Uśmiechnęłam się do chłopaka i już chciałam wrócić do domu, ale przyciągnął mnie do siebie i wbił się w moje usta. Około godziny 21:00 zaczęli schodzić się przyjaciele Rafy i Neya. Zabawa rozkręciła się już na samym prawie początku, gdy przyszła cała Duma Katalonii. Alkohol lał się strumieniami mimo to ja próbowałam nie pić, ale kto powiedział, że dotrzymam sama sobie słowa. Około północy postanowiłam wyjść do ogrodu, bo w moją stronę szła Rafa. Nie chciałam jej powiedzieć co o niej myślę, a pod wpływem alkoholu ciężko jest mi trzymać język za zębami.
-Ej możemy się przejść ???
Myślałam, że zapytała sie mnie o to Rafa, a jednak się pomyliłam. Gdy się odwróciłam ujrzałam byłą dziewczynę Neymara.
-Jasne, ale gdzie ???
-No w zasadzie to nie wiem. Pójdziemy gdzieś przed siebie.
-Haha możemy, ale będzie to trochę głupio wyglądać, bo impreza jest zrobiona jakby dla mnie, więc wiesz...
-Dla ciebie ???
-No tak.
-A z jakiego powodu ???
-Mieszkam tutaj.
-Ale masz fajnie, ale dobra. To może pójdziemy do jakiego pokoju, bo na prawdę muszę z tobą pogadać.
-To chodźmy do mojego pokoju.
Idąc na górę natknęłam się na brata Neya. Chwilę z nim rozmawiałam i dowiedziałam się, że Daviś wrócił do mamy i Neymar może jutro być trochę smutny, bo się z nim prawie nie widział. Szybko zmieniliśmy temat. Podczas naszej rozmowy stała cały czas Bruna i co chwila się wtrącała. Mi osobiście to nie przeszkadzało. Po dłuższej konwersji przedłużonej piciem drinków weszłam do pokoju. Obie usiadłyśmy na łóżku, które było bardzo wygodne i zaczęłyśmy rozmowę.
-No, a więc o czym chcesz ze mną pogadać ???
-O Rafie.
-Że co ???
-Słyszałam, że się z nią nie dogadujesz.
-Nawet nie próbuję.
-To może zaczniesz ???
-Niby po co ???
-No jak masz tu mieszkać, to wiesz.
-Nie będę tu mieszkała.
-Co ???
-Ten pomysł Neya nie wyjdzie.
-Ale chyba nie jesteś tego, aż taka pewna, co ???
-No może troszkę.
-To ja i radzę się z nią do gadać. Trudno nie jest, a z resztą Rafa jest cudowną osobą.
-Tylko o tym chciałaś pogadać ???
-No tak, a widzę, że tobie się już nie chce.
-No.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Idziemy potańczyć ???
-Pewnie.
Kilka minut po tym byłyśmy na dole. Prawie wszyscy goście tańczyli, kątem oka wychodząc z pokoju widziałam jak kilku piłkarzy gra w Fife. Ney wygłupiał się z jakimiś koleżankami, nie byłam zazdrosna. No może trochę, ale nie dawałam po sobie tego poznać. Około godziny 4:30 wszyscy postanowili wrócić do domu, a ja kolejny raz tej "nocy" wyszłam do ogrodu. Chwilę później dołączył do mnie Neymar.
-Zadowolona ???
-Bardzo.
Pocałowałam go namiętnie. Napastnik oczywiście odwzajemnił pocałunek.
-Kocham Cię.
Wyszeptał mi do ucha i jak na złość ktoś musiał przeszkodzić nam tę piękną chwilę. Był to Jota, którzy wziął mnie na ręce i wrzucił do basenu. Oraz Gil, który zrobił to samo z Neyem.
Rafa przyglądała nam się z balkonu. Pierwszy raz, no może i nie pierwszy, ale widziałam bardzo rzadko szczery uśmiech na jej twarzy. Pomyślałam, że ona na pewno chce szczęścia Neya.
-Pojebało was już do reszt ?!?
Ney zaczął na nich krzyczeć, lecz po chwili wszyscy się zaczęliśmy śmiać. Nawet Rafa do nas zeszła. Powygłupialiśmy się trochę i musiałam już wychodzić, bo zrobiło mi się strasznie zimno. Poszłam do pokoju, wzięłam szybko oraz bardzo cieplusi prysznic. Przeprałam się w piżamę. Zarzuciłam na siebie bluzę i zeszłam po raz kolejny na dół.
-Panienka już przebrana ???- Zapytał Jota.
-Nomć i w dodatku padnięta.
-To idź się połóż, chyba, że czekasz na Neya.
-Haha nie, nie czekam na niego. W zasadzie, to nie wiem, czemu tu zeszłam.
-Wiesz, tylko nie chcesz tego powiedzieć.
Tym razem powiedział to Ney i się do mnie przytulił.
-No zakochańce idźcie już spać, a my tu posprzątamy.- Uśmiechnął się Gil.
-No chyba żartujesz.
Jestem bardzo zmęczona, lecz rodzice nie zapomnieli mnie wychować. Powinnam mi pomóc, ale Neymar wziął mnie na ręce i zaprowadził do sypialni.
-Siusiu, paciorek i spać.
-A dasz mi buziaka ???
-Nawet dwa.
Jak powiedział tak też zrobił. Później już wyszedł z "mojego" pokoju i również powiedział całej reszcie, aby poszli spać, a jutro posprząta się ten bałagan. Słychać było, że wszyscy przystali na jego pomysł, ponieważ prawie w tym samym czasie kilka drzwi trzasnęło.
Następnego dnia obudziłam się o godzinie 11:17. Przynajmniej tak pokazywał mój telefon. Szybko wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Miałam sprawę do Neymara, lecz nie zastałam go u niego w pokoju. W łazience, ogrodzie, salonie, jadalni, innych pokojach oraz kuchni go nie było. Wróciłam do pokoju w którym spałam i zobaczyłam karteczkę, która leżała na szafce przy łóżku. Że też wcześniej jej na zobaczyłam. Może gdybym kładła telefon na szafce, a nie pod poduszkę była bym bardziej spostrzegawcza. Na kartce napisane było:
Myszko <3
Razem z chłopakami jestem na treningu. Później jedziemy w jedno miejsce, więc zdana jesteś na Rafe :) :* Chciałem zostawić karteczkę przyklejoną na lodówce, ale nie oszukujmy się nie doszła byś nawet do niej <3 Idź obudź Rafę i mam nadzieję, że się dogadacie <3
Boże się rozpisałem. Kocham.
NJR. <3
-Tak Ney już lecę obudzić Rafe, yhm nie twoje doczekanie.- Pomyślałam i poszłam do łazienki. Umyłam się, włosy uczesałam w koka i zrobiłam delikatny makijaż. Następnie ubrałam się w to:
I zabrałam sie za sprzątanie. Rano jak wstali chłopaki, to wyszykowali się, zjedli i nawet po sobie nie pozmywali. Najpierw postanowiłam zrobić sobie kawę i napisać sms'a do Neya, bo od godziny, no może troszkę dłużej dręczyła mnie jedna myśl.
Ney, czy ty czasem nie masz wolnego od treningów ???
Długo na odpowiedź nie czekałam.
Dzisiaj ostatni dzień. Jutro konferencja i już będę miał czas dla ciebie :*
No ja myślę <3
Hehe, obudziłaś Rafe ???
Oczywiście :)
Że nie xddd
No niech się dziewczyna wyśpi.
Mogła wcześniej iść spać, a teraz pa pa, bo idę się przebrać <3
Pa pa, tylko nie wróć za późno, bo już tęsknię. <3
Postaram się xD Też tęsknie. :*
Już mu nie odpisałam. Wypiłam kawę i wzięłam sie za sprzątanie. Włożyłam naczynia do zmywarki, tylko mamy mały problem, bo nie wiedziałam, jak ją się włącza. Z pomocą przyszła mi Rafa.
-Może ci pomogę ???
-Myślę, że to dobry pomysł.
Uśmiechnęłam sie do dziewczyny i zrobiłam jej miejsce, przy zmywarce.
-Już niedługo Marcela wróci i nie będziemy musiały tego robić.- Zaśmiała sie.- Mogłabyś zrobić mi kawę, a ja pójdę się ogarnąć ???
-Jasne, śniadanie też chcesz ???
-Nie dzięki, sama sobię zrobię.
Wow dłuższa rozmowa. No jest postęp. Zrobiłam to, o co poprosiła mnie Brazylijka i poszłam do salonu. Zaczęłam w nim sprzątać. Po około godzinie dołączyła sie do mnie Rafa. Włączyłyśmy głośno muzykę. Zawsze uważam, że jest to najlepszy dodatek do wszystkiego. Trochę rozmawiałam z siostrą Neya, a prawie jedynym wspólnym tematem były sesje. Rozmawiałyśmy też trochę o sporcie i modzie. Widać, że nie jest do mnie przekonana, ale gdy tylko wszystko będzie okey, to będziemy miały więcej tematów do rozmowy. Podczas sprzątania do Rafy zadzwonił telefon. Nie byłam zaciekawiona jej rozmową i na chwilę postanowiłam wyjść do ogrodu. Tam zaczęłam bawić sie z Pokerem. Niespodziewanie przyszła do mnie Brazylijka.
-Idziesz ze mną i Bru na zakupy ???
-Że ja ???
-A widzisz tu kogoś innego ???
-A ty nie ???
-Co ty gadasz ???
-Chodziło mi o psa, ale teraz mam ważniejsze pytanie. Czemu odpowiadamy sobie pytaniem na pytanie ???
-W zasadzie to nie wiem, ale idziesz czy nie ???
-No idę, idę. Tylko muszę się przebrać.
-Po to, fajnie wyglądasz.
-No jak tak sądzisz, to jestem już gotowa.
Kilka minut po 15 byłyśmy w centrum handlowym. Kupowałyśmy prawie wszystko o wpadło nam w ręce. Po zakupach postanowiłyśmy iść do kosmetyczki, która zrobiła mi takie paznokcie:
Mało co rozmawiałam z Rafą. Miałam jakieś głupie wrażenie, że powiem coś nie tak i się pokłócimy. W zasadzie z Bruną też prawie nie rozmawiałam. Myślałam o Neymarze. Cały dzień sie prawie z nim nie widziałam. Dziewczyny usiadły na ławce, a ja poszłam kupić nam coś do picia. Sobie wzięłam wodę niegazowaną, a dziewczyną kupiłam Pepsi, bo mnie o to już wcześniej prosiły. Około godziny 21:00 wszystkie trzy wróciłyśmy do domu Neymara. Chłopaki siedzieli w salonie i grali w Fife.
Z perspektywy Neymara.
Wróciliśmy do domu o 18:20. Nikogo nie było więc razem z chłopakami zamówiłem pizze, a następnie zaczęliśmy grać w Fife. Gdy tylko usłyszałem zamykanie drzwi poderwałem sie z miejsca i pobiegłem przywitać się z dziewczynami. Uśmiech zszedł mi z twarzy gdy tylko zobaczyłem moją byłą, ale ona teraz nie jest ważna. Podszedłem do Sabiny i namiętnie ją pocałowałem. Następnie przywitałem się z siostrą i Bruną.
-Dłużej nie mogłyście być na zakupach ???
-Yyy, ale ja nie wiem o co ci chodzi, te torby to yyy, wiesz, no są puste.
Zaczęła gadać jakieś głupoty i wszystkie trzy wybuchnęły śmiechem. Chwilę później przyszli przywitać się Jota i Gil.
-A kupiłyście mi coś może ???
Zapytałem z nadzieją, że któraś o mnie pomyślała. Niespodziewanie Bruna z torby wyciągnęła zegarek, buty z Nike oraz zerówki.
-Wow, ale to chyba nie dla mnie ???
-Dla ciebie.
Sabina jedynie spojrzała się na nią i z torbami pobiegła na górę. Dziewczyny się tym nie przejęły, ale ja tak. Chociaż widziałem po Rafie, że bardzo sie zdziwiła i chyba chciała do niej pójść, ale ja miałem być pierwszy. Właśnie miałem. Odwróciłem się i skierowałem w stronę schodów jednak Bru złapała mnie za rękę.
-Nie podobają ci się te rzeczy ???
-Podobają.
-O, to super. Przymierzasz teraz ???
-Nie.
-No proszę.
-Nie mogę.
-Dlaczego ???
-Idę do Sabiny.
-Mmm jaki ty miły, ale ...
-Co ale ???
-Ale, gdzie dziękuję ???
-Zapomniałem. Dzięki.
Chciałem odejść, ale cały czas Bruna do mnie coś mówiła. Postanowiłem ją zignorować i właśnie stoję przed drzwiami pokoju Sabiny. Lekko zapukałem i spytałem sie czy mogę. Ona wymamrotała ciche: To twój dom. Więc postanowiłem wejść. Siedziała smutna na łóżku. Nie mogłem patrzeć na nią w takim stanie. Podszedłem i mocną ją przytuliłem. Ona się we mnie wtuliła. Chwilę posiedzieliśmy w ciszy, ale musiałem ją przerwa.
-Ej mała co jest ???
Chwilę milczała, lecz w końcu zaczęła mówić szeptem.
-Bo...
*********************************************************************************************
Kochani oto następny rozdział. Z resztą jak sami widzicie. Jest on chyba najdłuższy, jaki dotąd napisałam, albo i nie xD
Osobiście mi się podoba, ale wszystko zależy od was :)
Mam nadzieję, że napiszecie w komentarzach, co wy o nim sądzicie.
Bardzo wszystkim dziękuję za komy i wyświetlenia. Jesteście cudowni.
A i przepraszam, w ostatnim poście napisałam, że tego bloga skończę. Nie, nie skończę go, tylko dokończę :)
11 komentarzy = 24 rozdział <3 <3 <3
Liczę na szczery kom.
sobota, 11 kwietnia 2015
czwartek, 9 kwietnia 2015
Weź zajrzyj
Myślałam nad założeniem drugiego bloga. :)
Tego oczywiście skończę tylko możemy umówić się, że rozdziały będą raz w tygodniu, ale za to długie. Tak z jakieś 2-3 razy dłuższe niż te, co piszę teraz.
Bardzo jest ważne wasze zdanie w tej sprawie ponieważ nie wiem, czy w ogóle będzie ktoś to czytał.
Tego oczywiście skończę tylko możemy umówić się, że rozdziały będą raz w tygodniu, ale za to długie. Tak z jakieś 2-3 razy dłuższe niż te, co piszę teraz.
Bardzo jest ważne wasze zdanie w tej sprawie ponieważ nie wiem, czy w ogóle będzie ktoś to czytał.
Rozdział 22.
Jest taka sama, a teraz jedynie czekać, aż się z nią prześpię i można się pożegnać. Kurwa o czym ja myślę. W zasadzie to na początku chciałem ją tylko zaliczyć, ale jednak się coś zmieniło. Z drugiej strony znam siebie doskonale i boje się, że ją zostawię i może dlatego tak myślę. W tym momencie muszę zapomnieć o tym, że mogę ją zranić i mieć nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Z uśmiechem na ustach wparowałem do pokoju Leo, który w tym momencie razem ze swoją partnerką się pakował.
-Jadzie ze mną !!!- krzyknąłem na samym wejściu.
-No nie żartuj.
-Mówię serio.
-Szacun, ale tak bez słowa się zgodziła ???
-Nie, ale ważne, że jedzie.
-Tylko tego nie spierdol, bo od nas wszystkich oberwiesz.
-A ja z Shaki się dołączymy.- Wtrąciła się Anto.
-Spokojnie, a teraz muszę was przeprosić, bo idę pomóc się jej spakować.
Kilka minut po godzinie 16:00 zanosiłem nasze walizki do samochodu. Sabina się wypisała i do mnie przyszła. Droga do mojego domu zajęła nam około godziny. Na samym wejściu powitała mnie Rafa i powiedziała, że rodzice są w Brazylii, a chłopaki gdzieś z Davim. No super, dziecko mi przyleciało, a mnie nawet nie ma w domu. No Neymar tylko pogratulować.
Z perspektywy Sabiny.
Jadąc do jego domu dużo myślałam jak mnie tam przyjmą. Najbardziej bałam się reakcji Rafy. Jednak nie było, aż tak strasznie. Po przywitaniu się z bratem podeszła do mnie i przywitałyśmy się całusem w policzek. Jednak widząc jak Ney wyciągał walizki z auta uśmiech zszedł jej z twarzy. Czyli tak jak myślałam.
-Zostajesz u nas ???- Z zamyśleń wyrwała mnie Brazylijka.
-Yhm.
-Ale super !!!- Uśmiechnęła się sztucznie.
-Czemu kłamiesz ???
-Co ???
-Nie co, tylko słucham kochana siostrzyczko.- Na szczęście wtrącił się do naszej rozmowy Ney.- Bardzo mi przykro, ale na chwilę muszę was rozdzielić. Sabina chodź pokażę ci twój pokój, bo zapewne nie chcesz spać ze mną.
-Haha jak ty mnie dobrze znasz.
-Ej poczekajcie na chwilę.- Po słowach Brazylijki stanęliśmy w dosłownym bezruchu.- Może pójdziemy dzisiaj wieczorem na jakąś imprezę i uczcimy wprowadzenie się Sabiny.
-Wspaniały pomysł, ale ja mam lepszy.
-Już się boje.
Wymamrotałam, bo jak wszyscy wiemy on jest niemożliwy, a jego pomysły wykraczają poza skalę głupoty. Lecz tym razem powiedział coś mądrego.
-Urządźmy imprezę tutaj. Zadzwonię zaraz do wszystkich chłopaków z klubu, kilku przyjaciół i całą masę kumpli.
-O to ja zadzwonię, po przyjaciółki.
-Wszystkie ???
-A nie chcesz ???- Ruszyła zabawnie brwiami Rafa.
-Jeżeli masz na myśli to, że poszedł bym z którąś do łóżka to nie, bo mam już dziewczynę. Tylko chodziło mi o to, że trochę tych przyjaciółek masz.
Podczas rozmowy rodzeństwa postanowiłam sobie usiąść na schodach. W tym momencie nie miałam nic do powiedzenia, a ich rozmowa zaczynała być bardzo interesująca jednak moje palce, którymi bawiłam się w tym momencie wygrały.
-Haha zadzwonię po wszystkie, bo jak nie to mogą się na mnie obrazić.
-No niech ci będzie.
-A Bruna też może przyjechać ???
-Jak musi to może.
-Dziękuję. Kocham cię.
Podeszła do niego dziewczyna i się przytuliła. Ney odwzajemnił gest, a następnie zwrócił się do mnie, żebym poszła z nim na górę. Mój pokój był pomiędzy pokojem Brazylijczyka, a jego siostrą. No gorzej to chyba już dostać nie mogłam. Wiedziałam, że Ney wybrał ten pokój specjalnie, a co dziwi mnie najbardziej ??? To to, że nie widzi sztuczność jego siostry w moją stronę. Oczywiście nie będę z nim teraz na ten temat rozmawiała i robiła mu kłopotów. Niestety chłopak musiał wyrwać mnie z zamyślenia.
-No mała szykuj się, bo mam nadzieję, że słuchałaś mnie i Rafy.
-Oczywiście, że słuchałam, ale miło mi by było gdybyś powtórzył.- Na mojej twarzy pojawił się niemrawy uśmiech.
-Ej co jest ???
-Nic, nic.
-Obiecujesz ???
-Obiecuję.
-No trzymam cię za słowo, ale jakby coś to wiesz, że możesz na mnie liczyć.
-Tak, tak.
Powiedziałam tak cicho jak tylko potrafiłam. Na prawdę zależało mi na dobrych kontaktach z Rafaellą, ale na pewno pójdzie coś nie tak. A może po prostu nie powinnam się nastawiać w taki sposób. Może powinnam pomyśleć tak: Ej Sabina masz szanse poznać nową osobę, możecie złapać wspólny język. Przecież ona nie zna twojej przeszłości. Ale nie trzeba nastawiać się źle do życia, bo jakby to było inaczej. Myśląc tak przyglądałam się Neymarowi, który wypakowywał moje ciuchy.
-Ej zostaw to, poradzę sobie sama.
-Z tą miną na pewno.
-Okey chcesz się męczyć, to nie ma sprawy.
Po godzinie chłopak skończył wyciągać rzeczy z moich walizek. Podszedł do mnie i pocałował w czubek głowy. Następnie wyszedł z pokoju i zaczął wydzwaniać do osób, które miały zjawić się dzisiaj na imprezie. Postanowiła się odświeżyć, i zrobić dosyć mocny makijaż. Po umyciu się ubrałam się tak:
Gdy wyszłam z łazienki w pełnej gotowości usłyszałam dzwonek do drzwi. Czy oni wszyscy tak szybko przyszli ??? Na szczęście usłyszałam jedynie głos Messiego i Anto. Nie miałam ochoty tam schodzić. Wolałam obczaić różne portale społecznościowe omijając Fb. Niespodziewanie do "mojego" pokoju wbiegły dziewczyny.
-A tobie to chce się samej tu siedzieć ???- Zapytała Rafa.
-Idziesz nam pomóc ???- Tym razem odezwała się partnerka Messiego.
-Czemu nie idziesz do Neya ???
-Co ty, smutna jesteś, czy w ciąży, ale coś ???
Obie zarzuciły mnie masą pytań, a ja jedynie wyszeptałam.
-Jest wszystko okey i już do was idę.
Dziewczyny nie odpuszczały i czekały aż łaskawie zejdę z łóżka, uśmiechnę się i zejdę z nimi. Nie marnując więcej ich czasu bez słowa wyszłam z pokoju omijając je w drzwiach. Gdy zeszłam na dół, ktoś, a raczej mój kochany chłopak pociągnął mnie za rękę do ogrodu.
-Kurwa Sabina, czy ty w końcu mażesz powiedzieć co ci jest ???
-Nic mi nie jest.
-Obiecujesz ???
-Yhm.
-Nie słyszę.
-Tak Ney, na pewno nic mi nie jest.
Uśmiechnęłam się do chłopaka i już chciałam wrócić do domu, ale przyciągnął mnie do siebie i wbił się w moje usta.
***********************************************************************************
Dam dam dam. Oto następny rozdział, mam nadzieję, że się podobał. Wpadłam na pewien pomysł dlatego bardzo was proszę, abyście zobaczyli post pt. "Weź zajrzyj" i bardzo liczę na wasze komentarze. :)
Również czekam na wasze pomysły co do dalszego ciągu wydarzeń/ bloga xD
10 komentarzy = 23 rozdział
Powodzenia <3 <3 <3
-Jadzie ze mną !!!- krzyknąłem na samym wejściu.
-No nie żartuj.
-Mówię serio.
-Szacun, ale tak bez słowa się zgodziła ???
-Nie, ale ważne, że jedzie.
-Tylko tego nie spierdol, bo od nas wszystkich oberwiesz.
-A ja z Shaki się dołączymy.- Wtrąciła się Anto.
-Spokojnie, a teraz muszę was przeprosić, bo idę pomóc się jej spakować.
Kilka minut po godzinie 16:00 zanosiłem nasze walizki do samochodu. Sabina się wypisała i do mnie przyszła. Droga do mojego domu zajęła nam około godziny. Na samym wejściu powitała mnie Rafa i powiedziała, że rodzice są w Brazylii, a chłopaki gdzieś z Davim. No super, dziecko mi przyleciało, a mnie nawet nie ma w domu. No Neymar tylko pogratulować.
Z perspektywy Sabiny.
Jadąc do jego domu dużo myślałam jak mnie tam przyjmą. Najbardziej bałam się reakcji Rafy. Jednak nie było, aż tak strasznie. Po przywitaniu się z bratem podeszła do mnie i przywitałyśmy się całusem w policzek. Jednak widząc jak Ney wyciągał walizki z auta uśmiech zszedł jej z twarzy. Czyli tak jak myślałam.
-Zostajesz u nas ???- Z zamyśleń wyrwała mnie Brazylijka.
-Yhm.
-Ale super !!!- Uśmiechnęła się sztucznie.
-Czemu kłamiesz ???
-Co ???
-Nie co, tylko słucham kochana siostrzyczko.- Na szczęście wtrącił się do naszej rozmowy Ney.- Bardzo mi przykro, ale na chwilę muszę was rozdzielić. Sabina chodź pokażę ci twój pokój, bo zapewne nie chcesz spać ze mną.
-Haha jak ty mnie dobrze znasz.
-Ej poczekajcie na chwilę.- Po słowach Brazylijki stanęliśmy w dosłownym bezruchu.- Może pójdziemy dzisiaj wieczorem na jakąś imprezę i uczcimy wprowadzenie się Sabiny.
-Wspaniały pomysł, ale ja mam lepszy.
-Już się boje.
Wymamrotałam, bo jak wszyscy wiemy on jest niemożliwy, a jego pomysły wykraczają poza skalę głupoty. Lecz tym razem powiedział coś mądrego.
-Urządźmy imprezę tutaj. Zadzwonię zaraz do wszystkich chłopaków z klubu, kilku przyjaciół i całą masę kumpli.
-O to ja zadzwonię, po przyjaciółki.
-Wszystkie ???
-A nie chcesz ???- Ruszyła zabawnie brwiami Rafa.
-Jeżeli masz na myśli to, że poszedł bym z którąś do łóżka to nie, bo mam już dziewczynę. Tylko chodziło mi o to, że trochę tych przyjaciółek masz.
Podczas rozmowy rodzeństwa postanowiłam sobie usiąść na schodach. W tym momencie nie miałam nic do powiedzenia, a ich rozmowa zaczynała być bardzo interesująca jednak moje palce, którymi bawiłam się w tym momencie wygrały.
-Haha zadzwonię po wszystkie, bo jak nie to mogą się na mnie obrazić.
-No niech ci będzie.
-A Bruna też może przyjechać ???
-Jak musi to może.
-Dziękuję. Kocham cię.
Podeszła do niego dziewczyna i się przytuliła. Ney odwzajemnił gest, a następnie zwrócił się do mnie, żebym poszła z nim na górę. Mój pokój był pomiędzy pokojem Brazylijczyka, a jego siostrą. No gorzej to chyba już dostać nie mogłam. Wiedziałam, że Ney wybrał ten pokój specjalnie, a co dziwi mnie najbardziej ??? To to, że nie widzi sztuczność jego siostry w moją stronę. Oczywiście nie będę z nim teraz na ten temat rozmawiała i robiła mu kłopotów. Niestety chłopak musiał wyrwać mnie z zamyślenia.
-No mała szykuj się, bo mam nadzieję, że słuchałaś mnie i Rafy.
-Oczywiście, że słuchałam, ale miło mi by było gdybyś powtórzył.- Na mojej twarzy pojawił się niemrawy uśmiech.
-Ej co jest ???
-Nic, nic.
-Obiecujesz ???
-Obiecuję.
-No trzymam cię za słowo, ale jakby coś to wiesz, że możesz na mnie liczyć.
-Tak, tak.
Powiedziałam tak cicho jak tylko potrafiłam. Na prawdę zależało mi na dobrych kontaktach z Rafaellą, ale na pewno pójdzie coś nie tak. A może po prostu nie powinnam się nastawiać w taki sposób. Może powinnam pomyśleć tak: Ej Sabina masz szanse poznać nową osobę, możecie złapać wspólny język. Przecież ona nie zna twojej przeszłości. Ale nie trzeba nastawiać się źle do życia, bo jakby to było inaczej. Myśląc tak przyglądałam się Neymarowi, który wypakowywał moje ciuchy.
-Ej zostaw to, poradzę sobie sama.
-Z tą miną na pewno.
-Okey chcesz się męczyć, to nie ma sprawy.
Po godzinie chłopak skończył wyciągać rzeczy z moich walizek. Podszedł do mnie i pocałował w czubek głowy. Następnie wyszedł z pokoju i zaczął wydzwaniać do osób, które miały zjawić się dzisiaj na imprezie. Postanowiła się odświeżyć, i zrobić dosyć mocny makijaż. Po umyciu się ubrałam się tak:
Gdy wyszłam z łazienki w pełnej gotowości usłyszałam dzwonek do drzwi. Czy oni wszyscy tak szybko przyszli ??? Na szczęście usłyszałam jedynie głos Messiego i Anto. Nie miałam ochoty tam schodzić. Wolałam obczaić różne portale społecznościowe omijając Fb. Niespodziewanie do "mojego" pokoju wbiegły dziewczyny.
-A tobie to chce się samej tu siedzieć ???- Zapytała Rafa.
-Idziesz nam pomóc ???- Tym razem odezwała się partnerka Messiego.
-Czemu nie idziesz do Neya ???
-Co ty, smutna jesteś, czy w ciąży, ale coś ???
Obie zarzuciły mnie masą pytań, a ja jedynie wyszeptałam.
-Jest wszystko okey i już do was idę.
Dziewczyny nie odpuszczały i czekały aż łaskawie zejdę z łóżka, uśmiechnę się i zejdę z nimi. Nie marnując więcej ich czasu bez słowa wyszłam z pokoju omijając je w drzwiach. Gdy zeszłam na dół, ktoś, a raczej mój kochany chłopak pociągnął mnie za rękę do ogrodu.
-Kurwa Sabina, czy ty w końcu mażesz powiedzieć co ci jest ???
-Nic mi nie jest.
-Obiecujesz ???
-Yhm.
-Nie słyszę.
-Tak Ney, na pewno nic mi nie jest.
Uśmiechnęłam się do chłopaka i już chciałam wrócić do domu, ale przyciągnął mnie do siebie i wbił się w moje usta.
***********************************************************************************
Dam dam dam. Oto następny rozdział, mam nadzieję, że się podobał. Wpadłam na pewien pomysł dlatego bardzo was proszę, abyście zobaczyli post pt. "Weź zajrzyj" i bardzo liczę na wasze komentarze. :)
Również czekam na wasze pomysły co do dalszego ciągu wydarzeń/ bloga xD
10 komentarzy = 23 rozdział
Powodzenia <3 <3 <3
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 21.
O godzinie 7:14 zostałam obudzona przez Neymara całusem w policzek. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Tak, to możesz budzić mnie codziennie.
-No będę.
-Haha. Chciała bym to zobaczyć.
-No nie ma sprawy.
-A czemu mnie tak wcześnie obudziłeś ???
-Trening za dwie godziny.
-Aaa no tak. Zapomniałam.
Energicznie wstałam z łóżka dałam buziaka Neyowi. Pożegnałam się i wybiegłam z pokoju. Weszłam do siebie. Naszykowałam sobie ubranie i poszłam do łazienki. Umyłam się, wysuszyłam włosy, a następnie je rozczesałam. Zrobiłam mocny makijaż i ubrałam się tak:
Parę minut przed godziną dziewiątą do pokoju wszedł Ney. Szybko wyszliśmy z hotelu i postanowiliśmy przejść się na Camp Nou. Podczas treningu cały czas śmiałam się z chłopaków i ich trenera. Około godziny 11:00 trening się skończył, a Luis poprosił piłkarzy na chwilę do siebie. Nie wiem o czym z nimi rozmawiał. Szczerze mówiąc nawet mnie to nie interesowało. Razem z Neymarem, Messim, Anto, Pigue, Shak, Danim i Suarezem postanowiliśmy iść się przejść do parku. Co chwila do chłopaków podbiegały jakieś dzieci i prosiły o autograf. Po godzinnym spacerze usiadłam na ławce i oznajmiłam, że nie mam już siły iść dalej.
-To my nie powinniśmy mieć siły, a nie królewna, która cały czas siedziała na trybunach i się śmiała.- Odezwał się Suarez,a cała reszta mu przytakiwała.
-No i nawet do nas nie podeszłaś.- Odezwała się Shakira.
-Przepraszam. Następnym razem będę z wami siedziała.
-No i to rozumiem.- Powiedziała Anto i wszystkie trzy się uśmiechnęłyśmy.
Gdy rozmawiałam z dziewczynami Messi odciągnął od nas Neymara i zaczęli o czymś gadać. Po chwili do nich dołączył się Pique z Alvesem, bo tamci lekko się chyba zaczęli kłócić. Ale chyba jednak mi się zdawało i po prostu ze sobą rozmawiali.
Z perspektywy Neymara.
Słuchając rozmowy dziewczyn poczułem jak ktoś ciągnie mnie za rękę. To był mój przyjaciel. Na początku nie wiedziałem zupełnie co on ode mnie chce, lecz za chwilę przypomniało mi się.
-I co powiedziałeś jej ???
-Nie. Nawet nie było kiedy.
-Jak to nie było. Neymar przecież nie pójdziesz do niej, nie weźmiesz jej rzeczy i nie powiesz: Sabina słuchaj my już wracamy do swoich domów. Mamy teraz kilka dni wolnych od treningów i meczów, a ty jedziesz ze mną do mnie. Stary weź się puknij w głowę.
-Ej to jest dobry pomysł. Przecież mi nic złego nie powie, jak to zrobię.
-Może jeszcze głośniej, to na pewno Sabina was nie usłyszy.- Wtrącił się Dani.
-Jak usłyszy, to przynajmniej będę miał to z głowy.
-No nie wiem. Znasz ją najlepiej z nas wszystkich, ale jej charakter można poznać jak się tylko na nią spojrzysz i coś myślę, że może się wkurzyć, że robisz to ci się tylko podoba.
-Głupoty gadasz. A jak się obrazi, to ją przeproszę i tyle.
-Traktujesz ją jak Brune.- Powiedział Messi, a cała reszta mu wtórowała włącznie z Suarezem, który do nas dołączył.
-Co ty pierdolisz ???
-No wiesz takie teksty jak się obrazi to ją przeproszę.To nie jest mała dziewczynka, która leci na miłe słówka. Nie łatwiej jej powiedzieć i wtedy ona się nie zezłości i ty nie będziesz musiał mówić przepraszam ???
-Każdy z nas robi, to na co ma ochotę.
Tymi słowami zakończyłem naszą rozmowę. Podszedłem do Sabiny i wziąłem ją na ręce.
-Ney co ty robisz ???
-No mówiłaś, że nie masz siły.
-Ooo jacy wy jesteście słodcy.- Odezwała się partnerka Messiego.
-Taa. Zobaczymy do kiedy.- Powiedział Leo, a ja skarciłem go za to wzrokiem.
Z perspektywy Sabiny.
Nie wiem, co miał na myśli Leo mówiąc, że zobaczymy do kiedy. Ostatnio nawet nie pokłóciłam się z Neyem więc nie wiem o to mu chodziło. A może ma być to cisza przed burzą ??? Chciałam odsunąć od siebie złe myśli.
-No to, co teraz robimy ???
-Może pójdziemy coś zjeść ???- zapytał Suarez. Wszyscy pokręcili głową na tak, tylko nie ja. Nie czułam się głodna. Ale i tak po około 30 minutach byliśmy w restauracji. Całą drogę tutaj niósł mnie Brazylijczyk. Chciałam, żeby mnie postawił , ale on ignorował moje polecenie. Ogólnie wyłączał się gdy do niego mówiliśmy. Czasami śmiał się z nami i wdawał się w dyskusję, lecz po części nas olewał, a ja na to nie umiałam zaradzić. Tylko Leo i Dani nie dziwili się jego zachowaniem. Może oni wiedzą co mu jest. Jednak wolałam nie pogłębiać tematu. Po godzinie 14 wyszliśmy z restauracji. Poszliśmy do hotelu i nikt nie miało dla mnie czasu. No, ale przecież, każdy ma swój świat i swoje sprawy. Ja też mam takie coś. Tylko, że mój świat jest czarno-biały. Mimo, że otaczają mnie tacy wspaniali ludzie czuje się samotna. Mam dziwne myśli. Często czuję się niepotrzebna i nie chciana. Moje myśli zakłóciło pukanie do drzwi, które po chwili lekko się uchyliły.
-Mogę ???- Zapytał chłopak, którego tak bardzo kochałam.
-Zawsze.- Uśmiechnęłam się sztucznie i gestem ręki zaprosiłam go do środka.
-Co jest ???- Zapytał z przejęciem w głosie.
-Wydaje mi się, że czwartek.- Zaśmiałam się
-Ale ja się serio pytam.
-A ja ci serio odpowiadam.
-Sabina gdzie masz walizki ???
Bardzo zdziwiło mnie jego pytanie. Zupełnie nie wiedziałam, co on chce zrobić.
-A czemu pytasz ???
-No bo jedziemy do mnie do domu.
-A z jakiego to powodu ???
-No nas już tutaj nie będzie i nie chcę zostawić cię samej.
-Ale ja nigdzie sie nie wybieram.
-No proszę Sabina.- Zrobił słodką minę, której nie mogłam się oprzeć.
-Ale Ney, ja nie chcę.
-Dlaczego ???
-Po pierwsze nie znamy się aż tak dobrze. Po drugie twoja siostra- I już mi nie pozwolił dalej wymieniać.
-Co ty do niej masz ???
-Raczej, co ona ma do mnie.
-Nie rozumiem.
-Neymar ona mnie nie lubi. Nie widziałeś, jak się na mnie patrzyła.
-Ale to już jej sprawa, że cię nie lubi. Może, gdy zobaczy, że ty ją lubisz, to ona zrobi to samo. Chociaż w ogóle, ja nie sądzę, że ona cię nielubi. Rafa lubi każdego.
-Oprócz mnie.
-Nawet jeśli, to czemu się tym przejmujesz ???
-A czy to ważne ???
-Tak.
-Hmmm.
-Dobra nie chcesz, to nie mów. Jeżeli mnie na prawdę kochasz to jedziesz ze mną, jak nie to- przerwałam mu.
-Ney kocham cię.
-Czyli jedziesz ze mną.
-Nie.
-Proszę.
-Nie.
-A czemu nawet nie spróbujesz ???
Głośno westchnęłam.- Mogę spróbować, ale nie obiecuję, że tam zostanę.
-To gdzie masz walizki ???
-Pod łóżkiem, ale myślę, że sama sobie poradzę z pakowaniem.
-Okey, jak chcesz. Ja myszko będę za pięć minut z powrotem. Idę do chłopaków.
-Ok, ok.
Dał mi buziaka w policzek i wyszedł z pokoju.
Z perspektywy Neymara.
Wiedziałem, że się zgodzi. Na pewno zostanie, a co do mojej siostry, to na pewno ją lubi. Muszę iść powiedzieć to Messiemu. Haha nie mogę doczekać się jego reakcji. Kocham Sabine więc nawet jeśli by się nie zgodziła to wziąłbym ją ze sobą, a jeżeli by się obraziła to na pewno po kwiatach i miłych słówkach przestała by być zła. I kto powiedział, że ona jest inna od wszystkich. Jest taka sama, a teraz jedynie czekać, aż się z nią prześpię i można się pożegnać.
*************************************************
Kochani oto i następy rozdział. Nie wiem, czy jutro będzie ciąg dalszy. :( ale będę sie starała go dodać. :) Mam nadzieję, że rozdział sie podobał. :*
Jak myślicie, co będzie z Sabiną i Neymarem, zostawi ją, czy teraz gadał tylko głupoty ???
I czy siostra Neya lubi Sabine, czy jednak główna bohaterka ma rację ???
Kochani 10 komentarzy = 22 rozdział ♥♥♥
POWODZENIA
Parę minut przed godziną dziewiątą do pokoju wszedł Ney. Szybko wyszliśmy z hotelu i postanowiliśmy przejść się na Camp Nou. Podczas treningu cały czas śmiałam się z chłopaków i ich trenera. Około godziny 11:00 trening się skończył, a Luis poprosił piłkarzy na chwilę do siebie. Nie wiem o czym z nimi rozmawiał. Szczerze mówiąc nawet mnie to nie interesowało. Razem z Neymarem, Messim, Anto, Pigue, Shak, Danim i Suarezem postanowiliśmy iść się przejść do parku. Co chwila do chłopaków podbiegały jakieś dzieci i prosiły o autograf. Po godzinnym spacerze usiadłam na ławce i oznajmiłam, że nie mam już siły iść dalej.
-To my nie powinniśmy mieć siły, a nie królewna, która cały czas siedziała na trybunach i się śmiała.- Odezwał się Suarez,a cała reszta mu przytakiwała.
-No i nawet do nas nie podeszłaś.- Odezwała się Shakira.
-Przepraszam. Następnym razem będę z wami siedziała.
-No i to rozumiem.- Powiedziała Anto i wszystkie trzy się uśmiechnęłyśmy.
Gdy rozmawiałam z dziewczynami Messi odciągnął od nas Neymara i zaczęli o czymś gadać. Po chwili do nich dołączył się Pique z Alvesem, bo tamci lekko się chyba zaczęli kłócić. Ale chyba jednak mi się zdawało i po prostu ze sobą rozmawiali.
Z perspektywy Neymara.
Słuchając rozmowy dziewczyn poczułem jak ktoś ciągnie mnie za rękę. To był mój przyjaciel. Na początku nie wiedziałem zupełnie co on ode mnie chce, lecz za chwilę przypomniało mi się.
-I co powiedziałeś jej ???
-Nie. Nawet nie było kiedy.
-Jak to nie było. Neymar przecież nie pójdziesz do niej, nie weźmiesz jej rzeczy i nie powiesz: Sabina słuchaj my już wracamy do swoich domów. Mamy teraz kilka dni wolnych od treningów i meczów, a ty jedziesz ze mną do mnie. Stary weź się puknij w głowę.
-Ej to jest dobry pomysł. Przecież mi nic złego nie powie, jak to zrobię.
-Może jeszcze głośniej, to na pewno Sabina was nie usłyszy.- Wtrącił się Dani.
-Jak usłyszy, to przynajmniej będę miał to z głowy.
-No nie wiem. Znasz ją najlepiej z nas wszystkich, ale jej charakter można poznać jak się tylko na nią spojrzysz i coś myślę, że może się wkurzyć, że robisz to ci się tylko podoba.
-Głupoty gadasz. A jak się obrazi, to ją przeproszę i tyle.
-Traktujesz ją jak Brune.- Powiedział Messi, a cała reszta mu wtórowała włącznie z Suarezem, który do nas dołączył.
-Co ty pierdolisz ???
-No wiesz takie teksty jak się obrazi to ją przeproszę.To nie jest mała dziewczynka, która leci na miłe słówka. Nie łatwiej jej powiedzieć i wtedy ona się nie zezłości i ty nie będziesz musiał mówić przepraszam ???
-Każdy z nas robi, to na co ma ochotę.
Tymi słowami zakończyłem naszą rozmowę. Podszedłem do Sabiny i wziąłem ją na ręce.
-Ney co ty robisz ???
-No mówiłaś, że nie masz siły.
-Ooo jacy wy jesteście słodcy.- Odezwała się partnerka Messiego.
-Taa. Zobaczymy do kiedy.- Powiedział Leo, a ja skarciłem go za to wzrokiem.
Z perspektywy Sabiny.
Nie wiem, co miał na myśli Leo mówiąc, że zobaczymy do kiedy. Ostatnio nawet nie pokłóciłam się z Neyem więc nie wiem o to mu chodziło. A może ma być to cisza przed burzą ??? Chciałam odsunąć od siebie złe myśli.
-No to, co teraz robimy ???
-Może pójdziemy coś zjeść ???- zapytał Suarez. Wszyscy pokręcili głową na tak, tylko nie ja. Nie czułam się głodna. Ale i tak po około 30 minutach byliśmy w restauracji. Całą drogę tutaj niósł mnie Brazylijczyk. Chciałam, żeby mnie postawił , ale on ignorował moje polecenie. Ogólnie wyłączał się gdy do niego mówiliśmy. Czasami śmiał się z nami i wdawał się w dyskusję, lecz po części nas olewał, a ja na to nie umiałam zaradzić. Tylko Leo i Dani nie dziwili się jego zachowaniem. Może oni wiedzą co mu jest. Jednak wolałam nie pogłębiać tematu. Po godzinie 14 wyszliśmy z restauracji. Poszliśmy do hotelu i nikt nie miało dla mnie czasu. No, ale przecież, każdy ma swój świat i swoje sprawy. Ja też mam takie coś. Tylko, że mój świat jest czarno-biały. Mimo, że otaczają mnie tacy wspaniali ludzie czuje się samotna. Mam dziwne myśli. Często czuję się niepotrzebna i nie chciana. Moje myśli zakłóciło pukanie do drzwi, które po chwili lekko się uchyliły.
-Mogę ???- Zapytał chłopak, którego tak bardzo kochałam.
-Zawsze.- Uśmiechnęłam się sztucznie i gestem ręki zaprosiłam go do środka.
-Co jest ???- Zapytał z przejęciem w głosie.
-Wydaje mi się, że czwartek.- Zaśmiałam się
-Ale ja się serio pytam.
-A ja ci serio odpowiadam.
-Sabina gdzie masz walizki ???
Bardzo zdziwiło mnie jego pytanie. Zupełnie nie wiedziałam, co on chce zrobić.
-A czemu pytasz ???
-No bo jedziemy do mnie do domu.
-A z jakiego to powodu ???
-No nas już tutaj nie będzie i nie chcę zostawić cię samej.
-Ale ja nigdzie sie nie wybieram.
-No proszę Sabina.- Zrobił słodką minę, której nie mogłam się oprzeć.
-Ale Ney, ja nie chcę.
-Dlaczego ???
-Po pierwsze nie znamy się aż tak dobrze. Po drugie twoja siostra- I już mi nie pozwolił dalej wymieniać.
-Co ty do niej masz ???
-Raczej, co ona ma do mnie.
-Nie rozumiem.
-Neymar ona mnie nie lubi. Nie widziałeś, jak się na mnie patrzyła.
-Ale to już jej sprawa, że cię nie lubi. Może, gdy zobaczy, że ty ją lubisz, to ona zrobi to samo. Chociaż w ogóle, ja nie sądzę, że ona cię nielubi. Rafa lubi każdego.
-Oprócz mnie.
-Nawet jeśli, to czemu się tym przejmujesz ???
-A czy to ważne ???
-Tak.
-Hmmm.
-Dobra nie chcesz, to nie mów. Jeżeli mnie na prawdę kochasz to jedziesz ze mną, jak nie to- przerwałam mu.
-Ney kocham cię.
-Czyli jedziesz ze mną.
-Nie.
-Proszę.
-Nie.
-A czemu nawet nie spróbujesz ???
Głośno westchnęłam.- Mogę spróbować, ale nie obiecuję, że tam zostanę.
-To gdzie masz walizki ???
-Pod łóżkiem, ale myślę, że sama sobie poradzę z pakowaniem.
-Okey, jak chcesz. Ja myszko będę za pięć minut z powrotem. Idę do chłopaków.
-Ok, ok.
Dał mi buziaka w policzek i wyszedł z pokoju.
Z perspektywy Neymara.
Wiedziałem, że się zgodzi. Na pewno zostanie, a co do mojej siostry, to na pewno ją lubi. Muszę iść powiedzieć to Messiemu. Haha nie mogę doczekać się jego reakcji. Kocham Sabine więc nawet jeśli by się nie zgodziła to wziąłbym ją ze sobą, a jeżeli by się obraziła to na pewno po kwiatach i miłych słówkach przestała by być zła. I kto powiedział, że ona jest inna od wszystkich. Jest taka sama, a teraz jedynie czekać, aż się z nią prześpię i można się pożegnać.
*************************************************
Kochani oto i następy rozdział. Nie wiem, czy jutro będzie ciąg dalszy. :( ale będę sie starała go dodać. :) Mam nadzieję, że rozdział sie podobał. :*
Jak myślicie, co będzie z Sabiną i Neymarem, zostawi ją, czy teraz gadał tylko głupoty ???
I czy siostra Neya lubi Sabine, czy jednak główna bohaterka ma rację ???
Kochani 10 komentarzy = 22 rozdział ♥♥♥
POWODZENIA
niedziela, 5 kwietnia 2015
Rozdział 20.
Oba zespoły się przywitały i już miał zacząć się mecz, gdy Neymar to przerwał. Poprosił sędziego aby wstrzymał mecz na kilka minut. Bardzo się zdziwiłam, że sędzia się zgodził. Po chwili napastnik zaczął krzyczeć:
-Sabina. Kocham cię. Mimo, że znamy się nie aż tak długo no ale jednak coś do ciebie poczułem. Boże, co ja gadam. Coś poczułem. Yyy nie, poczułem uczucie miłości, szczęścia i radości, której ostatnio mi chyba brakowało.
W tej samej chwili podbiegł do mnie Pique i wziął na ręce. Postawił przy Brazylijczyku i odszedł. Ney podbiegł jeszcze do trenera i wziął od niego wielki bukiet czerwonych róż. Albo zgadywał, albo nie wiem skąd się dowiedział, że są to moje ulubione kwiaty. Po chwili zaczął znowu mówić.
-Sabina, chcesz zostać moją księżniczką ???
Brakowało mi słów, aby określić jak się teraz czuję. Łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Naymar...będę twoją księżniczką.
Po mojej odpowiedzi złączyliśmy nasze usta. Pocałunek był delikatny i długi.
-No, a teraz zacznijcie mecz i wygraj to dla mnie.
Dałam mu buziaka w policzek i wróciłam na trybuny. Mecz zakończył się wynikiem 4:1. Dwie bramki strzelił Messi, jedną Suarez i oczywiście na sam koniec strzelił Neymar. Czekałam, aż wszyscy opuszczą trybuny abym mogła iść w stronę szatni. Bo przecież nie będę przeciskała się przez tą zgrają, która wypełniła całe Camp Nou. Z drugiej strony nigdzie mi się nie spieszyło. Po 15 minutach byłam już przy szatni piłkarzy. Czekałam na nich z dobre pół godziny jak nie lepiej. W końcu zaczęli wychodzić. Na samym końcu szedł mój książę z bajki ze swoim kolegą z reprezentacji zasuwając szarą bluzę. Podszedł do mnie, objął ramieniem i razem poszliśmy do autokaru. Rozdawał autografy, robił zdjęcia z fanami lecz nie miał ochoty udzielić żadnego wywiadu. Dla mnie lepiej, bo ma więcej czasu dla mnie. Już podczas drogi do klubu chłopaki zaczęli zabawę. Na szczęście wcześniej dowiedziałam się od Neya, że dziewczyny są już na miejscu. Siedziałam sama na samym końcu. Przyglądałam się tym wariatom i robiłam im zdjęcia. O godzinie 22:48 byliśmy już w klubie. Na szczęście nie było w nim dużo osób. Więc mogliśmy się zabawić po całości. Od razu po wejściu chłopaki poszli po drinki, a ja z dziewczynami poszłam do naszej loży. Rozmawiałyśmy o jakiś mało istotnych rzeczach i prawie cały czas się śmiałyśmy. Po przyjściu piłkarzy zaczęłyśmy pić drinki razem z wódką. Kieliszek po kieliszku.
-Dziewczyny ja nam współczuję jutrzejszego dnia.
Musiałam to powiedzieć bo cały czas ta myśl chodziła mi po głowie.
-Ej jeżeli jesteś teraz z Neymarem to pewnie wiesz, gdzie on jest.- Powiedziała Shak.
-Nie nie wiem. Będzie chciał to przejdzie, nie to nie. Przecież nie będę go kontrolowała.
-Ufasz mu ???
-A czemu nie ???
-Wiesz no, nie powinnam ci o nim źle mówić bo to mój przyjaciel.
-O Jezus mów.
-Przecież w tej chwil może się z kimś lizać.
-Ważne, że mnie kocha.
Gdy to powiedziałam poczułam jak ktoś od tyło całuje mnie w szyje.
-A ja kocham cię za to, że tak mówisz.
-Tylko ???
-Haha nie.
-A powiesz mi za co jeszcze ???
-Jak ze mną zatańczysz to tak.
Jak powiedział, tak zrobiłam. Tańczyliśmy dosyć długo, a że wcześniej piłam z dziewczynami to zakręciło mi się lekko w głowie. Odeszłam szybko od napastnika żeby nie widział mnie w takim stanie, bo od razu popsuje mu humor. Poczułam się słabo więc postanowiłam wrócić do hotelu. Wcześniej jednak poinformowałam dziewczyny, że wracam. Chciały wrócić ze mną lecz im nie pozwoliłam. Zadzwoniłam po taksówkę i około godziny 3 nad ranem byłam w swoim hotelowym pokoju. Czułam się już lepiej, ale byłam zmęczona. Wzięłam się wykąpałam i położyłam się spać.
Następnego dnia obudziłam się o godzinie 9:58. Bolała mnie głowa, więc podeszłam do torebki i wyjęłam z niej tabletki przeciwbólowe. Szybko je popiłam i podeszłam do szafy wybrałam z niej to:
Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i zrobiłam delikatny makijaż. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Po wyszykowaniu się postanowiłam iść do mojego chłopaka. Jeżeli jeszcze spał to ma problem. Mógł wrócić wcześniej albo... nie ma albo, to już jego sprawa, że się nie wyśpi. Kilka minut po jedenastej byłam już u niego w pokoju. Tak jak myślałam spał. Wzięłam kubek, który stał obok jego łóżka i kolejny raz postanowiłam go obudzić w taki sposób. Nalałam zimnej wody i nią go oblałam. Chłopak od razu się obudził.
-Pożałujesz tego.- Powiedział i wziął mnie na ręce.
-Nie !!! Neymar puść mnie !!!- krzyczałam ale na marne.
Brazylijczyk wrzucił mnie do wanny i odkręcił lodowatą wodę i pilnował mnie żebym z niej nie wyszła. Po chwili cała byłam mokra i było mi troszkę zimno. Bez słowa wyszłam z wanny i zaczęłam ganiać Neymara, bo chciałam się do niego przytulić, żeby on był przynajmniej częściowo mokry tak jak jestem ja. Wiedziałam, że ma coś z głową no ale bez przesady. W samych bokserkach wyleciał z pokoju na balkon.
-No kochanie gratuluję. Teraz niech wszyscy popatrzą się na twoje seksowne ciało.
Powiedziałam i weszłam na balkon. No teraz to mi już nie ucieknie. Podeszłam do napastnika i najmocniej jak potrafiłam przytuliłam się do niego.
-Lubie się do ciebie przytulać, ale teraz chyba sobie odpuszczę.
Zaczęliśmy się śmiać i wróciliśmy do pokoju.
-Co dzisiaj robimy ???
Zapytałam, a na twarzy napastnika pojawił się szeroki uśmiech.
-Spacerek, kino, plaża, impreza ???
-Tak, tak, tak i nie mam innego wyjścia.
-Haha trzeba było nie przegrywać.- Wytknął mi język.
-No bardzo śmieszne.
Odwróciłam się i już chciałam wyjść no ale...
-Co, ty się obraziłaś ???
-Nie. Idę się przebrać, no chyba, że chcesz pokazać się ze mną w takim stanie.
-Wróć szybko.
-Postaram się.
Wróciłam do swojego pokoju. Miałam ogromną ochotę położyć się spać. Bardzo często jestem zmęczona nawet, gdy nic nie robiłam. Na szczęście myśl o pójściu spać mnie opuściła. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to:
Ubrałam się, poprawiłam makijaż i wróciłam do Neymara.
-Gotowy ???
-Yhm.
-To co najpierw ???
-Śniadanie.
-No chyba śnisz.
-Nie. Nie lubię śnić o jedzeniu, tylko o ładnych dziewczynach.- Powiedział i puścił do mnie oczko.
-Pfff. Idziemy ???
-Jasne.
Jak przypuszczałam zrobiliśmy to, co chciał Ney. Czyli poszliśmy coś zjeść do hotelowej restauracji. Ja wypiłam tylko kawę. Neymar namawiał mnie żebym zjadła coś, ale nie miałam na nic ochoty.
-To idziemy pozwiedzać Barcelonę ???
Przytaknęłam mu i wyszliśmy z hotelu. Chodziliśmy gdzieś, gdzie już nie pamiętam. Teraz spacerujemy sobie po parku. Od czasu do czasu podbiegają do nas dzieci i proszą o autografy. Spacerując Brazylijczyk zauważył budkę z lodami.
-Masz może ochotę na lody ???
-A wiesz, mam.
-To trzeba korzystać z okazji. Jaki smak ???
-Czekolada.
Po chwili Neymar stał już przy mnie z ogromnymi lodami w ręce.
-Większych nie mieli, prawda ???
-Prawda.
-Jesteś nie możliwy.
-A ty śliczna.
-A właśnie miałeś mi powiedzieć za co mnie kochasz.
-A więc tak, kocham cię za to, że nie jesteś taka jak inne dziewczyny.-Przerwałam mu.
-Co masz na myśli ???
-No bo gdy się poznawaliśmy na tej imprezie wtedy pobiłaś się z jakąś laską i wtedy już coś do ciebie poczułem. Inna dziewczyna nie rzuciły by się na dupe, która wyrywa jej przyjaciela czy tam kolegę.
-Yhm, a znałeś ją ???
-Można tak powiedzieć.
-Miło...
-No co ???
-Nic... A i przepraszam, że ci przerwałam.
-Nic nie szkodzi, a wracając do tematu to jesteś idealna, mimo, że ideały nie istnieją. Ty jesteś takim małym aniołkiem, który uszczęśliwia mnie od środka.
-Aniołkiem, który nie radzi sobie sam ze sobą.- pomyślałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
-A właśnie, miałem zapytać się ciebie już wcześniej. Czemu wczoraj wyszłaś tak wcześnie z imprezy.
-Tylko za te kilka rzeczy mnie kochasz.- Musiałam coś powiedzieć, żeby nie wracać do wczorajszego, a bardziej do dzisiejszego nocnego wydarzenia.
-Nie. Sabina kocham cię za mnóstwo rzeczy, których nawet nie jestem w stanie z marszu powiedzieć, ale w tej chwili masz mi powiedzieć czemu mi nic nie mówiłaś, że wyszłaś i co się stało.
-Nic się nie stało. Zrobiło mi się słabo i po co miałam ci to mówić, żeby popsuć ci humor ??? Żebyś wrócił ze mną do hotelu ??? No sory, ale ja taka nie jestem. Nie lubię jak ktoś się na mną użala więc wiesz.- lekko się uśmiechnęłam
-Następnym razem masz mi powiedzieć. Okey ???
-Okey.- Oczywiście skłamałam. W mojej głowie krzyknęłam NIE !!!
Resztę dnia spędziliśmy na plaży i w kinie. Wieczorem byliśmy tak zmęczeniu, że nie mieliśmy siły iść na imprezę. Obiecałam mu, że pojadę z nim jutro na trening i na pewno pójdziemy na imprezę. Około godziny 22:00 poszliśmy spać. Chciałam iść do siebie, ale Ney mi nie pozwolił. Usnęliśmy wtuleni w siebie.
********************************************************************************
Kochani, nie wiem czy jest sens pisać dalej tego bloga :/ Bardzo lubię to robić, ale nie mam chyba za bardzo dla kogo. Mimo, że wyświetleń jest bardzo dużo, to nic mi to nie daje. Mam przynajmniej nadzieję, że rozdział się podobał. Może juto będzie kolejny rozdział, no ale ze mną nic nie wiadomo. Przepraszam, że mówię, że rozdział będzie kiedyś tam, a naprawdę dodaje go kilka dni później. Powracamy do komentarzy. 10 komentarzy = 21 rozdział ♥♥♥
-Sabina. Kocham cię. Mimo, że znamy się nie aż tak długo no ale jednak coś do ciebie poczułem. Boże, co ja gadam. Coś poczułem. Yyy nie, poczułem uczucie miłości, szczęścia i radości, której ostatnio mi chyba brakowało.
W tej samej chwili podbiegł do mnie Pique i wziął na ręce. Postawił przy Brazylijczyku i odszedł. Ney podbiegł jeszcze do trenera i wziął od niego wielki bukiet czerwonych róż. Albo zgadywał, albo nie wiem skąd się dowiedział, że są to moje ulubione kwiaty. Po chwili zaczął znowu mówić.
-Sabina, chcesz zostać moją księżniczką ???
Brakowało mi słów, aby określić jak się teraz czuję. Łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Naymar...będę twoją księżniczką.
Po mojej odpowiedzi złączyliśmy nasze usta. Pocałunek był delikatny i długi.
-No, a teraz zacznijcie mecz i wygraj to dla mnie.
Dałam mu buziaka w policzek i wróciłam na trybuny. Mecz zakończył się wynikiem 4:1. Dwie bramki strzelił Messi, jedną Suarez i oczywiście na sam koniec strzelił Neymar. Czekałam, aż wszyscy opuszczą trybuny abym mogła iść w stronę szatni. Bo przecież nie będę przeciskała się przez tą zgrają, która wypełniła całe Camp Nou. Z drugiej strony nigdzie mi się nie spieszyło. Po 15 minutach byłam już przy szatni piłkarzy. Czekałam na nich z dobre pół godziny jak nie lepiej. W końcu zaczęli wychodzić. Na samym końcu szedł mój książę z bajki ze swoim kolegą z reprezentacji zasuwając szarą bluzę. Podszedł do mnie, objął ramieniem i razem poszliśmy do autokaru. Rozdawał autografy, robił zdjęcia z fanami lecz nie miał ochoty udzielić żadnego wywiadu. Dla mnie lepiej, bo ma więcej czasu dla mnie. Już podczas drogi do klubu chłopaki zaczęli zabawę. Na szczęście wcześniej dowiedziałam się od Neya, że dziewczyny są już na miejscu. Siedziałam sama na samym końcu. Przyglądałam się tym wariatom i robiłam im zdjęcia. O godzinie 22:48 byliśmy już w klubie. Na szczęście nie było w nim dużo osób. Więc mogliśmy się zabawić po całości. Od razu po wejściu chłopaki poszli po drinki, a ja z dziewczynami poszłam do naszej loży. Rozmawiałyśmy o jakiś mało istotnych rzeczach i prawie cały czas się śmiałyśmy. Po przyjściu piłkarzy zaczęłyśmy pić drinki razem z wódką. Kieliszek po kieliszku.
-Dziewczyny ja nam współczuję jutrzejszego dnia.
Musiałam to powiedzieć bo cały czas ta myśl chodziła mi po głowie.
-Ej jeżeli jesteś teraz z Neymarem to pewnie wiesz, gdzie on jest.- Powiedziała Shak.
-Nie nie wiem. Będzie chciał to przejdzie, nie to nie. Przecież nie będę go kontrolowała.
-Ufasz mu ???
-A czemu nie ???
-Wiesz no, nie powinnam ci o nim źle mówić bo to mój przyjaciel.
-O Jezus mów.
-Przecież w tej chwil może się z kimś lizać.
-Ważne, że mnie kocha.
Gdy to powiedziałam poczułam jak ktoś od tyło całuje mnie w szyje.
-A ja kocham cię za to, że tak mówisz.
-Tylko ???
-Haha nie.
-A powiesz mi za co jeszcze ???
-Jak ze mną zatańczysz to tak.
Jak powiedział, tak zrobiłam. Tańczyliśmy dosyć długo, a że wcześniej piłam z dziewczynami to zakręciło mi się lekko w głowie. Odeszłam szybko od napastnika żeby nie widział mnie w takim stanie, bo od razu popsuje mu humor. Poczułam się słabo więc postanowiłam wrócić do hotelu. Wcześniej jednak poinformowałam dziewczyny, że wracam. Chciały wrócić ze mną lecz im nie pozwoliłam. Zadzwoniłam po taksówkę i około godziny 3 nad ranem byłam w swoim hotelowym pokoju. Czułam się już lepiej, ale byłam zmęczona. Wzięłam się wykąpałam i położyłam się spać.
Następnego dnia obudziłam się o godzinie 9:58. Bolała mnie głowa, więc podeszłam do torebki i wyjęłam z niej tabletki przeciwbólowe. Szybko je popiłam i podeszłam do szafy wybrałam z niej to:
-Pożałujesz tego.- Powiedział i wziął mnie na ręce.
-Nie !!! Neymar puść mnie !!!- krzyczałam ale na marne.
Brazylijczyk wrzucił mnie do wanny i odkręcił lodowatą wodę i pilnował mnie żebym z niej nie wyszła. Po chwili cała byłam mokra i było mi troszkę zimno. Bez słowa wyszłam z wanny i zaczęłam ganiać Neymara, bo chciałam się do niego przytulić, żeby on był przynajmniej częściowo mokry tak jak jestem ja. Wiedziałam, że ma coś z głową no ale bez przesady. W samych bokserkach wyleciał z pokoju na balkon.
-No kochanie gratuluję. Teraz niech wszyscy popatrzą się na twoje seksowne ciało.
Powiedziałam i weszłam na balkon. No teraz to mi już nie ucieknie. Podeszłam do napastnika i najmocniej jak potrafiłam przytuliłam się do niego.
-Lubie się do ciebie przytulać, ale teraz chyba sobie odpuszczę.
Zaczęliśmy się śmiać i wróciliśmy do pokoju.
-Co dzisiaj robimy ???
Zapytałam, a na twarzy napastnika pojawił się szeroki uśmiech.
-Spacerek, kino, plaża, impreza ???
-Tak, tak, tak i nie mam innego wyjścia.
-Haha trzeba było nie przegrywać.- Wytknął mi język.
-No bardzo śmieszne.
Odwróciłam się i już chciałam wyjść no ale...
-Co, ty się obraziłaś ???
-Nie. Idę się przebrać, no chyba, że chcesz pokazać się ze mną w takim stanie.
-Wróć szybko.
-Postaram się.
Wróciłam do swojego pokoju. Miałam ogromną ochotę położyć się spać. Bardzo często jestem zmęczona nawet, gdy nic nie robiłam. Na szczęście myśl o pójściu spać mnie opuściła. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to:
Ubrałam się, poprawiłam makijaż i wróciłam do Neymara.
-Gotowy ???
-Yhm.
-To co najpierw ???
-Śniadanie.
-No chyba śnisz.
-Nie. Nie lubię śnić o jedzeniu, tylko o ładnych dziewczynach.- Powiedział i puścił do mnie oczko.
-Pfff. Idziemy ???
-Jasne.
Jak przypuszczałam zrobiliśmy to, co chciał Ney. Czyli poszliśmy coś zjeść do hotelowej restauracji. Ja wypiłam tylko kawę. Neymar namawiał mnie żebym zjadła coś, ale nie miałam na nic ochoty.
-To idziemy pozwiedzać Barcelonę ???
Przytaknęłam mu i wyszliśmy z hotelu. Chodziliśmy gdzieś, gdzie już nie pamiętam. Teraz spacerujemy sobie po parku. Od czasu do czasu podbiegają do nas dzieci i proszą o autografy. Spacerując Brazylijczyk zauważył budkę z lodami.
-Masz może ochotę na lody ???
-A wiesz, mam.
-To trzeba korzystać z okazji. Jaki smak ???
-Czekolada.
Po chwili Neymar stał już przy mnie z ogromnymi lodami w ręce.
-Większych nie mieli, prawda ???
-Prawda.
-Jesteś nie możliwy.
-A ty śliczna.
-A właśnie miałeś mi powiedzieć za co mnie kochasz.
-A więc tak, kocham cię za to, że nie jesteś taka jak inne dziewczyny.-Przerwałam mu.
-Co masz na myśli ???
-No bo gdy się poznawaliśmy na tej imprezie wtedy pobiłaś się z jakąś laską i wtedy już coś do ciebie poczułem. Inna dziewczyna nie rzuciły by się na dupe, która wyrywa jej przyjaciela czy tam kolegę.
-Yhm, a znałeś ją ???
-Można tak powiedzieć.
-Miło...
-No co ???
-Nic... A i przepraszam, że ci przerwałam.
-Nic nie szkodzi, a wracając do tematu to jesteś idealna, mimo, że ideały nie istnieją. Ty jesteś takim małym aniołkiem, który uszczęśliwia mnie od środka.
-Aniołkiem, który nie radzi sobie sam ze sobą.- pomyślałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
-A właśnie, miałem zapytać się ciebie już wcześniej. Czemu wczoraj wyszłaś tak wcześnie z imprezy.
-Tylko za te kilka rzeczy mnie kochasz.- Musiałam coś powiedzieć, żeby nie wracać do wczorajszego, a bardziej do dzisiejszego nocnego wydarzenia.
-Nie. Sabina kocham cię za mnóstwo rzeczy, których nawet nie jestem w stanie z marszu powiedzieć, ale w tej chwili masz mi powiedzieć czemu mi nic nie mówiłaś, że wyszłaś i co się stało.
-Nic się nie stało. Zrobiło mi się słabo i po co miałam ci to mówić, żeby popsuć ci humor ??? Żebyś wrócił ze mną do hotelu ??? No sory, ale ja taka nie jestem. Nie lubię jak ktoś się na mną użala więc wiesz.- lekko się uśmiechnęłam
-Następnym razem masz mi powiedzieć. Okey ???
-Okey.- Oczywiście skłamałam. W mojej głowie krzyknęłam NIE !!!
Resztę dnia spędziliśmy na plaży i w kinie. Wieczorem byliśmy tak zmęczeniu, że nie mieliśmy siły iść na imprezę. Obiecałam mu, że pojadę z nim jutro na trening i na pewno pójdziemy na imprezę. Około godziny 22:00 poszliśmy spać. Chciałam iść do siebie, ale Ney mi nie pozwolił. Usnęliśmy wtuleni w siebie.
********************************************************************************
Kochani, nie wiem czy jest sens pisać dalej tego bloga :/ Bardzo lubię to robić, ale nie mam chyba za bardzo dla kogo. Mimo, że wyświetleń jest bardzo dużo, to nic mi to nie daje. Mam przynajmniej nadzieję, że rozdział się podobał. Może juto będzie kolejny rozdział, no ale ze mną nic nie wiadomo. Przepraszam, że mówię, że rozdział będzie kiedyś tam, a naprawdę dodaje go kilka dni później. Powracamy do komentarzy. 10 komentarzy = 21 rozdział ♥♥♥
czwartek, 2 kwietnia 2015
Rozdział 19.
Po paru minutach przyjechał tutaj Neymar. Od razu po jego minie rozszyfrowałam, że nie jest za bardzo zadowolony.
Z perspektywy Neymara.
W trakcie śniadania zadzwoniła do mnie policja. Bardzo byłem zdziwiony, że do mnie dzwonią, ale jak dowiedziałem się z jakich przyczyn wszystko było jasne. W dodatku trochę śmiałem się z tej sytuacji, ale trzeba zachować powagę. Sabina jest na prawdę nie obliczalna, ale akurat mi się to podoba. Jak najszybciej przyjechałem na komendę, chociaż było ciężko. Chłopaki wypytywali się mnie gdzie jadę, po co i czy mogą jechać ze mn. Na żadne pytanie im nie odpowiedziałem. Stwierdziłem, że to nie moja wprawa, a jak Sabina zechce to sama im to wszystko powie.
-O Boże znowu ty.
Od samego wejścia przywitał mnie nie kto inny jak Kamil. Olałem go.
-Sabina zbieraj się, jedziemy.
-Nie tak prędko.- odezwał się policjant.- Mamy tutaj poważną sprawę.
-Ale Sabina niczego strasznego nie zrobiła.
-Owszem zrobiła.
-To niby co ???
-Yyy no wie pan. Ona yyy- nie dałem mu skończyć.
-Też tak sądzę.- uśmiechnąłem się sztucznie.- Sabina chodź.
-Ale ona nigdzie nie może pójść. Chciała narkotyki.
-Ej ej ej !!! Nie chciałam to ten palant chciał mi je wcisnąć i tyle. Nawet gada, że wysłał mi sms'a żebyśmy się spotkali. Chciał- nie mogłam skończyć.
-Dobra. Wyjątkowo odpuszczę ci to, ale nie chce więcej wiedzieć takich sytuacji z tobą w roli głównej. A pan, panie Kamilu niestety będzie sprawa w sądzie. Gdyby nie miał pan dragów przy sobie przymknęlibyśmy na to oko, ale niestety.
-To my już idziemy. Do widzenia.
Razem z Sabiną wyszliśmy z komisariatu i szliśmy w stronę auta. Po drodze napadła nas zgraja paparazzi. Zadawali pytania na temat, czemu tu jestem, kim jest dla mnie Sabina. Udzieliłem im tylko odpowiedzi na temat mojej towarzyszki.
-Ney mam pytanie ???
Wreszcie odezwała się do mnie Sabina, gdy tylko wsiedliśmy do auta.
-To pytaj.
-Wiesz coś na temat sms'a którego niby dostałam ???
-Nie.
-Na pewno ???
-Nie.
-Usunąłeś go, prawda ???
-Tak.
-I po co ???
-Nie chciałem, abyś tam poszła.
-Jesteś okropny.
-To po co się uśmiechasz, jak to mówisz ???
-Bo rozmawiam z tobą.
-Ty za to jesteś cudowna.
-Ej nie cukruj tak. Jestem na ciebie zła, ale nie mam zamiaru się obrażać, żeby nie było.
-Mam taką nadzieję. Ja na prawdę- nie dała mi skończyć.
-Dobrze. Już temat skończony. Nic się przecież nie stało. Tylko proszę cię następnym razem nie usuwaj mi wiadomości. Nic nie mam do tego abyś ich czytał tylko je zostaw. Okey ???
-Okey.
-Masz teraz coś ważnego do zrobienia ???
-Nie.
-Na pewno ???
-Tak. Dla ciebie mam zawsze czas.
-Ooo jaki kochany.
-Cały ja. To gdzie jedziemy ???
-Na zakupy. Tylko żebyśmy tak około 16:00 byliśmy w hotelu.
-Dlaczego ???
-Muszę się uszykować, bo od razu po sesji masz mecz, więc nie zdążę kolejny raz iść do hotelu.
Po około 30 minutach dojechaliśmy do centrum handlowego. Jak zwykle musiałem rozdawać autografy i robić zdjęcia z fanami.
Z perspektywy Sabiny.
Nie będę zła na Neymara, bo przecież nie chciał źle. Na zakupach cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Krótko mówiąc nie pozwolił mi się nudzić. Tak upłynęło nam kilka godzin. Byłam troszkę zmęczona, ale jeszcze tyle wydarzeń jest dzisiaj więc trzeba jakoś dać radę.
-Ney, idziemy na kawę ???
-Z przyjemnością.
-To chodź.
Gdy piliśmy kawę panowała cisza, która w cale nie była niezręczna. Mogłam wtedy wpatrywać się w jego piękne czekoladowe oczy. Ale wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć. Podeszła do nas jakaś dziewczyna. Neymar musiał ją znać ponieważ przywitali się całusem w policzek.
-Cześć jestem Rafa.
-Sabina.
-Jakie ładne imię.
-Dzięki, a tak a pro po, to- nie mogłam skończyć.
-To moja siostra.
-No właśnie chciałam o to zapytać.- uśmiechnęłam się do dziewczyny- Pijesz z nami ???
-Aaa yyyy jasne.
Po kwili do dziewczyny przyszedł kelner, a ona zamówiła sobie latte. Ney zamówił jakieś jedzenie, a ja poprosiłam o jeszcze jedną kawę, oczywiście bez mleka.
-Myślisz, że kawa jest dobrym rozwiązaniem ???
Ni stąd ni zowąd zadał mi pytanie Brazylijczyk, które jak dla mnie nie miało sensu.
-Nie rozumiem więc tak.
On jedynie głośno westchnął i wtedy przyszło nasze zamówienie. Podczas posiłku dużo rozmawialiśmy. Polubiłam siostrę Neya, ale. Właśnie zawsze jest jakieś ale. A tutaj chodzi o to, że ona chyba mnie nie polubiła.
-Sabina jest 15 minut po 16.
-No to, już się zbieram.
-Rafa, jedziesz z nami ???
-Nieee dzięki. Zobaczymy się na meczu.
-Będziesz ???- zapytałam z nadzieją na nie. Miałam jakieś przeczucie, że tam jeszcze bardziej mnie zacznie nie lubić.
-A co, miała bym nie być ???
-Nie, no co ty. Super, że będziesz.
-Ty też tam będziesz ???
-Na 90% tak.
-To co, usiądziemy obok siebie ???
-A chcesz ???
-Czemu nie.
-Dobra mi naprawdę się śpieszy. Pa pa.
Chciałam już odejść lecz Brazylijka jeszcze coś do mnie zaczęła mówić.
-Nie pożegnasz się ???
Zdziwiły mnie jej słowa, ale podeszłam i się pożegnałyśmy buziakiem w policzek.
-To do zobaczenia.
-Mam taką nadizję.
Powiedziałam i zaczęłam szybko iść w stronę wyjścia, bo Ney już wyszedł. Dogoniłam go i wsiedliśmy do auta. W jakieś 20 minut wróciliśmy do hotelu. Całą drogę się do siebie nie odzywaliśmy. Czemu ??? Tak jakoś wyszło. Oboje potrzebowaliśmy ciszy i spokoju. Do mojego pokoju weszliśmy oboje.
-Wyrobisz się w 2 godziny ???
-Czemu pytasz ???
-No bo przecież muszę zawieść cię na sesje.
-Nie musisz.
-To inaczej. Chce zawieść cię na sesje.
-Ale ja mam nogi.
-Oj no daj się podwieźć.
-Po co ???
-Tak jakoś.
-Okey...
-To o 18 jestem tutaj.
-Dobrze, a możesz jeszcze zrobić dla mnie jedną rzecz ???
-Jasne, jaką ???
-Przytulisz mnie ???
Brazylijczyk bez żadnego słowa podszedł i mnie przytulił. Nie wiem czemu, ale bardzo mi tego brakowało. Uwielbiam się przytulać do każdego, ale tylko przy Neymarze czuję motylki w brzuchu. Przy nim nic się nie liczy. Czas staje w miejscu i jest cudownie.
-Dziękuję.
-Nie masz za co. Mi też tego brakowało.
-Ooo.- Teraz, to ja go przytuliłam
-Koniec tego dobrego. Szykuj się- powiedział i klepnął mnie przy tym w dupe.
-Nie pozwalaj sobie za dużo.- Uśmiechnęłam się do chłopaka i podeszłam do szafy.
-Bo co mi zrobisz ???
-Naprawdę chcesz wiedzieć ???
-No raczej.
-To ci nie powiem.- wytknęłam mu język.
-Nie to nie, ale na serio szykuj się. Idę do chłopaków, a jak wrócę masz być już gotowa, jasne ???
-Tak.
-To się cieszę.
Od razu po wyjściu Brazylijczyka weszłam do łazienki Szybko się umyłam i wysuszyłam włosy. Rozczesałam je, a następnie zabrałam się za makijaż. Następnie podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ubranie. Wyglądałam tak:
Chwile po moim wyszykowaniu do pokoju wszedł Ney.
-No mała gotowa ???
-Taaa.
Szybko wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do jego białego Audi. Droga na sesje zajęła nam nie cale półgodziny. Pożegnałam się z Brazylijczykiem i prawie punktualnie byłam na sesji. Podczas robienia zdjęć przyszła wysoka brunetka. Bardzo mi przypominała Brunę. No i oczywiście się nie myliłam. Sesja trwała do godziny 20:03.27. Może i bym się wyrobiła na mecz, ale zatrzymała mnie była dziewczyna Neymara.
-Ej ty jesteś tą nową dziewczyną Neymara ???
-Przyjaciółką.
-No niech ci będzie. Masz może chwile czasu ???
-A dlaczego pytasz ???
-No wiesz, będziemy miały teraz razem sesje więc może fajnie było by się trochę poznać.
-Z miłą chęcią, ale nie teraz.
-Czemu ???
-Bo jest mecz i nie chciała bym się spóźnić.
-Okey, a tylko mam jedno pytanie.
-Nom.
-Dlaczego jesteś jego przyjaciółką ???
-A tak jakoś wyszło.
-Ktoś ci gadał na jego temat ???
-Tak troszkę Alba a czemu pytasz ???
-Nie przejmuj się nim. Prosze. Jeżeli czujesz coś do Neymara to z nim bądź, on na pewno nie będzie z tobą dla szpanu bądź po to, aby się tobą zabawić. Może i szlaja się z kolegami po klubach i wyrywa jakieś dupy, ale zazwyczaj o uczuciach mówi szczerze.
-Dzięki.
-Za co ???
-Dowiesz się jutro, a teraz bardzo cię przepraszam muszę już iść.
-Może cię podwiozę ???
-Z miłą chęcią skorzystam.
Posłałam dziewczynie szczery uśmiech i chwile potem wysadziła mnie pod Camp Nou. Weszłam na stadion równo z wejściem chłopaków na murawę. Po minie Neya widać było, że czegoś. Nie, nie czegoś tylko kogoś szukał. To na pewno musiałam być ja. Skąd wiem ??? Gdy tylko mnie zobaczył na jego twarzy pojawił się uśmiech. Oba zespoły się przywitały i już miał zacząć się mecz, gdy...
******************************************************************
Oto i długo wyczekiwana 19. A może i nie długo ??? Nie wiem. Kochani przepraszam, że nie dodałam wcześniej rozdziału, ale nie mogłam. Nie wiem, kiedy będzie następny, ponieważ mam zabranego laptopa :/. Pomyślałam, że możemy zrobić coś takiego: Im więcej napiszecie komentarzy tym rozdział będzie dłuższy. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że zostawisz po sobie ślad. Tam na dole (w komentarzu) :)
Z perspektywy Neymara.
W trakcie śniadania zadzwoniła do mnie policja. Bardzo byłem zdziwiony, że do mnie dzwonią, ale jak dowiedziałem się z jakich przyczyn wszystko było jasne. W dodatku trochę śmiałem się z tej sytuacji, ale trzeba zachować powagę. Sabina jest na prawdę nie obliczalna, ale akurat mi się to podoba. Jak najszybciej przyjechałem na komendę, chociaż było ciężko. Chłopaki wypytywali się mnie gdzie jadę, po co i czy mogą jechać ze mn. Na żadne pytanie im nie odpowiedziałem. Stwierdziłem, że to nie moja wprawa, a jak Sabina zechce to sama im to wszystko powie.
-O Boże znowu ty.
Od samego wejścia przywitał mnie nie kto inny jak Kamil. Olałem go.
-Sabina zbieraj się, jedziemy.
-Nie tak prędko.- odezwał się policjant.- Mamy tutaj poważną sprawę.
-Ale Sabina niczego strasznego nie zrobiła.
-Owszem zrobiła.
-To niby co ???
-Yyy no wie pan. Ona yyy- nie dałem mu skończyć.
-Też tak sądzę.- uśmiechnąłem się sztucznie.- Sabina chodź.
-Ale ona nigdzie nie może pójść. Chciała narkotyki.
-Ej ej ej !!! Nie chciałam to ten palant chciał mi je wcisnąć i tyle. Nawet gada, że wysłał mi sms'a żebyśmy się spotkali. Chciał- nie mogłam skończyć.
-Dobra. Wyjątkowo odpuszczę ci to, ale nie chce więcej wiedzieć takich sytuacji z tobą w roli głównej. A pan, panie Kamilu niestety będzie sprawa w sądzie. Gdyby nie miał pan dragów przy sobie przymknęlibyśmy na to oko, ale niestety.
-To my już idziemy. Do widzenia.
Razem z Sabiną wyszliśmy z komisariatu i szliśmy w stronę auta. Po drodze napadła nas zgraja paparazzi. Zadawali pytania na temat, czemu tu jestem, kim jest dla mnie Sabina. Udzieliłem im tylko odpowiedzi na temat mojej towarzyszki.
-Ney mam pytanie ???
Wreszcie odezwała się do mnie Sabina, gdy tylko wsiedliśmy do auta.
-To pytaj.
-Wiesz coś na temat sms'a którego niby dostałam ???
-Nie.
-Na pewno ???
-Nie.
-Usunąłeś go, prawda ???
-Tak.
-I po co ???
-Nie chciałem, abyś tam poszła.
-Jesteś okropny.
-To po co się uśmiechasz, jak to mówisz ???
-Bo rozmawiam z tobą.
-Ty za to jesteś cudowna.
-Ej nie cukruj tak. Jestem na ciebie zła, ale nie mam zamiaru się obrażać, żeby nie było.
-Mam taką nadzieję. Ja na prawdę- nie dała mi skończyć.
-Dobrze. Już temat skończony. Nic się przecież nie stało. Tylko proszę cię następnym razem nie usuwaj mi wiadomości. Nic nie mam do tego abyś ich czytał tylko je zostaw. Okey ???
-Okey.
-Masz teraz coś ważnego do zrobienia ???
-Nie.
-Na pewno ???
-Tak. Dla ciebie mam zawsze czas.
-Ooo jaki kochany.
-Cały ja. To gdzie jedziemy ???
-Na zakupy. Tylko żebyśmy tak około 16:00 byliśmy w hotelu.
-Dlaczego ???
-Muszę się uszykować, bo od razu po sesji masz mecz, więc nie zdążę kolejny raz iść do hotelu.
Po około 30 minutach dojechaliśmy do centrum handlowego. Jak zwykle musiałem rozdawać autografy i robić zdjęcia z fanami.
Z perspektywy Sabiny.
Nie będę zła na Neymara, bo przecież nie chciał źle. Na zakupach cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Krótko mówiąc nie pozwolił mi się nudzić. Tak upłynęło nam kilka godzin. Byłam troszkę zmęczona, ale jeszcze tyle wydarzeń jest dzisiaj więc trzeba jakoś dać radę.
-Ney, idziemy na kawę ???
-Z przyjemnością.
-To chodź.
Gdy piliśmy kawę panowała cisza, która w cale nie była niezręczna. Mogłam wtedy wpatrywać się w jego piękne czekoladowe oczy. Ale wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć. Podeszła do nas jakaś dziewczyna. Neymar musiał ją znać ponieważ przywitali się całusem w policzek.
-Cześć jestem Rafa.
-Sabina.
-Jakie ładne imię.
-Dzięki, a tak a pro po, to- nie mogłam skończyć.
-To moja siostra.
-No właśnie chciałam o to zapytać.- uśmiechnęłam się do dziewczyny- Pijesz z nami ???
-Aaa yyyy jasne.
Po kwili do dziewczyny przyszedł kelner, a ona zamówiła sobie latte. Ney zamówił jakieś jedzenie, a ja poprosiłam o jeszcze jedną kawę, oczywiście bez mleka.
-Myślisz, że kawa jest dobrym rozwiązaniem ???
Ni stąd ni zowąd zadał mi pytanie Brazylijczyk, które jak dla mnie nie miało sensu.
-Nie rozumiem więc tak.
On jedynie głośno westchnął i wtedy przyszło nasze zamówienie. Podczas posiłku dużo rozmawialiśmy. Polubiłam siostrę Neya, ale. Właśnie zawsze jest jakieś ale. A tutaj chodzi o to, że ona chyba mnie nie polubiła.
-Sabina jest 15 minut po 16.
-No to, już się zbieram.
-Rafa, jedziesz z nami ???
-Nieee dzięki. Zobaczymy się na meczu.
-Będziesz ???- zapytałam z nadzieją na nie. Miałam jakieś przeczucie, że tam jeszcze bardziej mnie zacznie nie lubić.
-A co, miała bym nie być ???
-Nie, no co ty. Super, że będziesz.
-Ty też tam będziesz ???
-Na 90% tak.
-To co, usiądziemy obok siebie ???
-A chcesz ???
-Czemu nie.
-Dobra mi naprawdę się śpieszy. Pa pa.
Chciałam już odejść lecz Brazylijka jeszcze coś do mnie zaczęła mówić.
-Nie pożegnasz się ???
Zdziwiły mnie jej słowa, ale podeszłam i się pożegnałyśmy buziakiem w policzek.
-To do zobaczenia.
-Mam taką nadizję.
Powiedziałam i zaczęłam szybko iść w stronę wyjścia, bo Ney już wyszedł. Dogoniłam go i wsiedliśmy do auta. W jakieś 20 minut wróciliśmy do hotelu. Całą drogę się do siebie nie odzywaliśmy. Czemu ??? Tak jakoś wyszło. Oboje potrzebowaliśmy ciszy i spokoju. Do mojego pokoju weszliśmy oboje.
-Wyrobisz się w 2 godziny ???
-Czemu pytasz ???
-No bo przecież muszę zawieść cię na sesje.
-Nie musisz.
-To inaczej. Chce zawieść cię na sesje.
-Ale ja mam nogi.
-Oj no daj się podwieźć.
-Po co ???
-Tak jakoś.
-Okey...
-To o 18 jestem tutaj.
-Dobrze, a możesz jeszcze zrobić dla mnie jedną rzecz ???
-Jasne, jaką ???
-Przytulisz mnie ???
Brazylijczyk bez żadnego słowa podszedł i mnie przytulił. Nie wiem czemu, ale bardzo mi tego brakowało. Uwielbiam się przytulać do każdego, ale tylko przy Neymarze czuję motylki w brzuchu. Przy nim nic się nie liczy. Czas staje w miejscu i jest cudownie.
-Dziękuję.
-Nie masz za co. Mi też tego brakowało.
-Ooo.- Teraz, to ja go przytuliłam
-Koniec tego dobrego. Szykuj się- powiedział i klepnął mnie przy tym w dupe.
-Nie pozwalaj sobie za dużo.- Uśmiechnęłam się do chłopaka i podeszłam do szafy.
-Bo co mi zrobisz ???
-Naprawdę chcesz wiedzieć ???
-No raczej.
-To ci nie powiem.- wytknęłam mu język.
-Nie to nie, ale na serio szykuj się. Idę do chłopaków, a jak wrócę masz być już gotowa, jasne ???
-Tak.
-To się cieszę.
Od razu po wyjściu Brazylijczyka weszłam do łazienki Szybko się umyłam i wysuszyłam włosy. Rozczesałam je, a następnie zabrałam się za makijaż. Następnie podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ubranie. Wyglądałam tak:
-No mała gotowa ???
-Taaa.
Szybko wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do jego białego Audi. Droga na sesje zajęła nam nie cale półgodziny. Pożegnałam się z Brazylijczykiem i prawie punktualnie byłam na sesji. Podczas robienia zdjęć przyszła wysoka brunetka. Bardzo mi przypominała Brunę. No i oczywiście się nie myliłam. Sesja trwała do godziny 20:03.27. Może i bym się wyrobiła na mecz, ale zatrzymała mnie była dziewczyna Neymara.
-Ej ty jesteś tą nową dziewczyną Neymara ???
-Przyjaciółką.
-No niech ci będzie. Masz może chwile czasu ???
-A dlaczego pytasz ???
-No wiesz, będziemy miały teraz razem sesje więc może fajnie było by się trochę poznać.
-Z miłą chęcią, ale nie teraz.
-Czemu ???
-Bo jest mecz i nie chciała bym się spóźnić.
-Okey, a tylko mam jedno pytanie.
-Nom.
-Dlaczego jesteś jego przyjaciółką ???
-A tak jakoś wyszło.
-Ktoś ci gadał na jego temat ???
-Tak troszkę Alba a czemu pytasz ???
-Nie przejmuj się nim. Prosze. Jeżeli czujesz coś do Neymara to z nim bądź, on na pewno nie będzie z tobą dla szpanu bądź po to, aby się tobą zabawić. Może i szlaja się z kolegami po klubach i wyrywa jakieś dupy, ale zazwyczaj o uczuciach mówi szczerze.
-Dzięki.
-Za co ???
-Dowiesz się jutro, a teraz bardzo cię przepraszam muszę już iść.
-Może cię podwiozę ???
-Z miłą chęcią skorzystam.
Posłałam dziewczynie szczery uśmiech i chwile potem wysadziła mnie pod Camp Nou. Weszłam na stadion równo z wejściem chłopaków na murawę. Po minie Neya widać było, że czegoś. Nie, nie czegoś tylko kogoś szukał. To na pewno musiałam być ja. Skąd wiem ??? Gdy tylko mnie zobaczył na jego twarzy pojawił się uśmiech. Oba zespoły się przywitały i już miał zacząć się mecz, gdy...
******************************************************************
Oto i długo wyczekiwana 19. A może i nie długo ??? Nie wiem. Kochani przepraszam, że nie dodałam wcześniej rozdziału, ale nie mogłam. Nie wiem, kiedy będzie następny, ponieważ mam zabranego laptopa :/. Pomyślałam, że możemy zrobić coś takiego: Im więcej napiszecie komentarzy tym rozdział będzie dłuższy. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że zostawisz po sobie ślad. Tam na dole (w komentarzu) :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






