Sabina,
wytłumaczysz mi to?-Zapytał, a ja milczałam.-Do wieczora daje ci czas na
wyprowadzenie się stąd.-Nadal milczałam Pojedyncza łza spłynęła mi po
policzku.
-Ale-Nie mogłam skończyć.
-Nie ma żadnego ale. Okłamywałaś mnie...-Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale wyszłam z domu.
Perspektywa Neymara.
Ona już do reszty zwariowała. Jak nie picie to palenie, jak nie palenie to cięcie się, a teraz narkotyki, ja na prawdę nie wiem co przyszło jej do głowy. W ogóle skąd ona to ma? Spędzamy ze sobą prawie cały czas. Z resztą ona jest dorosła i nie mogę jej niczego zabronić. Przykro mi, że niszczy sobie życie. Dobrze by było gdybym jej pomógł jednak nie chce jej znać. Najwyraźniej nie potrzebuje mojej pomocy. Gdyby naprawdę ją chciała, powiedziałaby o sobie prawdę.
Perspektywa Sabiny.
To wszystko jest okropne. Nie wiem, co mam teraz ze sobą zrobić. Do Igora nie pójdę, ponieważ mogłabym się założyć, że to on mi po kryjomu dał dragi. Wiem, że Neymar jest na mnie zły, ale gdybym tylko wiedziała, że on mi to dał nie weszłabym do domu piłkarza. Najłatwiej by było gdybym wróciła do Polski, tylko, że tam nie rzucę ani jednego złego nałogu. Tutaj będę się bała, że przypadkowo spotkam Neymara.
Idąc przed siebie z zamyśleń wyrwała mnie jakaś dziewczyna, która na mnie wpadła. Obie upadłyśmy na ziemie.
-Pojebało cię!-Krzyknęłam.
-O przepraszam. Nie chciałam.-Powiedziała Blondynka. Po jej słowach wstałam, otrzepałam się i spojrzałam na swoją rękę, która cała była zdarta. Dziewczyna również to zobaczyła.- Na prawdę nie chciałam. Śpieszę się do mojego przyjaciela. Jest z dzieckiem, a ja od jakiegoś czasu mam takie zamieszanie w swoim życiu i nie mogę.-Przerwałam jej.
-Dobrze. Zobacz czy tobie się nic nie stało. Jak nie, to nie było sprawy i obie się rozejdziemy.
-Nic się nie stało. Dziękuje, że pytasz.-Uśmiechnęła się.-To pa.
-Cześć.-Odpowiedziałam i odeszłam od blondynki. Zaczęłam myśleć jak mam to wszystko wytłumaczyć Neymarowi. Przechodząc przez ulicę usłyszałam głośne krzyki jakiegoś mężczyzny. Następnie poczułam ból przeszywający moje całe ciało i ujrzałam ciemność.
Obudziłam się w szpitalu. Obok mnie był Neymar.
-Co ty tutaj robisz?
-Przepraszam.
-Ale ja się nie gniewam.-Odpowiedziałam, a po jego minie wyczytałam, że chodzi mu o coś zupełnie innego.
-Sabina, to ja przez przypadek cię potrąciłem.
-Trudno. Zasłużyłam na to.-Uśmiechnęłam sie.
-Nie mów tak.
-Wiem, że chciałeś się odwdzięczyć za to, że cię okłamywałam, ale co tam. Ja zniknę z twojego życia, ty z mojego i oboje będziemy szczęśliwi.-Wiem, że Neyamr zrobił to celowo. Zasłużyłam na to.Jednak ja nie odważyłabym się, zrobić takiej krzywdy nawet największemu wrogowi.
***************************************
Oto kolejny rozdział :)
Jak wam się podobał? Jak myślicie Sabina zniknie na jakiś czas z życia Brazylijczyka?
Kim była ta blondynka? Wiem, że się domyślacie :D
Pewnie nie pozwolicie mi zabić głównej bohaterki co?
Kochani chcecie już niedługo epilog, czy jeszcze nie?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Chce ktoś już rozdział na drugim blogu?
sobota, 20 czerwca 2015
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 46.
Miałam mały problem ponieważ nie potrafiłam wrócić stąd do domu. Jedynym moim ratunkiem było zadzwonić po Neymara. Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Opisałam mu miejsce w którym się znajduję i po kilkunastu minutach po mnie przyjechał. Zadowolona wsiadłam do auta i przywitałam się z chłopakiem całusem w policzek.
-Przeszkodziłam ci?
-Nie, Davi akurat usnął jak zadzwoniłaś.
-No to mam niezłe wyczucie czasu.-Uśmiechnęłam sie.
-A ty, co taka uśmiechnięta?
-A no wiesz.-Zawahałam sie na chwilę-Lubię wracać do rzeczy, które robiłam jakiś czas temu.
-Okey?
-Co ty taki zdziwiony?
-Szczerze to się o ciebie martwię i to wracanie do przeszłości. Obyś tylko nie wróciła do tamtego chłopaka.
-Tak, tak.
-Sabina?
-Słucham?
-Wolisz jego ode mnie?
-Nie!
-To dobrze. Jedziemy gdzieś, czy do domu?
-Ja chcę wrócić do domu, ale podjęcie decyzji należy do ciebie.
-No to jutro gdzieś wyjdziemy, z resztą Rafie zmieniły się plany i jutro z rana będzie u nas.
-O to cudownie.-Uśmiechnęłam sie i włączyłam radio. W drodze powrotnej śpiewaliśmy sobie. Jednak myślami byłam daleko stąd. Wiedziałam, że muszę skończyć z narkotykami. Ney gdyby się dowiedział, chyba by mnie zabił. Jednak nie dziwiłabym mu się. Na reszcie wjechaliśmy na posesję Brazylijczyka. Spokojnie weszliśmy do domu i udaliśmy się do sypialni. Ja do swojej i Ney do swojej. Weszłam do łazienki umyłam sie, przebrałam do piżamy i postanowiłam pójść do pokoju mojego chłopaka.
-Cześć Misiu.
-Idziesz do mnie spać?-Uśmiechnął się.
-A mogę?
-Zawsze.-Powiedział i zrobił dla mnie miejsce na łóżku. Położyłam się obok niego, chłopak mocno mnie przytulił. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Leżeliśmy tak przez dłuższy czas. W końcu piłkarz usnął.
-Ney, przepraszam za wszystko co zrobiłam i zrobię źle. Obiecuję, że się poprawię i nie będziesz miał dziewczyny, która sie tnie czy ćpa.-Wyszeptałam i poszłam spać.
Ranek.
Obudziłam się o godzinie 7:48. Energicznie wstałam z łóżka i poszłam do swojej sypialni. Wzięłam ubranie i poszłam do łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż i się ubrałam. Wyglądałam tak:
Uśmiechnięta zeszłam do kuchni i zaczęłam szykować śniadanie. Postanowiłam zrobić tosty oraz herbatę. Po nakryciu do stołu poszłam obudzić Daviego oraz Neyamra. Oboje byli zadowoleni z tak rozpoczętego poranka. Po zjedzeniu śniadanie zaczęłam sprzątać ze stołu. Ney z synem poszedł się ogarnąć. Po nie całych 30 minutach zszedł do mnie piłkarz. Pomógł mi do końca posprzątać. Następnie poszliśmy do salonu. Rozmawialiśmy, gdzie dzisiaj możemy zabrać maluch, gdy wbigł mega zadowolony do salonu.
-Tato, tato zobacz co znalazłem i ty też Sabina zobacz.-Krzyknął, a mi zrobiło sie słabo. Chłopczyk w rączce trzymał Amfetaminę do wciągania.
-Daviś skąd to masz?-Zapytał zdziwiony Neymar.
-Znalazłem w pokoju Sabiny.-powiedział, a ja wpatrywałam się z narkotyk.
-Sabina, wytłumaczysz mi to?-Zapytał, a ja milczałam.-Do wieczora daje ci czas na wyprowadzenie się stąd.-Nadal milczałam Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.
-Ale-Nie mogłam skończyć.
-Nie ma żadnego ale. Okłamywałaś mnie...
*******************
Jestem, jestem.
Kochani wyciągam Sabine z dragów. Zadowoleni? Bo ja średnio.
Postaram sie szybko napisać dla was kolejny rozdzaił.
chyba niedługo pojawi sie tutaj epilog. Chcecie kolejnego bloga?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ.
Bardzo dziękuje tym, którzy cały czas są ze mną. Wyczekują rozdziałów i je komentują. ♥♥♥
-Przeszkodziłam ci?
-Nie, Davi akurat usnął jak zadzwoniłaś.
-No to mam niezłe wyczucie czasu.-Uśmiechnęłam sie.
-A ty, co taka uśmiechnięta?
-A no wiesz.-Zawahałam sie na chwilę-Lubię wracać do rzeczy, które robiłam jakiś czas temu.
-Okey?
-Co ty taki zdziwiony?
-Szczerze to się o ciebie martwię i to wracanie do przeszłości. Obyś tylko nie wróciła do tamtego chłopaka.
-Tak, tak.
-Sabina?
-Słucham?
-Wolisz jego ode mnie?
-Nie!
-To dobrze. Jedziemy gdzieś, czy do domu?
-Ja chcę wrócić do domu, ale podjęcie decyzji należy do ciebie.
-No to jutro gdzieś wyjdziemy, z resztą Rafie zmieniły się plany i jutro z rana będzie u nas.
-O to cudownie.-Uśmiechnęłam sie i włączyłam radio. W drodze powrotnej śpiewaliśmy sobie. Jednak myślami byłam daleko stąd. Wiedziałam, że muszę skończyć z narkotykami. Ney gdyby się dowiedział, chyba by mnie zabił. Jednak nie dziwiłabym mu się. Na reszcie wjechaliśmy na posesję Brazylijczyka. Spokojnie weszliśmy do domu i udaliśmy się do sypialni. Ja do swojej i Ney do swojej. Weszłam do łazienki umyłam sie, przebrałam do piżamy i postanowiłam pójść do pokoju mojego chłopaka.
-Cześć Misiu.
-Idziesz do mnie spać?-Uśmiechnął się.
-A mogę?
-Zawsze.-Powiedział i zrobił dla mnie miejsce na łóżku. Położyłam się obok niego, chłopak mocno mnie przytulił. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Leżeliśmy tak przez dłuższy czas. W końcu piłkarz usnął.
-Ney, przepraszam za wszystko co zrobiłam i zrobię źle. Obiecuję, że się poprawię i nie będziesz miał dziewczyny, która sie tnie czy ćpa.-Wyszeptałam i poszłam spać.
Ranek.
Obudziłam się o godzinie 7:48. Energicznie wstałam z łóżka i poszłam do swojej sypialni. Wzięłam ubranie i poszłam do łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż i się ubrałam. Wyglądałam tak:
Uśmiechnięta zeszłam do kuchni i zaczęłam szykować śniadanie. Postanowiłam zrobić tosty oraz herbatę. Po nakryciu do stołu poszłam obudzić Daviego oraz Neyamra. Oboje byli zadowoleni z tak rozpoczętego poranka. Po zjedzeniu śniadanie zaczęłam sprzątać ze stołu. Ney z synem poszedł się ogarnąć. Po nie całych 30 minutach zszedł do mnie piłkarz. Pomógł mi do końca posprzątać. Następnie poszliśmy do salonu. Rozmawialiśmy, gdzie dzisiaj możemy zabrać maluch, gdy wbigł mega zadowolony do salonu.
-Tato, tato zobacz co znalazłem i ty też Sabina zobacz.-Krzyknął, a mi zrobiło sie słabo. Chłopczyk w rączce trzymał Amfetaminę do wciągania.
-Daviś skąd to masz?-Zapytał zdziwiony Neymar.
-Znalazłem w pokoju Sabiny.-powiedział, a ja wpatrywałam się z narkotyk.
-Sabina, wytłumaczysz mi to?-Zapytał, a ja milczałam.-Do wieczora daje ci czas na wyprowadzenie się stąd.-Nadal milczałam Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.
-Ale-Nie mogłam skończyć.
-Nie ma żadnego ale. Okłamywałaś mnie...
*******************
Jestem, jestem.
Kochani wyciągam Sabine z dragów. Zadowoleni? Bo ja średnio.
Postaram sie szybko napisać dla was kolejny rozdzaił.
chyba niedługo pojawi sie tutaj epilog. Chcecie kolejnego bloga?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ.
Bardzo dziękuje tym, którzy cały czas są ze mną. Wyczekują rozdziałów i je komentują. ♥♥♥
środa, 10 czerwca 2015
Rozdział 45.
Obudzona przez Brazylijczyka o godzinie 13:00 całusem w policzek uśmiechnięta wstałam z łóżka. Mimo, że miałam ochotę jeszcze poleżeć Neyamr kazał mi się wyszykować ponieważ zaraz będzie śniadanie,a później gdzieś idziemy. Umyta, uczesana oraz umalowana ubrałam się tak:
Do tego założyłam białe Air Maxy i zeszłam do jadalni. Na stole stały tosty, a obok niech dwie szklanki soku pomarańczowego. Jak nigdy dotąd miałam ochotę zjeść śniadanie. Usiadłam do stołu i czekałam na mojego chłopaka? Tak chłopaka. Nie pamiętam wszystkiego z wczoraj odkąd wylecieliśmy z Brazylii. Zabijając czas postanowiłam przejrzeć fb. Nagle napisał do mnie mój były chłopaka. Nie jestem na niego zła. Nie jesteśmy już razem ponieważ nic do siebie nie czuliśmy nawet na samym początku naszego związku. Byliśmy ze sobą ponieważ on był przystojny, a ja dobra w łóżku. Igor, tak właśnie nazywał się mój były, napisał, że jest w Hiszpanii i czy możemy się dzisiaj spotkać. Nie wiem skąd on wie, że tu jestem, ale nie miałam nic przeciwko. Po naszym rozstaniu utrzymywaliśmy cały czas kontakt i się martwiliśmy o siebie wzajemnie. W końcu przyszedł Brazylijczyk. Pocałował mnie w kark i zaczął mi sie przyglądać. Nie powiem, było to dla mnie trochę krępujące.
-Czemu sie tak na mnie gapisz?
-Nie wiem, jak mam ci coś powiedzieć.
-Hmm najlepiej prosto z mostu.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie do chłopaka.
-Ale będziesz na mnie zła.
-To pomogę ci.-Zapadła chwila ciszy.-Już mnie nie kochasz, tak?
-Nie! To są straszne głupoty.
-To obiecuję, że nie będę zła.
-Bo wiesz... Cah e no mama mojego synka musi załatwić jakieś sprawy i...
-I?
-I Davi tutaj przylatuje.
-Mam być z tego powodu zła?
-Możesz, ponieważ chciałem ten dzień spędzić tylko i wyłącznie z tobą.
-A kiedy mały przylatuje?
-Yyy za kilka godzin.
-To zdążymy coś razem zrobić. Później ty się zajmiesz synkiem, a ja spotkam z-Zastanawiałam się co mam powiedzieć.
-Z?
-Z...-Nadal nie wiedziałam co powiedzieć.-To chyba raczej mój kolega, niż przyjaciel, ale nie wiem.
-Serio?!?
-Co serio?
-Ja myślałem, że chcesz mi powiedzieć o kim, kim nie mogę wiedzieć, a ty się zastanawiasz czy to kolega, czy przyjaciel. Jesteś nie możliwa.
-Wiem i mam to chyba po tobie.-Uśmiechnęłam sie, a następnie zaczęliśmy jeść śniadanie. Ney powiedział, co zaplanował dla nas na dzisiejszy dzień. Związku ze małą zmianą planów postanowiliśmy odstawić wszystko na inny dzień oprócz skoku na Bungee. Po półtorej godziny byliśmy na miejscy. Szczerze bałam sie skoczyć, ponieważ znając moje szczęście zrobiłabym sobie krzywdę.
-Skaczemy?
-Skaczemy.-Odpowiedziałam zmieszana.
-Boisz się?
-No, a ty?
-Czego tu się bać? W życiu trzeba spróbować wszystkiego. Jeżeli chcesz to złam mnie za rękę. Na pewno będzie ci raźniej.-Jak powiedział tak też zrobiłam. Gdy trzymaliśmy się za ręce wiedział, że mogę zrobić wszystko, że tylko przy niem mogę żyć na prawdę.
-No to co? Hop?
-Hop.-Powiedziałam i rzuciliśmy się na powietrze. Mocniej ścisnęłam dłoń mojego chłopaka i zamknęłam na sekundę oczy. Spędziliśmy na tej zabawie około godziny. Następnie musieliśmy iść do Daviego. Mały bardzo się ucieszył, gdy tylko zobaczył swojego tatę. Po wyjściu z lotniska każde z nas poszło w swoją stronę. Jednak wcześniej Neymar dał mi buziaka w policzek i powiedział:
-Tylko bez żadnych niespodzianek. Jasne?
Przytaknęłam mu i poszłam w miejsce w które byłam umówiona i jak zwykle spóźniłam się. Wysoki brunet podbiegł do mnie i bardzo mocno mnie przytulił.
-Jak ja się za tobą stęskniłem!
-Hmm będąc szczera powiem, że w ogóle o tobie nie myślała, będą miła powiem, że też sie za tobą stęskniłam.-Po moich słowach wybuchnęliśmy śmiechem.
-To co, zapraszam cię na kawę.
-Okey.-Uśmiechnęłam się-A co tam u ciebie?
-To co zawsze. Mam kolejne dziecko, na które mam kompletnie wyjebane, a u ciebie?
-Wszystko w porządku. Jestem w szczęśliwym związku i to co zawsze.
-Czyli szlugi, wódka i dragi są.-Mówił przez śmiech.
-Są, ale w o wiele mniejszych ilościach.-Sztucznie się uśmiechnęłam.
-Dlaczego?
-Chłopak...
-Co ma do tego twój chłopak?
-No wiesz jest sławne, gdyby ktoś sie dowiedział jaką ma dziewczynę, to tylko pozostało by mi.. mu współczuć.
-E tam. Gadaj z kim jesteś?
-Nie wiesz?
-Nie czytam gazet, a internet jest tylko do pornosów.
-Haha w ogóle się nie zmieniłeś.
-Tak, tak, ale mów z kim jesteś?
-Jestem z piłkarzem Barcelony.
-Zapoznasz mnie z nim?
-Igor?
-Tak?
-Czemu miała bym to zrobić?
-Zapytałbym się czy nie będzie zazdrosny jak pójdziesz ze mną na imprezę.
-Zapomnij!
-Okey...Ale mam coś dla ciebie.
-Co?
-Może pójdziemy do hotelu, to ci dam, hmm? A na kawę wybierzemy się jutro.
-Jutro nie mogę-Skłamałam-Ale teraz możemy pójść do tego hotelu.-Na miejscu byliśmy po około 20 minutach. Weszliśmy do pokoju w którym chwilowo mieszkał Igor i usiadłam na łóżku. Nie wiem czy minęła minuta, a ten dał mi amfe.
-Żartujesz. Prawda?
-Jeżeli nie chcesz, to możesz mi to oddać.
-E jasne, że chce, ale nie słyszałeś co mówiłam wcześniej.
-Tutaj nikt nie zobaczy co robisz.
-W sumie racja.-Uległam minimalnemu naleganiu chłopaka.-A czemu nie masz do wstrzykiwania amfy?
-Mam, ale wole wciągać.
-Neymar mnie za to zabije, jak się tylko o tym dowie.
-Nie dowie sie spokojnie.
Kilka godzin później.
-Ej, ja się będę juz zbierała, okey?
-Odprowadzić cię.-Zapytał, a ja już wiedziałam, że nie jest to jakiś doskonały pomysł. Moim zdaniem przesadził z braniem na dzisiaj narkotyków. Miał jeszcze heroine, ale od tego, to ja trzyamm sie z daleka. Odmówiłam chłopakowi i wyszłam z hotelu. Miałam mały problem ponieważ nie potrafiłam wrócić stąd do domu.
************************************************
Z góry przepraszam za wszystkie błędy, ale pisałam to na szybko.
Macie kolejny beznadziejny rozdział :)
Od razu piszę, że Ney pokłóci się z Sabiną i będzie pięknie.
Przepraszam za tak długą nie obecność, ale ostatnio brakuje mi weny.
Nie wiem, kiedy będzie następny rozdział, ponieważ rodzice mają w planach zabrać mi cały sprzęt elektroniczny xD haha
Mam nadzieję, że chociaż troszkę wam sie rozdział spodobał i, że go skomentujecie :)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
♥♥♥
Dziękuję, za taką dużą ilość komentarzy pod ostatnim moim postem <3
Do tego założyłam białe Air Maxy i zeszłam do jadalni. Na stole stały tosty, a obok niech dwie szklanki soku pomarańczowego. Jak nigdy dotąd miałam ochotę zjeść śniadanie. Usiadłam do stołu i czekałam na mojego chłopaka? Tak chłopaka. Nie pamiętam wszystkiego z wczoraj odkąd wylecieliśmy z Brazylii. Zabijając czas postanowiłam przejrzeć fb. Nagle napisał do mnie mój były chłopaka. Nie jestem na niego zła. Nie jesteśmy już razem ponieważ nic do siebie nie czuliśmy nawet na samym początku naszego związku. Byliśmy ze sobą ponieważ on był przystojny, a ja dobra w łóżku. Igor, tak właśnie nazywał się mój były, napisał, że jest w Hiszpanii i czy możemy się dzisiaj spotkać. Nie wiem skąd on wie, że tu jestem, ale nie miałam nic przeciwko. Po naszym rozstaniu utrzymywaliśmy cały czas kontakt i się martwiliśmy o siebie wzajemnie. W końcu przyszedł Brazylijczyk. Pocałował mnie w kark i zaczął mi sie przyglądać. Nie powiem, było to dla mnie trochę krępujące.
-Czemu sie tak na mnie gapisz?
-Nie wiem, jak mam ci coś powiedzieć.
-Hmm najlepiej prosto z mostu.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie do chłopaka.
-Ale będziesz na mnie zła.
-To pomogę ci.-Zapadła chwila ciszy.-Już mnie nie kochasz, tak?
-Nie! To są straszne głupoty.
-To obiecuję, że nie będę zła.
-Bo wiesz... Cah e no mama mojego synka musi załatwić jakieś sprawy i...
-I?
-I Davi tutaj przylatuje.
-Mam być z tego powodu zła?
-Możesz, ponieważ chciałem ten dzień spędzić tylko i wyłącznie z tobą.
-A kiedy mały przylatuje?
-Yyy za kilka godzin.
-To zdążymy coś razem zrobić. Później ty się zajmiesz synkiem, a ja spotkam z-Zastanawiałam się co mam powiedzieć.
-Z?
-Z...-Nadal nie wiedziałam co powiedzieć.-To chyba raczej mój kolega, niż przyjaciel, ale nie wiem.
-Serio?!?
-Co serio?
-Ja myślałem, że chcesz mi powiedzieć o kim, kim nie mogę wiedzieć, a ty się zastanawiasz czy to kolega, czy przyjaciel. Jesteś nie możliwa.
-Wiem i mam to chyba po tobie.-Uśmiechnęłam sie, a następnie zaczęliśmy jeść śniadanie. Ney powiedział, co zaplanował dla nas na dzisiejszy dzień. Związku ze małą zmianą planów postanowiliśmy odstawić wszystko na inny dzień oprócz skoku na Bungee. Po półtorej godziny byliśmy na miejscy. Szczerze bałam sie skoczyć, ponieważ znając moje szczęście zrobiłabym sobie krzywdę.
-Skaczemy?
-Skaczemy.-Odpowiedziałam zmieszana.
-Boisz się?
-No, a ty?
-Czego tu się bać? W życiu trzeba spróbować wszystkiego. Jeżeli chcesz to złam mnie za rękę. Na pewno będzie ci raźniej.-Jak powiedział tak też zrobiłam. Gdy trzymaliśmy się za ręce wiedział, że mogę zrobić wszystko, że tylko przy niem mogę żyć na prawdę.
-No to co? Hop?
-Hop.-Powiedziałam i rzuciliśmy się na powietrze. Mocniej ścisnęłam dłoń mojego chłopaka i zamknęłam na sekundę oczy. Spędziliśmy na tej zabawie około godziny. Następnie musieliśmy iść do Daviego. Mały bardzo się ucieszył, gdy tylko zobaczył swojego tatę. Po wyjściu z lotniska każde z nas poszło w swoją stronę. Jednak wcześniej Neymar dał mi buziaka w policzek i powiedział:
-Tylko bez żadnych niespodzianek. Jasne?
Przytaknęłam mu i poszłam w miejsce w które byłam umówiona i jak zwykle spóźniłam się. Wysoki brunet podbiegł do mnie i bardzo mocno mnie przytulił.
-Jak ja się za tobą stęskniłem!
-Hmm będąc szczera powiem, że w ogóle o tobie nie myślała, będą miła powiem, że też sie za tobą stęskniłam.-Po moich słowach wybuchnęliśmy śmiechem.
-To co, zapraszam cię na kawę.
-Okey.-Uśmiechnęłam się-A co tam u ciebie?
-To co zawsze. Mam kolejne dziecko, na które mam kompletnie wyjebane, a u ciebie?
-Wszystko w porządku. Jestem w szczęśliwym związku i to co zawsze.
-Czyli szlugi, wódka i dragi są.-Mówił przez śmiech.
-Są, ale w o wiele mniejszych ilościach.-Sztucznie się uśmiechnęłam.
-Dlaczego?
-Chłopak...
-Co ma do tego twój chłopak?
-No wiesz jest sławne, gdyby ktoś sie dowiedział jaką ma dziewczynę, to tylko pozostało by mi.. mu współczuć.
-E tam. Gadaj z kim jesteś?
-Nie wiesz?
-Nie czytam gazet, a internet jest tylko do pornosów.
-Haha w ogóle się nie zmieniłeś.
-Tak, tak, ale mów z kim jesteś?
-Jestem z piłkarzem Barcelony.
-Zapoznasz mnie z nim?
-Igor?
-Tak?
-Czemu miała bym to zrobić?
-Zapytałbym się czy nie będzie zazdrosny jak pójdziesz ze mną na imprezę.
-Zapomnij!
-Okey...Ale mam coś dla ciebie.
-Co?
-Może pójdziemy do hotelu, to ci dam, hmm? A na kawę wybierzemy się jutro.
-Jutro nie mogę-Skłamałam-Ale teraz możemy pójść do tego hotelu.-Na miejscu byliśmy po około 20 minutach. Weszliśmy do pokoju w którym chwilowo mieszkał Igor i usiadłam na łóżku. Nie wiem czy minęła minuta, a ten dał mi amfe.
-Żartujesz. Prawda?
-Jeżeli nie chcesz, to możesz mi to oddać.
-E jasne, że chce, ale nie słyszałeś co mówiłam wcześniej.
-Tutaj nikt nie zobaczy co robisz.
-W sumie racja.-Uległam minimalnemu naleganiu chłopaka.-A czemu nie masz do wstrzykiwania amfy?
-Mam, ale wole wciągać.
-Neymar mnie za to zabije, jak się tylko o tym dowie.
-Nie dowie sie spokojnie.
Kilka godzin później.
-Ej, ja się będę juz zbierała, okey?
-Odprowadzić cię.-Zapytał, a ja już wiedziałam, że nie jest to jakiś doskonały pomysł. Moim zdaniem przesadził z braniem na dzisiaj narkotyków. Miał jeszcze heroine, ale od tego, to ja trzyamm sie z daleka. Odmówiłam chłopakowi i wyszłam z hotelu. Miałam mały problem ponieważ nie potrafiłam wrócić stąd do domu.
************************************************
Z góry przepraszam za wszystkie błędy, ale pisałam to na szybko.
Macie kolejny beznadziejny rozdział :)
Od razu piszę, że Ney pokłóci się z Sabiną i będzie pięknie.
Przepraszam za tak długą nie obecność, ale ostatnio brakuje mi weny.
Nie wiem, kiedy będzie następny rozdział, ponieważ rodzice mają w planach zabrać mi cały sprzęt elektroniczny xD haha
Mam nadzieję, że chociaż troszkę wam sie rozdział spodobał i, że go skomentujecie :)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
♥♥♥
Dziękuję, za taką dużą ilość komentarzy pod ostatnim moim postem <3
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rozdział 44.
Rano obudziłam się w cudownym nastroju, obok mnie leżał Neymar, który z kimś pisał.
-Dzień dobry księżniczko.-Pocałował mnie w policzek.
-Dobry, dobry. Która jest godzina?
-8:15.
-O której mamy samolot?
-11:00.
-To może zacznę się już szykować.-Zaśmiałam się i wypoczęta wstałam z łóżka. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ubranie. Już na zapas wiedziałam, co powie Ney więc ubiorę się w to:
Z ubraniem poszłam do łazienki. Szybko się umyłam. Zrobiłam makijaż i weszłam z pomieszczenia. Wyminęłam się z piłkarzem w drzwiach, a następnie wzięłam elektryka i wyszłam na balkon. Po kilku minutach postanowiłam zejść do kuchni. Chwilę porozmawiałam z rodzicami napastnika, a następnie uszykowałam mu śniadanie. Na chłopaka nie trzeba było długo czekać. Wyszykowany zszedł na dół i usiadł do stołu. Podczas gdy Brazylijczyk jadł poszłam pożegnać się z Rafą ponieważ do lotu pozostała nam nie cała godzina. Dziewczyna mówiła, że za około miesiąc przyleci do Hiszpanii i wybierzemy się gdzieś wspólnie. No proszę, na samym początku nie chciałam mieć nic z nią wspólnego, a teraz prawie, każdą wolną chwilę mogłabym spędzać w jej towarzystwie. Siedząc z Brazylijką usłyszałam jak woła mnie jej brat. Szybko zeszłam na dół i ujrzałam stojące przy drzwiach walizki. Na lotnisku byliśmy o godzinie 10:55. Pożegnaliśmy się z rodzicami piłkarza i poszliśmy w stronę samolotu. Podczas podróży rozmawiałam z Neymarem o wszystkim, aż w końcu zadał pytanie na które nie potrafiłam odpowiedzieć.
-Sabina?
-Tak?
-Chcesz znowu być ze mną?
-W zasadzie to-I tutaj przerwałam swoją wypowiedź. Myślałam nad tym kilka minut gdy w końcu zaczęłam kontynuować.- Chcę być z tobą.
-Naprawdę?
-Naprawdę.-Przecież przyczyną naszego rozstania była Tini. Chciałam dla niej dobrze i dlatego wróciłam do Polski. Teraz już wiem, że moje miejsce jest przy Neymarze. Nie zostawię go do puki on sam tego nie zechce.
-Jesteś najlepsza.-Powiedział, a następnie złączył nasze usta w długi oraz bardzo namiętny pocałunek.
-Jestem najlepsza dzięki tobie.-Uśmiechnęłam się i kolejny raz zaczęliśmy się całować.
Wieczorem.
Jesteśmy już w cudownej Barcelonie. Będą w domu wpadliśmy na świetny pomysł. A, że pomysł był świetny to i ja musiałam świetnie wyglądać. Ubrana byłam tak:
Oczywiście nie za bardzo mi to odpowiadało ponieważ było widać moje nogi, jednak Neymar powiedział, abym sie niczym nie przejmowała. Postanowiliśmy uczcić to, że znowu jesteśmy razem i zaprosiliśmy naszych, a w zasadzie Neymara przyjaciół. Mówiąc o przyjaciołach chodziło mi o piłkarzy razem z partnerkami. Oczywiście, że były też osoby, które pierwszy raz widzę na oczy. Było mnóstwo ślicznych dziewczyn, które kręciły się przy Neymarze jednak co podobało mi się najbardziej to to, że on przez cały czas nie spuszczał mnie z oczy. Domyślałam sie czego chce jednak nie tym razem. O nie! Impreza zakończyła sie przed godziną 4:00. Nieźle wstawiona i wykończona poszłam do pokoju, który kiedyś był "mój" i ległam na łóżko. Po chwili poczułam jak ktoś kładzie się obok i zaczyna całować mnie w szyję. Nie przeszkadzało mi to, jednak chwilę później ręka chłopaka powędrowała pod moją sukienkę.
-Neymar stop.
-No, ale dlaczego?
-Bo mi się tak podoba. Będziemy mieli jeszcze dużo okazji, aby uprawiać razem seks.
-Ale ja chce teraz.-Nalegał.
-No to bardzo mi przykro, ale koncert życzeń za dwa tygodnie.
-Trzymam cie za słowo.-Powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Tępy czy tępy?-Zaśmiałam się.
-Czy.
-Tak też myślałam.-Wstałam z łóżka i wyjęłam z torby fajki. Wyszłam na balkon i zaczęłam palić. Za chwilę przyszedł do mnie Brazylijczyk.
-Daj bucha.
-Jesteś piłkarzem, ty nie możesz.- Po moich słowach chłopak wyrwał mi papierosa z ręki i go zgasił.
-Co ty odpierdalasz?
-Jesteś dziewczyną piłkarza, też nie możesz.-Wytknął mi język.
-Chciałam coś powiedzieć, ale nie chce sie z tobą kłócić w podatku jestem pijana z czego później żałuje swoich czynów i słów.-Złapałam chłopaka za rękę i zaciągnęłam do sypialni.-Spisz ze mną, tylko bez żadnych numerów.
-Nie obiecuję.-Uśmiechnął się łobuzersko, wziął na ręce i delikatnie położył na łóżko po czym zaczął całować moje rany.
-Ney co ty robisz?
-Ciężko jest mi cię przeprosić, za to wszystko więc.-Przerwałam mu.
-Ale to nie przez ciebie więc proszę przestań.-Brazylijczyk wykonał moje polecenie. Kilka minut później położył się obok mnie. Objął w tali i razem zasnęliśmy.
****************************************
Proszę bardzo :)
Jak się podoba? Może być? A może chcecie abym ich skłóciła hm?
Bardzo was proszę o skomentowanie rozdziału.
Bardzo będę zadowolona, gdy napiszecie mi, co wam sie podoba, a co nie w moim blogu i co jeszcze mogę w nim zmienić.
Kochani chcecie, abym zbliżała się już do końca tego opowiadanie czy wolicie jeszcze sobie poczytać rozdziałów?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
-Dzień dobry księżniczko.-Pocałował mnie w policzek.
-Dobry, dobry. Która jest godzina?
-8:15.
-O której mamy samolot?
-11:00.
-To może zacznę się już szykować.-Zaśmiałam się i wypoczęta wstałam z łóżka. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ubranie. Już na zapas wiedziałam, co powie Ney więc ubiorę się w to:
Z ubraniem poszłam do łazienki. Szybko się umyłam. Zrobiłam makijaż i weszłam z pomieszczenia. Wyminęłam się z piłkarzem w drzwiach, a następnie wzięłam elektryka i wyszłam na balkon. Po kilku minutach postanowiłam zejść do kuchni. Chwilę porozmawiałam z rodzicami napastnika, a następnie uszykowałam mu śniadanie. Na chłopaka nie trzeba było długo czekać. Wyszykowany zszedł na dół i usiadł do stołu. Podczas gdy Brazylijczyk jadł poszłam pożegnać się z Rafą ponieważ do lotu pozostała nam nie cała godzina. Dziewczyna mówiła, że za około miesiąc przyleci do Hiszpanii i wybierzemy się gdzieś wspólnie. No proszę, na samym początku nie chciałam mieć nic z nią wspólnego, a teraz prawie, każdą wolną chwilę mogłabym spędzać w jej towarzystwie. Siedząc z Brazylijką usłyszałam jak woła mnie jej brat. Szybko zeszłam na dół i ujrzałam stojące przy drzwiach walizki. Na lotnisku byliśmy o godzinie 10:55. Pożegnaliśmy się z rodzicami piłkarza i poszliśmy w stronę samolotu. Podczas podróży rozmawiałam z Neymarem o wszystkim, aż w końcu zadał pytanie na które nie potrafiłam odpowiedzieć.
-Sabina?
-Tak?
-Chcesz znowu być ze mną?
-W zasadzie to-I tutaj przerwałam swoją wypowiedź. Myślałam nad tym kilka minut gdy w końcu zaczęłam kontynuować.- Chcę być z tobą.
-Naprawdę?
-Naprawdę.-Przecież przyczyną naszego rozstania była Tini. Chciałam dla niej dobrze i dlatego wróciłam do Polski. Teraz już wiem, że moje miejsce jest przy Neymarze. Nie zostawię go do puki on sam tego nie zechce.
-Jesteś najlepsza.-Powiedział, a następnie złączył nasze usta w długi oraz bardzo namiętny pocałunek.
-Jestem najlepsza dzięki tobie.-Uśmiechnęłam się i kolejny raz zaczęliśmy się całować.
Wieczorem.
Jesteśmy już w cudownej Barcelonie. Będą w domu wpadliśmy na świetny pomysł. A, że pomysł był świetny to i ja musiałam świetnie wyglądać. Ubrana byłam tak:
Oczywiście nie za bardzo mi to odpowiadało ponieważ było widać moje nogi, jednak Neymar powiedział, abym sie niczym nie przejmowała. Postanowiliśmy uczcić to, że znowu jesteśmy razem i zaprosiliśmy naszych, a w zasadzie Neymara przyjaciół. Mówiąc o przyjaciołach chodziło mi o piłkarzy razem z partnerkami. Oczywiście, że były też osoby, które pierwszy raz widzę na oczy. Było mnóstwo ślicznych dziewczyn, które kręciły się przy Neymarze jednak co podobało mi się najbardziej to to, że on przez cały czas nie spuszczał mnie z oczy. Domyślałam sie czego chce jednak nie tym razem. O nie! Impreza zakończyła sie przed godziną 4:00. Nieźle wstawiona i wykończona poszłam do pokoju, który kiedyś był "mój" i ległam na łóżko. Po chwili poczułam jak ktoś kładzie się obok i zaczyna całować mnie w szyję. Nie przeszkadzało mi to, jednak chwilę później ręka chłopaka powędrowała pod moją sukienkę.
-Neymar stop.
-No, ale dlaczego?
-Bo mi się tak podoba. Będziemy mieli jeszcze dużo okazji, aby uprawiać razem seks.
-Ale ja chce teraz.-Nalegał.
-No to bardzo mi przykro, ale koncert życzeń za dwa tygodnie.
-Trzymam cie za słowo.-Powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Tępy czy tępy?-Zaśmiałam się.
-Czy.
-Tak też myślałam.-Wstałam z łóżka i wyjęłam z torby fajki. Wyszłam na balkon i zaczęłam palić. Za chwilę przyszedł do mnie Brazylijczyk.
-Daj bucha.
-Jesteś piłkarzem, ty nie możesz.- Po moich słowach chłopak wyrwał mi papierosa z ręki i go zgasił.
-Co ty odpierdalasz?
-Jesteś dziewczyną piłkarza, też nie możesz.-Wytknął mi język.
-Chciałam coś powiedzieć, ale nie chce sie z tobą kłócić w podatku jestem pijana z czego później żałuje swoich czynów i słów.-Złapałam chłopaka za rękę i zaciągnęłam do sypialni.-Spisz ze mną, tylko bez żadnych numerów.
-Nie obiecuję.-Uśmiechnął się łobuzersko, wziął na ręce i delikatnie położył na łóżko po czym zaczął całować moje rany.
-Ney co ty robisz?
-Ciężko jest mi cię przeprosić, za to wszystko więc.-Przerwałam mu.
-Ale to nie przez ciebie więc proszę przestań.-Brazylijczyk wykonał moje polecenie. Kilka minut później położył się obok mnie. Objął w tali i razem zasnęliśmy.
****************************************
Proszę bardzo :)
Jak się podoba? Może być? A może chcecie abym ich skłóciła hm?
Bardzo was proszę o skomentowanie rozdziału.
Bardzo będę zadowolona, gdy napiszecie mi, co wam sie podoba, a co nie w moim blogu i co jeszcze mogę w nim zmienić.
Kochani chcecie, abym zbliżała się już do końca tego opowiadanie czy wolicie jeszcze sobie poczytać rozdziałów?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
niedziela, 31 maja 2015
Rozdział 43.
-Nie lubię, gdy ludzie obiecują mi, a później nie dotrzymują słowa.
-Boże, to tylko kilka kresek. Zresztą nic na to nie poradzisz. Nie masz mocy żadnego z super bohaterów, że na nie spojrzysz bądź dotkniesz i one zniknął.
-Kilka kresek? Sabina jeżeli czegoś nie potrafisz, to cię nauczę, ale dzieci już w podstawówce potrafią liczyć.
-Nie przesadzaj. Z resztą jak już mówiłam one nie znikną jak zaczniesz mi o tym gadać.
-No może i nie zniknął, ale sprawię, że więcej razy nie pojawią się na twoim ciele, a teraz wstawaj idziemy coś pozwiedzać. -Wyciągnął rękę w moją stronę, aby pomóc mi wstać. Skorzystałam z jego pomocy i poszliśmy do pokoju.-Może się przebierzesz, bo na dworze jest z jakieś 30 parę stopni, a z resztą dobrze wiesz, że może być jeszcze cieplej.
-Neymar widziałeś moje ciało, jak ja mam się na przykład w sukience pokazać ludziom?
-Oj myślisz, że będą zwracali na to uwagę?
-Myślę, że tak. Przecież będę z tobą. Będziemy w centrum uwagi.
-No trudno. Przebieraj się.
-Muszę?
-Musisz.
-No, ale dlaczego ty mi to robisz?
-Bo chcę zobaczyć twoje piękne ciało.
-Nie jest teraz takie piękne.
-Jest, było i będzie. A z resztą mam świetny pomysł jak wrócimy do Barcelony.
-Nie pytam, nie chce wiedzieć co teraz chodzi ci po głowie.-Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyciągnęłam z walizki ubranie na przebranie.-Robię to tylko i wyłącznie dla ciebie.-Powiedziałam i weszłam do łazienki. Po chwili wyszłam z łazienki i przebrałam się tak:
-Lepiej ci?
-Mogło być lepiej.-Powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem za co skarciłam go wzrokiem.
-Nie przeginaj.-powiedziałam i wzięłam elektryka.-Idziemy?
-My? Tak.-Powiedział i dodał.-On? Nie-Wskazał ręką na papierosa.
-No proszę cie.
-Nie.
-Ney!
-Nie.
-Ney proszę.
-Nie.
-Ney bardzo proszę.
-No już idź.
-Dziękuję.-Pocałowałam go w policzek i wyszliśmy z jego sypialni. Neymar wziął telefon i wyszliśmy z domu. Przechodząc przez park napadła nas zgraja reporterów. Wypytywali, czy wróciliśmy do siebie. Ney powiedział im, że między nami jest tak jak dawnej, tylko nie jesteśmy razem. Później podchodziły do nas dzieci proszące Brazylijczyka o autograf. Kilka jego fanek patrzyło na mnie z zazdrością, a niektóre nawet z nienawiścią. Na zwiedzaniu spędziliśmy resztę dnia. Przed godziną 22:00 wróciliśmy do domu. Przyszykowaliśmy się na jutrzejszy wylot do Barcelony. Przyszykowaliśmy się do sny, obejrzeliśmy horror i poszliśmy spać.
********************************************
Tur lu lu.
Kochani biorę się za pisanie następnego rozdziału ponieważ od środy aż do niedzieli nie będzie rozdziałów. Będę na działce, a tam cały swój wolny czas poświęcam na kochanych idiotów i granie z nimi w gałe. <3
Bardzo was proszę o skomentowanie tego, ponieważ chciałam zobaczyć ile was jest <3
Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze i "widzimy" się juto.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
-Boże, to tylko kilka kresek. Zresztą nic na to nie poradzisz. Nie masz mocy żadnego z super bohaterów, że na nie spojrzysz bądź dotkniesz i one zniknął.
-Kilka kresek? Sabina jeżeli czegoś nie potrafisz, to cię nauczę, ale dzieci już w podstawówce potrafią liczyć.
-Nie przesadzaj. Z resztą jak już mówiłam one nie znikną jak zaczniesz mi o tym gadać.
-No może i nie zniknął, ale sprawię, że więcej razy nie pojawią się na twoim ciele, a teraz wstawaj idziemy coś pozwiedzać. -Wyciągnął rękę w moją stronę, aby pomóc mi wstać. Skorzystałam z jego pomocy i poszliśmy do pokoju.-Może się przebierzesz, bo na dworze jest z jakieś 30 parę stopni, a z resztą dobrze wiesz, że może być jeszcze cieplej.
-Neymar widziałeś moje ciało, jak ja mam się na przykład w sukience pokazać ludziom?
-Oj myślisz, że będą zwracali na to uwagę?
-Myślę, że tak. Przecież będę z tobą. Będziemy w centrum uwagi.
-No trudno. Przebieraj się.
-Muszę?
-Musisz.
-No, ale dlaczego ty mi to robisz?
-Bo chcę zobaczyć twoje piękne ciało.
-Nie jest teraz takie piękne.
-Jest, było i będzie. A z resztą mam świetny pomysł jak wrócimy do Barcelony.
-Nie pytam, nie chce wiedzieć co teraz chodzi ci po głowie.-Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyciągnęłam z walizki ubranie na przebranie.-Robię to tylko i wyłącznie dla ciebie.-Powiedziałam i weszłam do łazienki. Po chwili wyszłam z łazienki i przebrałam się tak:
-Lepiej ci?
-Mogło być lepiej.-Powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem za co skarciłam go wzrokiem.
-Nie przeginaj.-powiedziałam i wzięłam elektryka.-Idziemy?
-My? Tak.-Powiedział i dodał.-On? Nie-Wskazał ręką na papierosa.
-No proszę cie.
-Nie.
-Ney!
-Nie.
-Ney proszę.
-Nie.
-Ney bardzo proszę.
-No już idź.
-Dziękuję.-Pocałowałam go w policzek i wyszliśmy z jego sypialni. Neymar wziął telefon i wyszliśmy z domu. Przechodząc przez park napadła nas zgraja reporterów. Wypytywali, czy wróciliśmy do siebie. Ney powiedział im, że między nami jest tak jak dawnej, tylko nie jesteśmy razem. Później podchodziły do nas dzieci proszące Brazylijczyka o autograf. Kilka jego fanek patrzyło na mnie z zazdrością, a niektóre nawet z nienawiścią. Na zwiedzaniu spędziliśmy resztę dnia. Przed godziną 22:00 wróciliśmy do domu. Przyszykowaliśmy się na jutrzejszy wylot do Barcelony. Przyszykowaliśmy się do sny, obejrzeliśmy horror i poszliśmy spać.
********************************************
Tur lu lu.
Kochani biorę się za pisanie następnego rozdziału ponieważ od środy aż do niedzieli nie będzie rozdziałów. Będę na działce, a tam cały swój wolny czas poświęcam na kochanych idiotów i granie z nimi w gałe. <3
Bardzo was proszę o skomentowanie tego, ponieważ chciałam zobaczyć ile was jest <3
Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze i "widzimy" się juto.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
sobota, 30 maja 2015
Rozdział 42.
-Co jest?
-Bo ty nie wiesz jeszcze o wszystkim...-Odeszłam od Brazylijczyka i podeszłam do swojej walizki.Wyciągnęłam z niej elektryki, żyletki, tabletki nasenne i jeszcze kilka rzeczy. Wszystko rzuciłam na łóżko.-To nie wszystko. Z resztą nie mam przy sobie narkotyków no i wódki, ale tak od kilku tygodni wygląda moja codzienność.-Uśmiechnęłam się sztucznie.-I co, nadal mnie kochasz?
-Oczywiście, jeżeli dzięki tym wszystkim rzeczom jesteś szczęśliwa to okey. Wiedz jednak, że bardzo mi sie to nie podoba.
-No domyślam się, tylko, że ja nie potrafię się już zmienić.
-A próbowałaś chociaż?
-Nie.
-To skąd wiesz, że nbie potrafisz?
-Neymar tak jest mi najłatwiej powiedzieć.
-Może od jutra zaczniemy od początku, co?
-Od początku to znaczy?
-Poznamy się od początku i ci pomogę, tylko obiecaj, że wiem już o wszystkim.
-A możemy, gdy będziemy już w Barcelonie?
-Czyli po jutrze?
-No chyba tak.
-Dobrze, zaczniemy. O czymś jeszcze nie wiem?
-Wiesz już o wszystkim.
-Spójrz mi w oczy i obiecaj.
-Obiecuję.-Powiedziałam jednak wzrok wbiłam w rzeczy, które rzuciłam na łóżko.
-Zdaje mi się, że im nie masz co obiecać, no chyba, że ich juz więcej nie ruszysz.-Mówił przez śmiech. Tym razem spojrzałam się na Brazylijczyka i utonęłam w jego cudownych czekoladowych oczach.
-Obiecuję.-Po tych słowach chłopak złączył nasze usta. Następnie postanowiłam schować do walizki wszystko, co znajdowało się na łóżku. Neymar w tym czasie poszedł sie umyć. Położyłam się na łóżku i czekałam na piłkarza. Po 20 minutach wyszedł z łazienki i położył się obok mnie. Objął mnie w talii i poszliśmy spać.
Perspektywa Neymara.
Przebudziłem się o godzinie 9:00. Sabina jeszcze spała. Postanowiłem wstać i się ogarnąć. Najpierw jednak poszedłem do kuchni. Była tam Rafaella.
-Cześć.
-Hej. Pogodzony z Sabiną?
-No raczej.-Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy i napiłem sie kawy, którą trzymała rafa w ręce-Dzięki.-Uśmiechnąłem się i wróciłem do swojego pokoju. Już miałem wchodzić do łazienki, gdy zadzwonił mój telefon. Był to kolega z reprezentacji. Wziąłem telefon i wyszedłem na balkon. Po 15 minutach wróciłem do pokoju. Sabina jeszcze spała, jednak miałam podwiniętą bluzkę. Kolejny raz na jej ciele zobaczyłem blizny.
-Czyli jej obietnice nie są warte niczego.-Pomyślałem i w końcu poszedłem do łazienki. Wyszedłem z niej po prawie godzinie. Dziewczyna siedziała na łóżku i pisała z kimś.
-Cześć.-Powiedziała radosnym głosem.
-Cześć.-Westchnąłem i wyszedłem z pokoju. Było mi przykro, że mi nie powiedziała o wszystkim. Czyli, że mi nie zaufała. Po co ja to wszystko robię? Chce jej pomóc. Nie chce, żeby zmarnowała sobie życie, a ona nie jest ze mną szczera.
Perspektywa Sabiny.
Czemu on jest dla mnie taki oschły? Staram się być uśmiechnięta i miła, a on mówi jakby coś do mnie miał. Bez dłuższego namysły poszłam do łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż, włosy pozostawiłam rozpuszczone. Ubrałam sie tak:
Założyłam bandamkę i szarą bluzę. Zeszłam na dół i zobaczyłam Neymara, który rozmawiał ze swoim ojcem. Postanowiłam iść się przywitać, aby jakoś to wyglądało.
-Dobry.
-Cześć. Jak ci sie u nas podoba?-Zapytał wesoły mężczyzna.
-Jest świetnie. Mam nadzieję, że zwiedzę tutaj coś ciekawego.
-Na pewno Neymar zabierze cię w fajne miejsce.-Po słowach taty Neymara spojrzałam się na piłkarza i promiennie się uśmiechnęłam. Jednak chłopak tego nie odwzajemnił, szybko odwrócił wzrok od mojej osoby.
-Chyba sama też znajdę coś fajnego.-Powiedziałam przyjaźnie i poszłam w stronę pokoju Neymara. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej elektrycznego papierosa. Wyszłam na balkon i usiadłam na kafelkach. Rozmyślałam, dlaczego Brazylijczyk jest dla mnie taki nie miły. Po kilku minutach ktoś dotknął mnie od tyłu w ramię.
-Chcesz, abym dostała zawału?
-Hmmm, może wtedy byś była szczera z innymi.-Uśmiechnął sie sarkastycznie.
-O czym ty teraz mówisz?
-Nie powiedziałaś mi, że masz pocięty brzuch.
-Tylko dlatego jesteś dla mnie taki oschły?
-Nie lubię, gdy ludzie obiecują mi, a później nie dotrzymują słowa.
-Boże, to tylko kilka kresek. Zresztą nic na to nie poradzisz. Nie masz mocy żadnego z super bohaterów, że na nie spojrzysz bądź dotkniesz i one zniknął.
*********************************************************
Proszę długo wyczekiwany następny rozdział :)
Bardzo przepraszam za błędy.
Wiem, że rozdział jest bez sensu. ;c
Chcecie muzykę do bloga? Jak tak, to może macie jakieś fajne piosenki?
Liczę na szczerą opinie.
Kochani teraz nie będę dodawała rozdziałów co dziennie. Postaram sie dodawać je co drugi dzień. Tak tylko będzie, przez tydzień, góra dwa. Muszę po poprawiać oceny.
Chciałam bym również skończyć tego bloga przed wakacjami, następnego zaczęłam bym pisać w nowym roku szkolnym.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
♥ ♥ ♥
-Bo ty nie wiesz jeszcze o wszystkim...-Odeszłam od Brazylijczyka i podeszłam do swojej walizki.Wyciągnęłam z niej elektryki, żyletki, tabletki nasenne i jeszcze kilka rzeczy. Wszystko rzuciłam na łóżko.-To nie wszystko. Z resztą nie mam przy sobie narkotyków no i wódki, ale tak od kilku tygodni wygląda moja codzienność.-Uśmiechnęłam się sztucznie.-I co, nadal mnie kochasz?
-Oczywiście, jeżeli dzięki tym wszystkim rzeczom jesteś szczęśliwa to okey. Wiedz jednak, że bardzo mi sie to nie podoba.
-No domyślam się, tylko, że ja nie potrafię się już zmienić.
-A próbowałaś chociaż?
-Nie.
-To skąd wiesz, że nbie potrafisz?
-Neymar tak jest mi najłatwiej powiedzieć.
-Może od jutra zaczniemy od początku, co?
-Od początku to znaczy?
-Poznamy się od początku i ci pomogę, tylko obiecaj, że wiem już o wszystkim.
-A możemy, gdy będziemy już w Barcelonie?
-Czyli po jutrze?
-No chyba tak.
-Dobrze, zaczniemy. O czymś jeszcze nie wiem?
-Wiesz już o wszystkim.
-Spójrz mi w oczy i obiecaj.
-Obiecuję.-Powiedziałam jednak wzrok wbiłam w rzeczy, które rzuciłam na łóżko.
-Zdaje mi się, że im nie masz co obiecać, no chyba, że ich juz więcej nie ruszysz.-Mówił przez śmiech. Tym razem spojrzałam się na Brazylijczyka i utonęłam w jego cudownych czekoladowych oczach.
-Obiecuję.-Po tych słowach chłopak złączył nasze usta. Następnie postanowiłam schować do walizki wszystko, co znajdowało się na łóżku. Neymar w tym czasie poszedł sie umyć. Położyłam się na łóżku i czekałam na piłkarza. Po 20 minutach wyszedł z łazienki i położył się obok mnie. Objął mnie w talii i poszliśmy spać.
Perspektywa Neymara.
Przebudziłem się o godzinie 9:00. Sabina jeszcze spała. Postanowiłem wstać i się ogarnąć. Najpierw jednak poszedłem do kuchni. Była tam Rafaella.
-Cześć.
-Hej. Pogodzony z Sabiną?
-No raczej.-Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy i napiłem sie kawy, którą trzymała rafa w ręce-Dzięki.-Uśmiechnąłem się i wróciłem do swojego pokoju. Już miałem wchodzić do łazienki, gdy zadzwonił mój telefon. Był to kolega z reprezentacji. Wziąłem telefon i wyszedłem na balkon. Po 15 minutach wróciłem do pokoju. Sabina jeszcze spała, jednak miałam podwiniętą bluzkę. Kolejny raz na jej ciele zobaczyłem blizny.
-Czyli jej obietnice nie są warte niczego.-Pomyślałem i w końcu poszedłem do łazienki. Wyszedłem z niej po prawie godzinie. Dziewczyna siedziała na łóżku i pisała z kimś.
-Cześć.-Powiedziała radosnym głosem.
-Cześć.-Westchnąłem i wyszedłem z pokoju. Było mi przykro, że mi nie powiedziała o wszystkim. Czyli, że mi nie zaufała. Po co ja to wszystko robię? Chce jej pomóc. Nie chce, żeby zmarnowała sobie życie, a ona nie jest ze mną szczera.
Perspektywa Sabiny.
Czemu on jest dla mnie taki oschły? Staram się być uśmiechnięta i miła, a on mówi jakby coś do mnie miał. Bez dłuższego namysły poszłam do łazienki. Umyłam się, zrobiłam mocny makijaż, włosy pozostawiłam rozpuszczone. Ubrałam sie tak:
Założyłam bandamkę i szarą bluzę. Zeszłam na dół i zobaczyłam Neymara, który rozmawiał ze swoim ojcem. Postanowiłam iść się przywitać, aby jakoś to wyglądało.
-Dobry.
-Cześć. Jak ci sie u nas podoba?-Zapytał wesoły mężczyzna.
-Jest świetnie. Mam nadzieję, że zwiedzę tutaj coś ciekawego.
-Na pewno Neymar zabierze cię w fajne miejsce.-Po słowach taty Neymara spojrzałam się na piłkarza i promiennie się uśmiechnęłam. Jednak chłopak tego nie odwzajemnił, szybko odwrócił wzrok od mojej osoby.
-Chyba sama też znajdę coś fajnego.-Powiedziałam przyjaźnie i poszłam w stronę pokoju Neymara. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej elektrycznego papierosa. Wyszłam na balkon i usiadłam na kafelkach. Rozmyślałam, dlaczego Brazylijczyk jest dla mnie taki nie miły. Po kilku minutach ktoś dotknął mnie od tyłu w ramię.
-Chcesz, abym dostała zawału?
-Hmmm, może wtedy byś była szczera z innymi.-Uśmiechnął sie sarkastycznie.
-O czym ty teraz mówisz?
-Nie powiedziałaś mi, że masz pocięty brzuch.
-Tylko dlatego jesteś dla mnie taki oschły?
-Nie lubię, gdy ludzie obiecują mi, a później nie dotrzymują słowa.
-Boże, to tylko kilka kresek. Zresztą nic na to nie poradzisz. Nie masz mocy żadnego z super bohaterów, że na nie spojrzysz bądź dotkniesz i one zniknął.
*********************************************************
Proszę długo wyczekiwany następny rozdział :)
Bardzo przepraszam za błędy.
Wiem, że rozdział jest bez sensu. ;c
Chcecie muzykę do bloga? Jak tak, to może macie jakieś fajne piosenki?
Liczę na szczerą opinie.
Kochani teraz nie będę dodawała rozdziałów co dziennie. Postaram sie dodawać je co drugi dzień. Tak tylko będzie, przez tydzień, góra dwa. Muszę po poprawiać oceny.
Chciałam bym również skończyć tego bloga przed wakacjami, następnego zaczęłam bym pisać w nowym roku szkolnym.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
♥ ♥ ♥
środa, 27 maja 2015
Rozdział 41.
Do pokoju wszedłem po 20 minutach. Sabina jeszcze nie wyszła z łazienki, więc postanowiłem wyjść na balkon i zadzwonić do Messiego. Uwielbiam tego gościa. Odebrał po pierwszym sygnale. Poinformowałem swojego przyjaciela, że Sabina jest ze mną. Rozmawialiśmy jeszcze kilka minut, a następnie podeszła do mnie była blondynka.
-Przeszkadzam?
-Nie, właśnie czekałem aż wyjdziesz z łazienki.
-Okey, to co robimy?
-Może uczcimy moje zwycięstwo i twój powrót hmm?
-No dobrze, ale mówiłam ci już, że wracam do Polski.
-Tak, tak. Chodź już.
Perspektywa Sabiny.
Wchodząc do sypialni Neymara zobaczyłam leżący koło jego łóżka alkohol. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, jednak wiedziałam, że mogę zrobić coś, czego później będę żałowała.
-No to od czego zaczynamy? -Zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.-Piwo? Wódka? Whisky?
-Co ty kombinujesz?
-Chce cię jakoś do ciebie przekonać.-Wyszeptał.
-Okey?
-To co wybierasz?- Zapytał, a ja wskazałam palcem na wódkę. Piłkarz bez żadnego problemu otworzył szklaną butelkę. Nalał ją do kieliszków i pustym wzrokiem wpatrywał się we mnie.
-Nie patrz się tak na mnie.
-A sorry. Powiedział oraz gestem ręki namówił mnie do wypicia. Chwilę się wahałam, jednak mu uległam. Spędziliśmy tam z godzinę. Rozmawialiśmy o naszym życiu. W końcu nadszedł moment, którego tak bardzo nie chciałam.
-Powiesz, co działo się w Polsce?
-No to, co widzisz.
-A oprócz okaleczania się?
-Prawie się przespałam z przyjacielem, jednak cię kocham i za bardzo za tobą tęskniłam. Moimi przyjaciółmi stały się fajki i dragi.
-Że co?
-A ty za mną nie tęskniłeś?
-Oczywiści, że tęskniłem, ale co powiedziałaś później?
-Paliłam?
-Jeszcze później?
-Chodzi ci o narkotyki. Pff nic takiego.
-Skąd ci przyszedł taki idiotyczny pomysł do głowy?!
-To nie jest idiotyczne. Wszyscy moi przyjaciele tak robią.
-Ale ty nie jesteś wszyscy! -Już nie wytrzymał i się na mnie wydarł.
-Neymar spokojnie.
-Spokojnie? Zatruwasz się, a ja mam być spokojny?!
-Przecież zaraz zniknę z twojego życia.
-Dobrze wiesz, że ci na to nie pozwolę. Zrobię wszystko, abyś była przy mnie.-I w tym momencie pękło coś we mnie. Zrobiło się ciepło na sercu i nieśmiały uśmiech wkradł się na twarz.
-No i bardzo dobrze-Powiedziałam bardzo cicho.-Kocham cie i nie chce, abyś mnie opuszczał. Jesteś dla mnie bardzo ważne. Już nie mam siły udawać obojętnej dziewczyny, która niczym się nie przejmuje.-Odłożył nasze kieliszki i zaczął mnie całować. Każdy pocałunek odwzajemniałam. Pocałunki były bardzo delikatne. Nie chciałam od niego odchodzić jednak musiałam.
-Co jest?
-Bo ty nie wiesz jeszcze o wszystkim...
****************************************************************
Kochani po pierwsze przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj. Po drugie przepraszam, że jest krótki, a po trzecie przepraszam, że jest taki beznadziejny.
By łby dłuższy, jednak muszę się nauczyć na jutrzejszy test z chemii. Na pewno jutro będzie rozdział. jutro wieczorem.
Kochani bardzo was proszę o komentarze. Nie jestem pewna czy nadal ktoś czyta mojego bloga i czy wam się podoba ;c
...
Trzymajcie za mnie kciuki, ponieważ muszę dostać 5 z testu, aby była ona na koniec roku :*
<3 <3 <3 Dziękuje wszystkim, którzy są ze mną od początku i tym, którzy doszli, ale nie odeszli.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
-Przeszkadzam?
-Nie, właśnie czekałem aż wyjdziesz z łazienki.
-Okey, to co robimy?
-Może uczcimy moje zwycięstwo i twój powrót hmm?
-No dobrze, ale mówiłam ci już, że wracam do Polski.
-Tak, tak. Chodź już.
Perspektywa Sabiny.
Wchodząc do sypialni Neymara zobaczyłam leżący koło jego łóżka alkohol. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, jednak wiedziałam, że mogę zrobić coś, czego później będę żałowała.
-No to od czego zaczynamy? -Zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.-Piwo? Wódka? Whisky?
-Co ty kombinujesz?
-Chce cię jakoś do ciebie przekonać.-Wyszeptał.
-Okey?
-To co wybierasz?- Zapytał, a ja wskazałam palcem na wódkę. Piłkarz bez żadnego problemu otworzył szklaną butelkę. Nalał ją do kieliszków i pustym wzrokiem wpatrywał się we mnie.
-Nie patrz się tak na mnie.
-A sorry. Powiedział oraz gestem ręki namówił mnie do wypicia. Chwilę się wahałam, jednak mu uległam. Spędziliśmy tam z godzinę. Rozmawialiśmy o naszym życiu. W końcu nadszedł moment, którego tak bardzo nie chciałam.
-Powiesz, co działo się w Polsce?
-No to, co widzisz.
-A oprócz okaleczania się?
-Prawie się przespałam z przyjacielem, jednak cię kocham i za bardzo za tobą tęskniłam. Moimi przyjaciółmi stały się fajki i dragi.
-Że co?
-A ty za mną nie tęskniłeś?
-Oczywiści, że tęskniłem, ale co powiedziałaś później?
-Paliłam?
-Jeszcze później?
-Chodzi ci o narkotyki. Pff nic takiego.
-Skąd ci przyszedł taki idiotyczny pomysł do głowy?!
-To nie jest idiotyczne. Wszyscy moi przyjaciele tak robią.
-Ale ty nie jesteś wszyscy! -Już nie wytrzymał i się na mnie wydarł.
-Neymar spokojnie.
-Spokojnie? Zatruwasz się, a ja mam być spokojny?!
-Przecież zaraz zniknę z twojego życia.
-Dobrze wiesz, że ci na to nie pozwolę. Zrobię wszystko, abyś była przy mnie.-I w tym momencie pękło coś we mnie. Zrobiło się ciepło na sercu i nieśmiały uśmiech wkradł się na twarz.
-No i bardzo dobrze-Powiedziałam bardzo cicho.-Kocham cie i nie chce, abyś mnie opuszczał. Jesteś dla mnie bardzo ważne. Już nie mam siły udawać obojętnej dziewczyny, która niczym się nie przejmuje.-Odłożył nasze kieliszki i zaczął mnie całować. Każdy pocałunek odwzajemniałam. Pocałunki były bardzo delikatne. Nie chciałam od niego odchodzić jednak musiałam.
-Co jest?
-Bo ty nie wiesz jeszcze o wszystkim...
****************************************************************
Kochani po pierwsze przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj. Po drugie przepraszam, że jest krótki, a po trzecie przepraszam, że jest taki beznadziejny.
By łby dłuższy, jednak muszę się nauczyć na jutrzejszy test z chemii. Na pewno jutro będzie rozdział. jutro wieczorem.
Kochani bardzo was proszę o komentarze. Nie jestem pewna czy nadal ktoś czyta mojego bloga i czy wam się podoba ;c
...
Trzymajcie za mnie kciuki, ponieważ muszę dostać 5 z testu, aby była ona na koniec roku :*
<3 <3 <3 Dziękuje wszystkim, którzy są ze mną od początku i tym, którzy doszli, ale nie odeszli.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





