłam po uchylane okna i w większości pokoi zapalone światło. Szybko podbiegłam do drzwi chwyciłam klamkę i ujrzałam...

czwartek, 29 stycznia 2015

Prolog

Na szczęście za nie cały tydzień są wakacje. Bardzo się ciesze z dwóch powodów
pierwszy to ten iż moi rodzice wracają do Polski. Wyjechali w połowie kwietnia do Holandii bo znaleźli tam bardzo dobrą prace, a ja zostałam z moją  przyjaciółką. Drugi powód jest niespodzianką od rodziców. Gdy z nim rozmawiałam powiedzieli , że razem z moją przyjaciółką wyjedziemy i to nie na 2 miesiące lecz na pół roku. Pod koniec rozmowy dodali, że gdyby nam się tam spodobało możemy zostać na zawsze. Jestem ciekawa gdzie nas wyślą. Muszę porozmawiać o tym z Izką. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Od razu chwyciłam telefon i do niej zadzwoniłam. Po 1 sygnale odebrała.
-Halo ?-powiedział głos w telefonie
-Cześć Izka co się stało, że tak szybko odebrałaś ?-zapytałam się z zaciekawieniem na twarzy
-A bo właśnie miałam do ciebie dzwonić-Uśmiechnęłam się sama do siebie-A co chciałaś o de mnie?
-Musimy porozmawiać o czymś bardzo ważnym, spotkajmy się za 15minut w naszym parku-odpowiedziałam szybko na jej pytanie
-No dobrze, już zakładam buty i wychodzę ale co się stało ?-skwitowała Iza
- No w tej chwili ci nie powiem, ubieraj się i zmykaj do parku -Nie zdążyłam skończyć zdania bo Iza się już rozłączyła .Może się na mnie obraziła. No nie wiem , ale jak powiem jej o naszym wyjeździe to będzie chyba najszczęśliwszą osoba jaka znam.
 

Bohaterowie

             *SABINA HUNTER
Dziewiętnastoletnia dziewczyna uwielbia grać w piłkę nożną oraz siatkówkę.
Jest bardzo mądra i inteligentna. Uwielbia długie spacery w samotności jak i z przyjaciółmi.
Ma pewne problemy z rodzicami. Sabina ma strasznie wybuchowy charakter lecz potrafi jeżeli tylko chce nad nim zapanować. Ma spora depresje i lekką anoreksje z powodu chęci zostania modelką.

*IZABELLA MOJER
Jedna z najlepszych przyjaciółek głównej bohaterki , jest w tym samym wieku. Również lubi sport , choć sama w ogóle go nie uprawia. Niestety nie jest tak mądra jak Sabina i co rok nie dostaje czerwonego paska na świadectwie. Bardzo lubi śpiewać i również marzy o zostaniu modelką lecz ona nie dopuściła się do anoreksji.
 
*NEYMAR DA SILVA SANTOS JUNIOR
 Jeden z najlepszych piłkarzy. Dwudziestotrzyletni mężczyzna gra na pozycji napastnika w FC Barcelonie oraz w reprezentacji Brazylii. Wolny czas lubi spędzać z przyjaciółmi oraz ze swoim synem. Jego życie bardzo się zmieni po poznaniu niesamowitej dziewczyny z Polski.
 
*CAŁY SKŁAD FC BARCELONY I ICH RODZINY
*ALEKSANDRA HUNTER
*JAKUB HUNTER
*RAFAELLA
*I WIELE INNYCH